piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 6

Powoli się przebudzałam, jadnak nie chciałam otwierać oczu. Zaczęłam sobie przypominać, co się ostatnio wydarzyło. Barbara poszła na randkę z Niall'em. Ja oglądałam film z Louis'em i zaczęliśmy o sobie opowiadać. Boże caławałam się z nim i powiedziałam mu, że zostałam zgwałcona! Chociaż jakoś chyba lepiej się czuję, jak mu to powiedziałam. Boże powiedziałam mu też o torcie na moich urodzinach. Czy ja coś ćpałam? Chyba trzeba się jakoś ruszyć z tego łóżka. Kurcze, jakoś tak ciężko mi było, jakby ktoś mnie trzymał. Ktoś mnie trzyma! Gwałtownie otworzyłam oczy i zobaczyłam Louis'a, który trzymał mnie w swoich ramionach. Zgrabnie wyszłam z objęć chłopaka i poszłam do łazienki się odświerzyć. Przy okazji przebrałam się w świerze ciuchy. Gdy wyszłam Louis'a już nie było w łóżku za to zobaczyłam go siedzącego przy stole przglądającego swojego iphona. Usiadłam koło niego.
-Dzieńdobry.- powiedział z uśmiechem odkładając telefon.
-Dzieńdobry- odwzajemniłam gest. Wziął moją dłoń.
-Jak się czujesz?- zapytał troskliwie.
-Całkiem dobrze?- odparłam z bladym uśmiechem. Spóściłam głowę.
- Chodź tu.- Louis wziął drugą dłoń i pociągnął w jego stronę. Usiadłam mu na kolanach. Pocałował mnie w czoło.- Pamiętaj, że jak będziesz czegoś potrzebować to zawsze możesz na mnie liczyć.- Zaczął całować mnie po szyi. Przestał. Jęknęłam z niezadowolenia. Zaśmiał się.- Pamiętaj.- powiedział z uśmiechem patrząc się mi głęboko w oczy.
- Dobrze, będę pamiętać- wyszczerzyłam do niego zęby.
- Głodna?- zapytał się mnie, a ja akurat poczyłam burczenie w brzuchu. Ten to ma wyczucie w czaie.
- Jasne!
- To co idziemy na dół coś zjeść, czy wolisz w pokoju?
- Chodźmy zjeść na dół.
- Okej to chodź.- wtsaliśmy i wyszliśmy z pokoju. Kiedy byliśmy w drodze do hotelowej reatauracji Louis wziął mnie za rękę i splótł nasze palce. Poczułam jak na moich policzkach pojawiają się lekkie rumieńce. Gdy zasiedliśmy przy stoliku pokazanym przez kelnera, zaczęłam się zastanawiać, gdzie się do cholery podziała Barbara. No raczej w pokoju jej nie widziałam. Ciekawe, a może noc spędziła z.. Nie! A może jednak. Z przemyśleń wyrwał mnie głos Louis'a.
- O czym tak myślisz?- powiedział przeglądając menu.
- Zastanawiam się, gdzie jest Barbara.- Louis zaczął się cwaniacko uśmiechać. Jak on seksownie wygląda. Co ja mówie?! On ZAWSZE seksownie wygląda.- Wiesz, gdzie może być?- zapytałam niepewnie.
- W pokoju u was jej raczej nie było, więc myślę, że noc spędziła z niebieskookim, farbowanym blondynem.- wiedziałam, że on też tak myśli. Może do niej zadzwonić. Nieee..., i tak telefon zostawiłam w pokoju.
- To co zamawiamy?- zapytał się, a ja się skapnęłam, że nawet nie otworzyłam karty z daniami.
*Oczami Barbary*
Otworzyłam moje zaspane oczy. Wyciągnęłam rękę po telefon, żeby sprawdzić która godzina. 11:00. Ohhh.. nie chce mi się wstawać. Obróciłam się na prawy bok i nagle ujrzałam blondyna, który smacznie spał na brzuchu. Usiadłam i zaczęłam się w niego wptrywać. Odgarnęłam mu delikatnie grzywkę, a on powiedział coś pod nosem. Dobra chyba trzeba się już zbierać. Zgarnęłam wszystkie u brania z podłogi, czyli sukienka, buty, bielizna i zaczęłam się ubierać. Chyba jednak muszę zdjąć te szpile, bo przecież nie dojdę nawet do drzwi do bra podbiegłam wziąć telefon i jeszcze tylko torebka. A jest! dobra wszystko mam. Jeszcze raz spojrzałam na Niall'a. Mam nadzieję, że nie obrazi się na mnie, jak pójdę. Skierowałam się w stronę drzwi i powoli wyszłam z apartamentu zamykając delikatnie drzwi. Odwracając się wpadłam na jakiegoś chłopaka. Miał kręcone włosy i zielone oczy. Uśmiechnął się do mnie z wyszczerzonymi zębami.
-Hej, jestem Harry. Kolega Niall'a.- powiedział.
-Barbara.-odwzajemniłam gest.
-Mogę tak zapytać z ciekawości?- o boże będzie mnie pytał co robiłam u Niall'a w pokoju.- Co robiłaś u Niall'a w pokoju.- zarumieniłam się. Co ja mam mu powiedzięć. Że jego kolega mnie zerżnął w nocy, i że to był świetny seks i teraz właśnie wychodziłam z pokoju po cichu, żeby go nie obudzić. Spojrzałam na chłopaka, a on dalej czekał na odpowiedź.
- Eeee.. noo..- Zaczęłam wymachiwać rękami. Zaśmiał się.
- Dobra, chyba się domyślam. Po twoich rozczochranych własach i sukience na lewą stronę, da się domyśleć. Pewnie teraz śpi, jak zabity to nie będę go budzić. Narazie.- póścił do mnie oczko i poszedł
-Pa.- skierowałam się w stronę pokoju. Emmy nie było w środku. Zadzwonię. Słyszę dźwięk jej dzwonka.
- Fuck. Zostawiła telefon.- powiedziałam do siebie. Poszłam się odświerzyć. Założyłam to:



*Oczami Emmy*
Ale się nażarłam. Zjadłam 3 tosty, 1 porówkę, kanapkę z serem, prawie całą sałatkę gyros i wypiłam 2 herbaty. Nie wspominając o tym, że Louis zjadł prawie wszystko, co się znajdywało w menu pod napisem "Śniadania". Właśnie patrzyłam, jak wpychał w siebie ostatnie marchewki z talerza.
-Smakowało?- zapytał z uśmiechem.
-Nawet bardzo. I też bardzo się najadłam.- zaczęłam masować sobie brzuszek. Zaśmiał się.- Z czago się śmiejesz?- zapytałam ściągając brwi.
- Nie nic tylko, że ty tyle zjadłaś, ile kot napłakał.
-Co proszę?! Zjadłam dużo, z resztą tyle ile by wystarczyło, żebym się porządnie najadła.- skrzyżowałam ręce na piersiach i udałam obrażoną- a wogóle to porównaj sobie mój, a twój żołądek.- zaśmiał się znowu. Jak on mnie irytuje.
-Dobra, dobra już się nie czepiam. Tylko się nie obrażaj na mnie.- popatrzył na mnie błagalnie swoimi cudnymi oczami. Nie dałoby się na niego obrazić.
-Nie obrażam się na ciebie. Więcej się już nie czepiaj tylko patrz w swój talerz.
-Okej.
-To co zbieramy się? Emma już chyba powinna być w pokoju.- wstał od stołu. Powiedział coś kelnerce i wyszliśmy z restauracji.
*Oczami Niall'a*
Obudził mnie telefon.
- Hallo?- usłyszałem głos Harrego.
-No, no Niall znalazłeś sobie fajną i bardzo ładną dziewczynę.- nie za bardzo jeszcze jażyłem, ale chyba mu chodzi o Barbarę. Zaraz skąd wie o Barbarze?! Nagle zerwałem się z łóżka, a jej już nie było.
- Skąd ty o niej.. znaczy się no.. wiesz?- jąkałem się.
-Widziałem jakieś 10 minut temu, jak wychodziła z twojego pokoju.- aha czyli właściwie przed chwilą wyszła. Szkoda, że tak szybko. No nic trochę się z nią pobawie w obrażonego. Uśmiechnąłem się sam do siebie.
-Hallo?! Jesteś tam?- krzyknął Harry do słuchawki.
-Tak jestem.
-Zbieraj się, bo dzisiaj mamyyyyy..
-Co mamy?
- Mamy koncert! Niall jaki ty nie ogarnięty jesteś. Piękne paryżanki czekają, a ty co?- powiedział i się rozłączył. Udałem się do łazienki poszedłem zrobić, co miałem zrobić i wyszedłem z pokoju. Pomyślałem, że pójdę coś zjeść, bo już dawno powinienem być po śniadaniu.
*Oczami Barbary*
Dobra idę coś zjeśc na dół do restauracji. Strasznie zgłodniałam. Czekałam na nadjeżdżającą windę z niecierpliwością. Ktoś się zbliża. Miałam nadzieję, że będę jechała sama. Zaraz, czy to Niall?! Idzie w moim kierunku. Boże jeszcze mam z nim po wczoraj jechać w jednej windzie. Ogarnij się Barbara tylko z nim wczoraj uprawiałaś nieziemski seks. Dalej czekałam na windę patrząc na wskaźnik, który wskazywał, na którym piętrze znajduje się winda.
*Oczami Niall'a*
Widzę kogoś przy windzie. No nie, mam nadzieję, że to nie jakaś ześwirowana fanka. A niee to Barbara.. ALE SUPER będę z nią jechał w jednej windzie. Uśmiechnąłem się na samą tą myśl. Dobra Niall'er udawaj obrażonego! Posmutniałem i próbowałem nie wydawać z siebie żadnych emocji. Spojrzała na mnie kątem oka i wróciła do wcześniejszego zajęcia, czyli patrzenie się na wskaźnik. Dlaczego ona się do mnie nawet nie odezwała?! No dobra Niall'er działaj.
-A tak wogóle to cześć- powiedziałem bez żadnych uczuć. Dobrze Niall! Udawaj, że ci nie zależy.
-Hej.- odpowiedziała. Winda przyjechała. Weszliśmy.- Prezpraszam, że wcześniej wyszłam. Wybaczysz?- prosi mnie o wybaczenie i to z tym pięknym anielskim uśmiechem. Niech nie myśli, że jej tak łatwo wybacze. O nie, nie.
- Nie wiem, może- odpowiedziałem. Podniosła brwi do góry, a ja się przysunąłem do niej tak, że plecami zderzyła się lekko ze ścianą. Byłem tak blisko, że czułem jak przyspiesza jej bicie serca.- Chyba, że coś dla mnie zrobisz. Popatrzyła się na mnie pytającym wzrokiem.
- Mianowicie co?- uśmiechnąłem się do niej, a ona zakumała o co mi chodzi. Złapałem jej w talii. Nasze czoła się zetknęły, a ona wpiła się w moje usta. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Przywierałem swoim ciałem o jej ciało tak, że ona nie mogła się ruszyć przez znajdującą się za nią ścianę windy. Ściskałem agresywnie jej pośladki. Nagle usłyszałem dźwięk w windzie, który oznaczał, że już jesteśmy na miejscu. Za bardzo się tym nie przejęliśmy. Gdy drzwi się otworzyły usłyszałem cichy śmiech. Śmiech Louis'a i.. i Harrego?! Nagle oderwałem się od dziewczyny i oboje spojrzeliśmy na rozbawionych trzech ludzi, którymi oczywiście byli Harry, Louis i Emma.
*Oczami Emmy*
Louis złączył nasze dłonie, kiedy wyszliśmy z restauracji. Gdy kierowaliśmy się w stronę wind podbiegł do nas Harry.
-No co tam gołąbeczki. Jak tam zleciała noc, bo z tego co widziałem to Niall'owi bardzo upojnie- powiedział i wybuchnął śmiechem. Popatrzylismy na siebie z Louis'em pytająco.
- Oczym ty mówisz?- zapytałam go.
- Z jego pokoju wyszła jakaś ładna dziewczyna, ale miała rozczochrane włosy, sukienkę na lewą stronę i szpilki w ręce, więc na to wygląda, że spędzili ze sobą noc- zaczął śmiesznie ruszać brwiami- i jeszcze powiedziała, że ma na imię Barbara.- Roześmialiśmy się z Louis'em. Loczek spojrzał na nas pytająco.
-Bo widzisz Harry to jest moja przyjaciółka i wczoraj poszła na randkę z Niall'em i nie wróciła na noc do pokoju- powiedziałam już całkiem opanowana. Stanęliśmy przed windami.
- Niall się chyba obraził, że zostawiła go tak rano.- powiedział Louis do Harrego.
-Hahaha, Niall ma swój własny sposób na dziewczyny. Napewno teraz są już ze sobą znowu w łóżku, a jak nie są to za chwilę będą.- oboje z Louis'em się roześmiali. Ciekawe o jaki sposób chodziło. Przyjechała już winda. Nagle otwarły się drzwi i zobaczyłam Niall'a i Barbarę. Zaczęłam się śmiać z przyjaciółki tak, jak Harry i Louis. Oderwali się od siebie i wyszli z windy. Przestaliśmy się śmiać, kiedy spojrzeli na nas zabójczym wzrokiem.
- To ja już pójdę. Pa.- powiedział Niall do Barbary przeczesując włosy.
- Pa. - odpowiedziała mu i spojrzała na mnie. Louis i Harry weszli do windy.
- Jedziecie?- zapytał loczek.
- Nie-spojrzała na mnie- musimy pogadać.- pociągnęła mnie za łokieć w stronę reastauracji.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ







2 komentarze:

  1. Aww!!! Ale słodko!!! Tak więc nie zadręczaj mnie więcej i dodaj kolejny, bo jest genialny!!!
    Buźki =*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję .. Następny bd dziś lub jutro :*

    OdpowiedzUsuń