czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 14

*Oczami Barbary*
Po wykąpaniu się i poproszeniu kogoś z obsługi o posprzątanie pokoju, udałam się na krótki spacerek do hotelowej reatauracji, by coś przekąsić. Wzięłam sałatkę z mozzarellą. Mmmm... do tego jakieś wypasione tosty. Wyglądały smakowicie na obrazku w menu, więc dlaczego nie? Do tego ciepła herbatka z sokiem malinowym. Po zjedzeniu udałam się wolnym krokiem do pokoju. Muszę jeszcze się spakować. Właściwie to już jestem spakowana. To może spakuję Niall'a, bo lecimy jutro do Londynu, a biedaczek pewnie będzie zbyt zmęczony po koncercie, żeby się spakować. Mam nadzieję, że jest tam już czysto. Gdy szłam już korytarzem, gdzie znajdowały się pokoje od chłopaków zauwarzyłam pod pokojem Louis'a drobną sylwetkę. To była jakaś dziewczyna o brązowych oczach. Pukała w drzwi, ale nikt jej nie odpowiadał. No przecież, że jej nie odpowiada, bo Louis jest razem z chłopakami. Pewnie to jakaś fanka, czy coś. Może jej powiem, że obecnie nie ma go w pokoju.
-Louis'a obecnie nie ma w pokoju.- powiedziałam podchodząc bliżej do dziewczyny.
-Ohh... a wiesz może kiedy będzie?
-Nie wiem.- powiedziałam, bo nie byłam dokładnie przekonana o której wrócą.- jesteś fanką, czy kimś...
-dziewczyną.- powiedziała z niewinnym uśmiechem.- miałam nadzieję, że go tu znajdę, ale trudno.- westchnęła.- a tak w ogóle jestem Eleonor.- podała mi rękę. Nie pewnie ją uścisnęłam.
-Barbara- odparłam.
-To ja już będę się zbierać. Może później wpadnę. Pa.
-Pa.- odeszła. Eleonor. Powiem później Luis'owi. I tak muszę z nim pogadać. Chwilę jeszcze stałam do jego drzwiami, po czym skierowałam się w stronę pokoju Niall'a.
-O boziu! Jak tu czysto.- powiedziałam wchodząc do sypialni. Nowe poduszki i prześcieradło. Na podłodze nie ma rzadnego paprocha.Jestem pod wrażeniem. Wzięłam moje walizki i wybrałam z jednej ciuchy na lot. Ciemne dżinsy, białą koszulkę. Bluzę z nike spakowałam do plecaka.



Zdjęłam z siebie ubrania, zostając w samej bieliźnie. Założyłam bokserkę Niall'a i Ułożyłam się wygodnie na kanapie przed telewizorem. Oglądałam jeden, drugi film. Nie wraca. Miałam już oglądać trzeci, ale zważywszy na godzinę, która teraz była, skierowałam się do sypialni. Gdy wstawałam z kanapy usłyszałam dziwny dźwięk. Wzięłam szybko coś twardego co miałam pod ręką i skierowałam się w stronę dźwięków. Dobiegały one od wejścia do apartamentu. Coś się przy nich ruszało, bądź ktoś. Nie mogłam zauważyć, ponieaważ było ciemno. Postać zaczęła się zbliżać w moim kierunku. Ja zamachnęłam się twardą rzeczą i uderzyłam tę osobę w ramię i zaczęłam okładać ją ciosami.
-Ał, ał... co jest?- zapytał Niall. Po czym zapaliłam światło.
-Wszystko dobrze?- zapytałam w szoku.
-Zaczęłaś mnie bić pilotem do telewizoru bez powodu i to mnie się pytasz czy wszystko dobrze?
-Ojj... przepraszam po prostu nie pomyślałam, że to mogłeś być ty. Bałam się.- stwierdziłam i rzuciałam się mu w ramiona w ramach przeprosin. Niall mnie mocno przytulił.
-Też za tobą tęskniłem.- powiedział, a ja zaśmiałam się cicho pod nosem.- ale z tego chyba będą siniaki.
-Nie przesadzaj już.- odsunęłam się od niego.
-Łatwo ci mówić.- zrobił obrażoną minę. Pocałowałam go w usta na co od razu się uśmiechnął.
-Przepraszam.- wygięłam usta w podkowę.
-I mam ci niby wybaczyć.- powiedział poważnie i uniósł brwi ku górze.
-Tak.
-Zastanowię się.- pocałowałam go namiętnie w usta. Swoje ręce położył na moich biodrach, a ja swoje na jego ramionach.
-Przekonałam cię?
-Jakoś nie za bardzo, ale swoją drogą to zajebiście wyglądasz w mojej koszulce. - zbliżył swoje usta do moich i złączyliśmy je ponownie w pocałunku, ale na dłóżej. Przycisnął mnie do ściany i zaczął całować po szyi. Jęknęłam cicho. 
-I co?- zapytałam odrywając go od siebie w momencie kiedy wkładał już ręce pod moją, jego bluzkę. Doskonale wiedziałam o czym ten głupiutki, słodki idiota myślał. 
-No dobra, ale odłóż to.- wskazał na pilot, który dalej trzymałam w ręcę. Spoglądał raz na mnie raz na pilot i tak na zmianę.
-Już wiem czego mam użyć kiedy będę coś chciała.- zaśmiałam się i udałam się do salonu. Rzuciłam pilot na kanapę i skierowałam się do sypialni. Gdy, byłam już w połowie drogi do łóżka, nagle poczułam ręce blondyna na swoich biodrach obrócił mnie twarzą do swojej i wpił się w moje usta. Przmieszczaliśmy się w stronę łóżka. Potknęliśmy się i upadliśmy na miękki materac. Niall leżąc na mnie całował mnie po szyi i dekolcie. Znajdował się pomiędzy moimi nogami. Zdjęłam z niego koszulkę i poczułam pot.
-Fuuujjj... najpierw idź się wykąpać.- zaczęłam się nabijać z bezcennej miny blondyna, bo właśnie był w trakcie dobierania się do moich majtek.
-No dobra, jeśli muszę.- powiedział zrezygnowany wstał ze mnie i udał się do łazienki. Wsunęłam się pod kołdrę na swoją połówkę i przeglądałam wiadomości na telefonie. Po 20 minutach usłyszałam jak drzwi od łazienki się zamykają, a blondyn zmierza w moim kierunku w samych bokserkach. Spojrzała przelotnie na niego z nad telefonu i spowrotem wróciłam do przeglądania wiadomości. Chłopak zgasił światło i wsunął się pod kołdrę obok mnie. Jedyne światło było wydzielane z mojej komórki i z lampki obok mnie.
-Może zrobimy tak?- wyjął z mojej dłoni komórkę. Położył obok siebie na szafce nocnej. Odwrócił się spowrotem w moją stronę. Zaczął mnie całować. Masował wewnętrznął stronę moich ud, zaczynając od kolana. Jechał co raz wyżej w stronę mojej kobiecości. Gdy dotarł do majtek, a na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka automatycznie odsynęłam od siebie chłopaka. Wyłączyłam lampkę, po czym pocałowałam zdezorientowanego chłopak w usta i położyłam się do niego tyłem.
-Dobranoc.
-Dobranoc.- odpowiedział po chwili. Ułożyliśmy się w pozycji zwanej "łyżeczką" i zasnęliśmy. Obudziłam się w pozycji jakiej zasnęłam. Dalej byłam obejmowana szczelnie przez Niall'a. Otworzyłam zaspane oczy. Chciałam sięgnąć po komórkę, ale przypomniałam sobie, że mój telefon leży po stronie Niall'a. Chciałam jakoś wydostać się z uściysku blondyna, ale nie chciałam go też obudzić. Podniosłam lekko jego prawą rękę, która mnie przygniatała i wysunęłam się zwinnie spod kołdry. Chłopak chrapnął. Wyglądał słodko. Na palcach podbiegłam do  telefonu, by sprawdzić godzinę. O cholera! 11:56. Powinniśmy za pół godziny już wsiadać do samochodu. I jeszcze nieodebrane połączenie od Emmy. Mam nadzieję, że się nic nie stało. Oddzwonię później.
-Niall, słońce. Wstawaj.- budziłam delikatnymi słowami mojego chłopaka lekko ruszając jego ramię. Zaczął coś mruczeć pod nosem.
-Mamo. Zaraz wstanę. Daj mi chwilę.- uśmiechnęłam się na słowa chłopaka.
-Niall śniadanie na stole.- powiedziałam do blondyna pochylając się nad jego uchem. Chłopak wyciągnął rękę jakby czegoś szukał. Założe się, że śniadania.
-Gdzie?- był zniecierpliwiony.
-Nie wiem. Poszukaj.
-Testujesz moją cierpliwość?- zapytał rozbawiony i przeciągnął się. Spojrzał na mnie i po chwili znowu wylądował twarzą w poduszce.
-A ty testujesz moją?! Niall! Wstawaj, bo ci przywale!- wywrzeszczałam nad nim najgłośniej jak się da.- pilotem.- dodałam. Myślę, że go w końcu przekonam. Blondyn zerwał się ze swojego miejsca i mnie przytulił w pasie.
-Będę grzeczny. Już wstaję.- powiedział błagalnym głosem, a ja się cicho zaśmiałam. Gdy wyczuł, że już trochę się uspokoiłam i zapytał o godzinę. Jak mu powiedziałam to zerwał się nagle z łóżka.
-Ewidentnie mnie zabiją! Zabiją, jak się spóźnie. Jeszcze nie jestem spakowany.- powiedział spanikowany. Nie wiedział kompletnie, co ze sobą zrobić.
-Niall.- powiedziałam, ale nie zwracał na mni uwagi.- Niall.- powturzyłam nieco głośniej. Dalej nic. Udałam się po swoje ubrania, które wcześniej sobie przygotowałam. Na szczęście byłam już wykąpana. Niall poszedł do łazienki. Chyba kąpać się. Zapomniał, że się wczoraj kąpał. Jak już mówiłam, słodki, głupiutki idiota. Wyleciał, jak torpeda z łazienki w samym ręczniku. Miał mokre włosy. Ja już stałam niedaleko drzwi.
-Barbara?!- zawołał.
-Tu jestem!- odkrzyknęłam niebieskookiemu.
-Widziałaś może moją walizkę. Muszę się jeszcze spakować i ubrać...- przerwał, kiedy zobaczył mnie z naszymi walizkami. Gotową i zwartą do wyjścia. W ręku trzymałam jego czyste ubrania, które wczoraj też przy okazji przygotowałam mu do wyjazdu. Patrzył na wszystko po kolei z otwartymi ustami. Nie przewidział tego. Haha. Zaśmiałam się z niego.
- Jak cię wołałam to trzebabyło słuchać. Idź się szybko wytrzeć. Mam na myśli wysuszyć włosy.- pokazałm palcem wskazującym na jego mokrą blond czuprynkę.- I się przebież. Prosze.- podałam mu ubrania. 
-Dzięki. Nie wiem co bym bez ciebie zrobił.- Uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek, po czym udał się do łazienki. Po siedmiu minutach skończył. Gdy mnie zauważył zrobił wielki oczy.
-Co ty? Mierzyłaś mi czas?- Przytaknęłam w odpowiedzi, nadal trzymając komórkę w ręce.
-Co się tak grzebałeś? 7 minut i 23 sekundy. Myślałam, że będzie lepszy wynik.- stwierdziłam, a blondyn się zaśmiał.- Dobra chodźmy już.- mój chłopak przytaknął  i wziął nasze walizki. Nie wiem, jak on to zrobił, ale jakoś to zrobił. Za nim się obejrzeliśmy już byliśmy przed hotelem i wpakowywaliśmy rzeczy do samochodu. Nie było rzadnych problemów z dojazdem na lotnisko, więc znaleźliśmy się przed czasem. Oczywiście nie obyło się bez paparazzich i fanów. Przed odlotem fani robili sobie zdjęcia z chłopakami. Do mnie też podeszła całkiem spora grupka dziewczyn proszących o mój autograf i zrobieniu sobie z nimi kilka fotek. Nagle zauważyłam, jak Paul już woła chłopaków do siebie. Mieliśmy już udać się w stronę samolotu. Szybko do nich podbiegłam, a Niall chwycił mnie za rękę i maszerowaliśmy w stronę schdków na "pokład". Lecieliśmy prywatnym samolotem. Rozsiadłam się wygodnie w fotelu. Obok mnie oczywiście usiadł Niall. Trzymał mnie za rękę. Oparłam głowę na jego ramieniu.
-Cieszę się, że mi wybaczyłeś. Dziękuję. Kocham cię.- podniosłam na chwilę łeb i pocałowałam się w policzek, po czym wróciłam do poprzedniej pozycji, opierając głowę na ramieniu mojego chłopaka. Zarumienił się.
-Śpij.- powiedział słodkim głosem i pocałował mnie w czoło. Dlaczego mi nie odpowiedział? Takie pytania zadawałam sobie do póki nie zasnęłam. Przebudziły mnie turbulęcje. Gwałtownie podniosłam głowę i spojrzałam na śpiącego Niall'a. Jak zwykle spał i niczym się nie przejmował. Chyba lądujemy. Uspokoiłam się trochę. Spojrzałam przez okno. Lądujemy to fakt, ale nie na lotnisku w Londynie. Dobrze znam to lotnisko i ono na pewno tak nie wygląda. Nagle zrobiło się ciemno na zewnątrz. Zobaczyłam błysk. Wielkie chmury burzowe zmierzały w naszą stronę. Poczułam, jak uderzamy kołami o powierzchnię drogi asfaltowej, gdzię lądują wszystkie samoloty. Niall się przebudził i spojrzał zdziwiony przez okno.
-Co się dzieje?- zapytał.
-No właśnie nie wiem.- odparłam. Zgasły silniki i otworzyły się drzwi. Nasze rzeczy znajdowały się już w samochodach, które miały nas zawieźć do jakiegoś hotelu. Gdy wyszliśmy z samolotu zaczęło lać i wiać. Zmoknęliśmy w drodze do pojazdów. Były 2 samochody. W jedym byłam z Niall'em, Harrym i Paul'em A do drugiego wsiedli Louis, Zayn i Liam. Okazało się, że są złe warunki pogodowe, których wcześniej nie przewidziano i lecimy do Londynu jutro rano. Zajęliśmy swoje pokoje, a że to był mały hotel to musieliśmy się podzielić pokojami między siebie. Po dwie osoby na pokój. Ja oczywiście jestem w pokoju z Niall'em, a reszta się kłóciła między sobą, bo nikt nie chciał być w pokoju z Harrym. Hahaha... Uważali, że pierdzi w nocy przez sen i chrapie. To nie widzieli chyba Niall'a... W końcu Liam się zdecydował, że zajmie z nim pokój. Chyba jedyny najmądrzejszy facet z całej piątki. "Wcale nie mówię", że tamci są strasznie dziecinni. Wcale tak nie mówię. Dobra wszyscy wiemy, że są. Po co się oszukiwać. Był już wieczór. Niall rozsiadł się wygodnie na łóżku i włączył telewizor, który się znajdował na przeciwko łóżka. Miałam zadzwonić do Emmy, ale najpierw pogadam z Louis'em. Wymknęłam się z pokoju tak, żeby Niall nie zauważył, bo chciał coś do jedzenia, a ja powiedziałam, że nigdzie nie mam zamiaru się ruszać. Jak chce coś do jedzenia to niech sam sobie pójdzie. Zgaduję, że obraziłby się na mnie jakbym wyszła z pokoju nie przynosząc mu jedzenia. A pewnie później byłby seks na zgodę. Zapókałam do pokoju Zayn'a i Louis'a. Otworzył niebieskooki. Zdziwiony moją obecnością, wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi.
-Hej, właśnie miałem iść do ciebie. Chciałem porozmawiać.- powiedział.
-Ja też właściwie chciałam porozmawiać. Może przejdę od razu do sedna. Nie zrozum mnie źle, ale ja kocham Niall'a i to co się  zdarzyło ostatnio między nami... czy możemy o tym zapomnieć?
-Ja też właśnie miałem ciebie się o to zapytać.- uśmiechnął się do mnie. Jego gest trochę mnie uspokoił.- Oczywiście, że możemy. Ja nadal kocham Emmę i się nie poddam co do niej.
-Przytulas?- wyciągnęłam do niego ręce.
-Przytulas.- odparł śmiejąc się. Przytuliliśmy się do siebie, po czym wróciłam do pokoju. Wdrapałam się na łóżko i rozłożyłam się obok Niall'a. Pocałowałam go w policzek, po czym położyłam głowę na jego ramię. Przełączył na wiadomości.
-Ostatnio Louis Tomlinson, członek ze znanego boysbandu One Direction spotykał się z Emmą Smith.- mówiła dzinnikarka, która prowadziła program. Na dole na pasku znajdował się pasek z napisem.
-"Dziewczyna Louis'a Tomlinsona bierze? Dlatego chłopak ją zostawił?- przeczytałam na głos. Aż się we mnie zagotowało. Wyświeliły się zdjęcia, jak uciekała przed paparazzi. Przełączyłam na jakiś inny program. Nie mogłam tego słuchać co o niej mówili. Na następnym programie też była. I na następnym. Muszę do niej natychmiast zadzwonić! Wstałam szybko z łóżka i udałam się do drzwi wyjściowych z pokoju. Gdy już byłam na korytarzu wybrałam jej numer. Po paru sygnałach odebrała.
-Hallo?- usłyszałam ze słuchawki.
-Hej, wszystko u ciebie okej?- zapytałam niepewnie.
-Tak, jest spoko, oprócz tego, że właśnie wymyślają jakieś ploty na mój temat.
-O to widziałaś już?
-Ty też to widziałaś?- nie wiem kompletnie, jak pocieszyć moją przyjaciółkę. Powinnam być teraz przy niej.
-Nie chce cię martwić, ale to jest chyba wyświtlane w każdej telewizji na ziemi. Ale spokojnie. Za niedługo wszystko ucichnie i będziesz miała spokój.- całkiem spoko mi poszło.
-To mnie pocieszyłaś.- powiedziała, gdy zobaczyłam Louis'a zmierzającego w moim kierunku.
-Zawsze coś. Dobra ja muszę kończyć. Narka.
-No pa.- zakończyłam rozmowę i Odwróciłam wzrok znowu na Louis'a. Był zdenerwowany.
-Coś się stało?- zapytałam przejęta.
-Widziałaś to co o niej mówią?!- wykrzyczał. Był mocno zdenerwowany. Muszę do niej pojechać. Porozmawiać z nią.
-Przed chwilą do niej dzwoniłam.
-I co mówiła?
-Mówiła, że jest spoko. Też chciałabym przy niej teraz być, ale lecimy do Londynu dopiero jutro rano.- Louis spóścił głowę.
-Tęsknie za nią. Tak bardzo za nią tęsknię.- powiedział i pojedyncza łza skapnęła po jego policzku.- Tak bardzo bym chciał, żeby mnie pamiętała.
-Napewno sobie kiedyś przypomni.- próbowałam go jakoś pocieszyć.- Ale jak chcesz to niezaszkodzi do niej zadzwonić. Napewno się ucieszy.- pomasowałam jego ramię, żeby się trochę uspokoił. Nagle podniósł głowę do góry.
-Masz rację. Nie zaszkodzi. Idę do niej zadzwonić.- oznajmił  i szybko pobiegł do pokoju.
*Oczami Louis'a*
Wbiegłem szybko do pokoju. Na szczęście Zayn'a nie było w pomieszczeniu. Wybrałem szybko numer do ukochanej i przyłożyłem słuchawkę do ucha. Trochę minęło czasu za nim odebrała. Już traciłem nadzieję, gdy w końcu usłyszałem jej głos.
-Słucham?
-Hej mówi Louis.
-Hej.
-Widziałem plotki na twój temat w telewizji. Przepraszam cię. To przeze mnie.
-Nie obwiniaj się. Proszę.- powiedziała tym swoim słodki głosem.
-Ja wiem, że mnie nie pamiętasz, ale jutro wracamy do Londynu i tak sobie pomyślałem, czy może byśmy się spotkali?- zapytałem z nadzieją.
-Louis?
-Tak?
-Z chęcią się z tobą spotkam, ale jest jeszcze jedno. Coś bardzo ważnego co muszę ci powiedzieć.
-No.- ciekawe co chciała mi powiedzieć.
-Ja...- zawahała się na chwilę.- Ja pamiętam...


wtorek, 13 maja 2014

DZIĘKUJEMY ZA PONAD 1000 WYŚWIETLEŃ!!!


I
ZAPRASZAMY NA NOWEGO BLOGA
http://you-drive-mecrazy.blogspot.com/

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 13

Rozdział zawiera Scenę 18+
Po jakimś czasie Barbara zapytała się, czy mam coś mocnego do picia. Wyciągnąłem z barku wódkę i zaczelismy pić. Byliśmy nieźle najebani. Nie wiedzieliśmy co robimy. Dziewczyna zbliżyła sie do mnie powoli i nagle zaczęła mnie całować... odwzajeminiłem pocałunki.
Usiadła na mnie okrakiem i ściągnęła ze mnie bluzkę i składała pocałunki na moim nagim ciele. Ściągnąła mi dres wraz z bokserkami i wzięła moją męskość do ust. Bylo idealnie. Kiedy ona wykonywała delikatne ruchy ustami, ja gładziłem reka jej wlosy. W pewnym momencie odwróciłem ją tak, że taraz ja górowałem. Włożyłem Ręce pod jej bluzkę i rozpiąłem stanik. Powoli pozbywała sie kolejnych częsci garrderoby. Doszedłem do jej kobiecości i zacząłem ją delikatnie pieścić. Jęczała cichutko wplatajac palce w moje wlosy. Po chwili moja męskość delikatnie weszła w nią. Głośno jęczała. Wykonywałem suptelene ruchy, lecz po chwili zacząłem przyspieszać. Krzyczała z rozkoszy. Bardzo mnie to podniecało. Po 4h pieprzenia się, opadlłem spełniony na łóżko. Barbara położyła swoją głwę na moim torsie.
-Dziekuję za noc...
-Nawzajem. - odparła, po czym oboje zasneliśmy. Obudziłem się rano w tej samej pozycji, w której zasnąłem. Obok mnie leżała Barbara, jeszcze spała. Miałem okropnego kaca. Podparłem głowę o łokieć i spoglądałem na śpiącą Barbarę. Jakieś 20 minut póżniej obudziła się.
-Cześć - powiedziała muskajac delikatnie moje usta. 
-Hej, jak sie spało ?- uśmiechnąłem się lekko do niej.
-Dobrze, tylko mam okropnego kaca.
-Ja też.- zasmiałem się. Barbara wstała. Zaczęła zbierać swoje ubrania i udała się do łazienki.
*Oczami Barbary*
Po wejściu do łazienki szybko się ubrałam i przemyłam twarz wodą. Wyszłam z pomieszczenia i pożegnałam się z Louis'em buziakiem w policzek i znalazłam się już na korytarzu. Nie wiem, czy mam powiedzieć Niall'owi o tej nocy. Co ja narobiłam? Weszłam do pokoju mojego i Niall'a. Gdy zdjęłam buty ujrzałam blondyna, który był w samych spodniach od dresu, bez koszulki.
-Gdzie byłaś? Martwiłem się.- powiedział i podszedł do mnie. Wziął moją twarz w dłonie i potarł kciukami moje policzki. Pocałował w mnie w czoło, po czym oparł o nie swoje. Zauważyłam, że miał spuchnięte miejsca pod oczami. Płakał. Patrzyliśmy sobie głępoko w oczy. Brakowało mi tych niebieskich tęczówek.
-Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam, za to co powiedziałem. Kocham cię. Wybaczysz mi?- on mnie się pyta, czy mu wybaczę? Teraz to ja go powinnam błagać o wybaczenie. Łzy zaczęły napływać do moich oczu, po czym się ulotniły na policzki. Tym razem to ja go pocałowałam w czoło. Skierowałam się w stronę łazienki. Odkręciłam wodę i weszłam pod prysznic. Weszłam pod gorącą wodę, która od razu mnie uspokoiła, jednak nie na długo. Przemyślałam wszystko. Nie powinnam przesypiać się z Louis'em. Byłam pijana. Nie, to nie jest rzadne usprawiedliwienie. Co ja w ogóle u niego robiłam?! Po co ja do niego poszłam?! Akurat wtedy kiedy pokłóciłam się z Niall'em. Jaka ja jestem głupia i nierozsądna.-karciłam siebie w myślach. Zaczęłam płakać. Gdy się już trochę uspokoiłam zakręciłam wodę. Nie mogę siebie samej znieść za to, co zrobiłam. Muszę powiedzieć Niall'owi. Chociaż na tyle zasługuje. A Emma?! Zrobiłam coś takiego wiedząc w jakim jest stanie! Spojrzałam na siebie w lustrze.
-Jestem okropną przyjaciółką, jak i dziewczyną.- powiedziałam i momentalnie się rozpłakałam.


Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
-Barbara, wszystko dobrze?- zapytał blondyn zza drzwi.
-Tak, tak wszystko dobrze.- odpowiedziałam zmieszana. Otarłam łzy i wyleciałam z łazienki w samym ręczniku.


Wzięłam jakiąś czystą bieliznę i od razu zaczęłam ją na siebie zakładać. Porwałam z szafki też jakieś dresy i je włożyłam. Dałam na łóżko dwie walizki, z którymi tu przyjechałam i zaczęłam wrzucać wszystkie moje rzeczy jakie napotkałam. Nagle do pokoju wparował Niall.
-Co ty robisz?!
-Pakuję się.- odparłam nie patrząc się na niego.
-No widzę, ale dlaczego?- zapytał się, gdy zaczęłam zapinać drugą walizkę. Szybko wzięłam bagarze i skierowałam się do wyjścia. Nagle blondyn chwycił mnie za ramiona i stanął torując mi przejście.
-Nie ma mowy. Nigdzie nie idziesz.- popatrzyłam się na chłopaka ze zdziwieniem.- nie pozwolę ci odejść. Rozumiesz?- chciał wziąc moje walizki, ale mu na to nie pozwoliłam.
-Niall. Muszę odejść! Nie jestem na siłach, żeby patrzeć ci teraz w ogóle w oczy!- krzyknęłam z bezsilności.- Zdradziłam cię.- powiedziałam cicho krztusząc się łzami. Oparłam się o ścianę i zjechałam po niej na dół. Chłopak przykucnął przy mnie i otarł moje łzy z policzków, po czym pocałował mnie w czoło.
-To nie ma żadnego znaczenia, bo cię cholernie kocham i nie pozwolę ci odejść. Chyba, że chcesz wrócić do tego lalusia. Kim kolwiek on jest.
-Oczywiście, że nie chce, ale nie rozumiem...
-Bo cię kocham i nie mogę bez ciebie żyć.- powiedział. Przytuliłam go.
-Ja ciebie też kocham.- zaczęliśmy się całować i nie umieliśmy się od siebie oderwać. Nagle on wstał i pociągnął mnie w ku górze za sobą. Całowaliśmy się w drodze do łóżka i nie przestawaliśmy nawet, gdy potykaliśmy się ciągle o jakieś półki i przedmioty. Niall nie wytrzymał i w połowie drogi przyparł mnie do ściany i zaczął całować mnie po szyi zjeżdżając trochę niżej i znowu wracał do ust. Zerwał ze mnie koszulkę. Ściągnęłam szybki ruchem buty. Ściągnął moje spodnie, a ja jego. Ubrania rzucaliśmy byle gdzie. Ściągnął mój stanik, a ja jego bokserki. Byliśmy co raz bliżej. Jeszcze tylko moje majtki, które w ekspresowym tempie znalazły się już na jakiejś szafce. Pociągnął mnie ku górze dzięki czemu mogłam owinąć swoje nogi w okół jego talii. Poczułam, jak we mnie wchodzi. Wykonywał delikatne pchnięcia, a ja jęczałam z rozkoszy do jego ucha. Nagle oderwał mnie od ściany i poczułam pod sobą miękki dywan. Raz robił delikatne pchnięcia, a raz mocne. Doprowadzał mnie tym do obłędu. Zwałaszcza, że w tej chwili kochamy się na ziemi. Nie wiem kiedy się znależliśmy na łóżku. Bez przerwy krzyczałam jego imię. Wykonywał tak mocne pchnięcia, że dotykał czubkiem moje czułe miejsce, na co tylko krzyczałam. Nagle przerwał i wyciągnął swojego przyjaciela ze mnie. Nie miałam dość. Chciałam jeszcze. Zauważył to i uśmiechnął się do mnie cwaniacko. Najpierw zaczął całować mnie w usta, a potem zjechał na szyję. Zrobił mi chyba 3 malinki. Cały czas trzymał mnie za biodra. Zjeżdżał co raz niżej. Zaczął ssać moje sutki. Przestał gdy całkiem stwardniały. Całował mnie po brzuchu i zjeżdżał do mojej kobiecości. Wreszcię dotarł do celu. Poruszał tak zmysłowo językiem we mnie, że już normalnie nie umiałam wytrzymać i zaczęłam wołać jego imię. Nagle znalazł się przy mnie i pocałował mnie w usta. Znowu we mnie wszedł. Dotykał całego mojego ciała. Kochaliśmy się długo. Nie pamiętam kiedyzasnęłam. Obudziłam się, kiedy zachodziło słońce. Tak jakoś dziwnie się czułam budząc się w łóżku kiedy zachodzi słońce. Usiadłam leniwie na łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Łóżko było całe w pierzach. Na podłodze były po rozrzucane moje i Niall'a ubrania, nie tylko na podłodze właściwie. Przewrócona... szafka nocna?! Co tu się działo? Patrzyłam na to wszystko z wielkimi oczami. Nagle do pokoju wszedł Niall już ubrany. Cały w skowronkach, a tu tak wszystko leży porozwalane.
-Co ty taki wesoły?- zapytałam przecierając oczy. Popatrzał się na mnie jak na idiotkę. Rzucił się obok mnie na łóżko.
-To było najwspanialsze popołudnie w całym moim życiu.- powiedział przciągając się.- Skarbie... bo jest tak sprawa...
-Oho coś się stało
-Nie nie nic się nie stało tylko po prostu mam dzisiaj koncert i muszę jechać zaraz na arenę.
-Okej.-westchnęłam.
-Ej księżniczko nie smutaj się proszę- powiedział udając przybitego szczeniaczka. Nie wiem jak to można inaczej nazwać.
-Nie smutam się- powiedziałam i pocałowałam go w usta.
-Obiecuję, że ci to wynagrodzę. W przyszłym tygodniu wracam do Londynu i mam dla ciebie niespodziankę.
-Jaką?-zapytałam zdziwiona.
-No niespodzianka to niespodzianka. Nie mów, że mam ci tłumaczyć, co to jest.
-Poproszę, bo nie rozumiem.- Niall wyciągnął telefon i czegoś w nim szukał.
-"Niespodzianka- coś będące zaskoczeniem, czego się ktoś nie spodziewa". Proszę bardzo. Z wikipedii. Najprościej jak można wytłumaczenie.
-Aha to ja nie lubię niespodzianek.- udałam obrażoną. Niall spojrzał na zegarek.
-Dobra, księżniczko ja się będę już zbierał.- powiedział. Pocałował mnie w policzek i wyszedł. Po 20 minutach już byłam ubrana i wykąpana. Zadzwoniłam po kogoś z obsługi hotelu, by to posprzątał, bo sama nie dałabym rady. Ciekawe, co będzie jak to zobaczą. Już chyba nigdy nie pozwolą nam wejść do tego hotelu. 
*Oczami Emmy*
Barbara wyjechała, a ja znowu mam te sny. Już właściwie wszystko sobie przypominam, ale jeszcze mam dziury w pamięci. Weszłam do kuchni, by wstawić wodę na herbatę. Na kolację wyciągnęłam z lodówki sałatkę jarzynową, a do tego zrobiłam sobie parówki na ciepło. Zalałam herbatę i poszła z jedzeniem przed telewizor. Włączyłam jakiś program muzyczny, gdzie miał lecieć zaraz czyjś koncert. A był to koncert One Direction, do którego należał mój Louis. Co? Dlaczego nazwałam go moim? To było bez sensu z mojej strony, ale dobra. Zaczął się. Ale on słodko wygląda na tej scenie. I jak czysto śpiewa. Ma genialny głos. Taki jakiś chrypowaty i wysoki. Nigdy jeszcze takiego nie słyszałam. Nie zwracałam uwagi na żadnego z czterech pozostałych chłopaków tylko na jego. Nagle poczułam brak jedzenia na widelcu. No nie wszystko już zjadłam. Znowu bez sensu. Wszystko jest takie bez sensu. Moje życie jest bez sensu. Po co ja w ogóle brałam te cholerne tabletki. To też było bez sensu. Co ja sobie myślałam. Zachowałam się jak jakaś pięcioletnia gówniara. Koncert się skończył. Nie zwracając uwagi na późną godzinę, włączyłam laptopa i wyszukałam w YT "One Direction". Od razu zaczęłam oglądać wszystkie teldyski do piosenek i funny moments. Nie wiem dlaczego, ale ciągle się z niego śmiałam. Jest zabawny, czuły i w ogóle. Został przy mnie w szpitalu do póki się nie obudziłam, a później go tak wrednie potraktowałam. Muszę go koniecznie przeprosić. Nie chcący spojrzałam na zegarek i wróciłam wzrokiem na następny filmik. Nie dowierzając znowu wróciłam wzrokiem na zegarek. O nie jest 4:06. No pięknie. W sumie nie mam planów na jutro, ale chciałabym jeszcze kiedyś się przespać. Zamknęłam szybko laptopa i położyłam się do łóżka. Śniło mi się tym razem o pocałunku... i o odejściu z pracy. Zostawiłam go. Z bezsilności wzięłam te cholerne tabletki. Znowu bez sensu czuję się jak w jakimś durnym filmie, który jest pojebany na maksa. Nie no, no po prostu zajebiście. I się obudziłam. 11:00. O tak wcześnie? I nawet nie jestem przemęczona. Ciągle miałam w głowie obraz Louis'a. Nie umiałam przestać o nim myśleć. Może zadzwonię do Brabary. Sprawdzę co u niej słychać. Nie odbiera. Strasznie mi się nudzi. Może pójdę się przejść, ale najpierw... -powąchałam swoje pachy. -Ale najpierw pójdę się wykąpać. Tak to chyba był mój najgenialniejszy pomysł w całym moim życiu. Odświerzyłam się i ubrałam.


Chodziłam spacerkiem w parku. Rzucił mi się w oczy gość, który robił mi zdjęcia. Zauważyłam jeszcze jednego w innym miejscu i może jeszcze trzech. Wszyscy z aparatami. Dziwne. Coś czuję, że powinnam już wracać. Szybkim krokiem ruszyłam do wyjścia z parku. Obróciłam się. Idą za mną. Zaczęłam biec. Chyba było ich o 4 więcej. Niech się odczepią. Szybko skręciłam w jakąś uliczkę. Chyba ich zgubiłam. Zadzwoniłam do Barbary. Nie odbiera. Nawet nie wiem dlaczego do niej zadzwoniłam. Przecież i tak mi nie pomoże, bo jest kompletnie, gdzie indziej. Gratuluję mózgowości Emma. Rozejżałam się po ulicy wychodząc zza budynku nie ma ich. Szybko biegłam w stronę mieszkania. Gdy zauważyłam mój budynek, zwolniłam. Byłam już przy samych drzwiach wejścia do budynku i nagle ktoś mnie złapał za ramię i pociągnął do tyłu. Odwróciłam się i zobaczyła tych gości z aparatami.
-Co jest teraz między tobą, a Louis'em Tomlinsonem?- zapytał jeden.
-Czy to prawda, że ćpasz?- zapytał drugi.
-Czy jesteście dalej razem?-zapytał trzeci.
-Czy zerwał z tobą dlatego, że bierzesz- zapytał trzeci. Pytań było co raz więcej i jeszcze na dodatek robili mi zdjęcia. Przedarłam się przez tą zgraję i szybko weszłam do budynku i po chwili już byłam w mieszkaniu. Zamknęłam dokładnie za sobą drzwi. Zamknęłam wszystkie okna i pozasłaniałam zasłony. Bałam się.
-Co to do cholery miało być?- powiedziałam do siebie. Poszłam do łazienki się wykąpać. Woda mnie co nieco uspokoiła. Przebrałam się w dres. Miałam zamiar pooglądać jakiś film, by nie myśleć o tym co się dzisiaj stało. Włączyłam telewizor poszukując czegoś ciekawego. Nagle zatrzymałam się na wiadomościach. Zaciekawiło mnie jedno zdjęcie, które właśnie było wyświtlane. To byłam ja. Na pasku pod zdjęciem był wyświetlany napis. "Dziewczyna Louis'a Tomlinsona bierze. Dlatego chłopak ją zostawił?". Oni przecież nie znają prawdy. Nie wiedzą o niczym i wymyślają jakieś durne plotki na mój temat. Nagle usłyszałam dzwonek telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz. Barbara.
-Halo?- powiedziałam do słuchawki.
-Hej wszystko u ciebie okej?
-Tak jest spoko, oprócz tego, że właśnie wymyślają jakieś ploty na mój temat.
-O to widziałaś już?
-Ty też to widziałaś?
-Nie chce cię martwić, ale to jest chyba wyświtlane w każdej telewizji na ziemii. Ale spokojnie. Za niedługo wszystko ucichnie i będziesz miała spokój.
-To mnie pocieszyłaś.
-Zawsze coś. Dobra ja muszę kończyć. Narka.
-No pa.- zakończyłam rozmowę i rzuciłam telefon na kanapę. Świetnie. Teraz będę siedzieć cały czas w domu. Znowu słyszę dzwonek telefonu. Sięgnęłam szybko po niego. Serce mi zamarło na sekundę. Dzwonił... dzwonił Louis.


CZYTASZ
=
KOMENTUJESZ
=
UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY



poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 12

 Muszę być dla niej silny. Muszę do niej wrócić i jej pomóc. Mam nadzieję, że się uda. Wstałem i skierowałem się w stronę szpitala. Stanąłem przed drzwiami od sali Emmy. Otarłem szybko łzy i wszedłem. Moja ukochana spała, koło niej siedziała tylko Barbara . 
-Gdzie jest Niall ?- zapytałem podchodząc do łóżka Emmy.
-Poszedł Cię szukać. Zadzwonie do niego, że już się odnalazłeś. 
Barbara odeszła, by zadzwonić. 
- Już wrócił, możesz wrócić.- powiedziała do słuchawki telefonu.
Usiadła z powrotem koło Emmy. Nagle do sali wparował Niall. Wskazał ręką, żebym wyszedł. Wykonałem jego polecenie. 
-CO TY KURWA MYŚLISZ, ŻE POMOŻESZ JEJ UCIEKAJĄC O TAK SOBIE?! 
-Nie, ale musiałem odetchnąć świeżym powietrzem, przemyśleć wszystko.
-No dobra, niech ci będzie. Pamiętaj, że na mnie i Barbarę możesz zawsze liczyć.- powiedział już spokojniej.
-Dzięki- odparłem i wszedłem do sali, a zaraz za mną blondyn.
*Oczami Emmy*
Byłam w kuchni. W swoim domu. Przez okna wpadały promienie słoneczne. Spojrzałam na zegar, który wisiał na ścianie. Była 11:10. Zaraz, co ja w ogóle tu robię, znaczy, że w kuchni. Udałam się do swojego pokoju. Zobaczyłam, że ktoś leży w moim łóżku. Zbliżyłam się powoli do tej osoby. Nagle zadzwonił budzik w moim telefonie. Odskoczyłam gwałtownie przerażona. Nagle dziewczyna w moim łóżku wyłączyła alarm telefonu. O boże przecież to ja! Ale jak?! To musi być jakiś durny sen. Ta druga ja zaczęła szukać coś w telefonie. Usiadła na łóżku po turecku i przyłożyła telefon do ucha. 
-Dzień Dobry. Dostałam tą pracę?- powiedziała. Jaką pracę? O co tu chodzi? Stanęłam bliżej, by lepiej usłyszeć rozmowę.
-Witam. Na to wygląda, że ta. Niech się pani zjawi jutro o godzinie 8 na parkingu koło kamieniczki, w której pani wczoraj była. A... i niech pani zabierze zapas ubrań na 10 miesięcy - usłyszałam głos dorosłego mężczyzny. Po co miałabym niby zabierać zapas ubrań ze sobą na 10 miesięcy. Porąbane to jakieś, ale ogólnie to jakich ja jeszcze snów nie miałam porąbanych.
-Dobrze, zjawie się. Do widzenia.- powiedziała i rzuciła telefon na łóżko i zaczęła skakać śmiejąc się. Nagle do mojego pokoju weszła Basia. Zaczęła się uśmiechać na sam widok drugiej mnie. Stanęła koło mnie. Chyba mnie nie widziały.
- Dostałaś pracę?- zapytała Barbara.
-TAK! -wykrzyknęła ta druga.
-Kiedy jedziesz?
-już jutro... - odowiedziała trochę zasmucona dziewczyna i zeskoczyła z łóżka.
-Szkoda... A co ze mną? Nie wrócę do Alex'a...- no to niech zamieszka u mnie jezuu jaki problem, zaraz o boże, czy mnie coś ominęło?! Barbara wreszcie skończyła z Alexem?  To dobrze... ale zaraz przecież to sen. Nie dobra nic już nie ogarniam po prostu postoję i posłucham. Ciekawe, czy jeszcze czegoś ciekawego się dowiem. 
-Dasz radę. Zmieszkaj u mnie. - wiedziałam, że jej to zaproponuję, w końcu czego się nie robi dla przyjaciół.
-Będę do Ciebie co dziennie dzwonić. 
-Dobrze- odpowiedziała ja 2. "Zaczęłam" się pakować. Minęło trochę czasu.
-Zabiorę chyba ze sobą pół domu. -zaśmiała się.
-HAHA .. no jak patrzę na te 5 walizek, to chyba tak - zaśmiała się wraz ze mną. Wszystko zaczęło mi się mazać przed oczami. Wszystko zaczęło znikać. Nagle poczułam, żę gdzieś się przenoszę. Nagle wszystko wróciło do normy, ale nie byłam już w moim domu tylko na jakimś pustym parkingu. Stał tam tylko czarny autokar. Nagle zauważyłam mnie. Podeszła do niego, gdzie stał jakiś facet. Muszę powiedzieć, żę wyglądał trochę groźnie. 
-Witaj! Myślałem, że nie przyjdziesz.- powiedział mężczyzna.
-Dzień Dobry.- odpowiedziała ja 2.
-Wejdź już do autokaru, a ja zapakuje twoje rzeczy.- o co chodzi. Nie ogarniam. Ten facio miał plakietkę, czy coś takiego zawieszonego na szyi. Paul Higgins. Tak tam pisało.
Paul otwarł drzwi, a ta weszła. Przecież nie można wsiadać do autokaru z obcymi! Hello. Dobra wejdę z nią, żeby nie było, bo przecież nikt mi nic nie zrobi. Gdy weszłam do pojazdu za mną. Stanęłam za nią, gdy nagle się zatrzymała. Wyjrzałam jej przez ramię, żeby zobaczyć co się dzieje. Zobaczyłam na kanapach siedzących pięciu przystojniaków oraz jakąś dziewczyne pomiędzy nimi. Ale boscy. Nigdy ich nie widziałam. Odrazu rzucił mi się w oczy niebieskooki szatyn. Widziałam go w szpitalu.
-Hej.- powiedział blondyn. Hmmm jego też skądś kojarzę.
-Hej.- odparła ja 2.
-Jak sie nazywasz ? - spytał chłopak w lokach.
-Emma... Emma Smith.
-Ty jesteś naszym nowym kierowcą?- co? O czym ten chłopak gada?! Jakim znowu kierwocą? Emma czy ja czegoś nie wiem? Powiedziałam do dziewczyny. Nawet nie licząc na to, że mi odpowie. 
- Tak.
-Jakie jest twoje hobby? - zapytał ten, którego kojarzyłam ze szpitala. Piłka nożna.
-Piłka Nożna... - odpowiedziała, trochę zawstydzona.
Otworzyłam oczy. Byłam w swoim pokoju. Rozejrzałam się po nim uważnie zajrzałam do łazienki, do kuchni do salonu. Nikogo nie było. Zajrzałam też do pokoju Barbary. Moja przyjaciółka jeszcze spała. Wyszłam z pomiszczenia cichutko na palcach i przymknęłam delikatnie drzwi. poszłam do kuchni robić śniadanie. Było po 8. Wczoraj dopiero wróciłam ze szpitala, więc chyba mogę mieć takie pojebane sny, co nie? Ale miałam zamiar dzisiaj o tym wszystkim porozmaiać z Basią. Nie  Zabrałam się za robienie tostów. Zrobiłam herbatę, jajecznicę i sałatkę. Usłyszłam czyjeś kroki. Barbara wstała. Akurat skończyłam. Tylko muszę pozanosić wszystko na stół.
*Oczami Barbary*
Obudziły mnie poranne promienie słoneczne. Powoli na w pół przytomna podążyłam do łazienki, by się odświerzyć. Ubrałam dres, bo na razie nigdzie nie wychodziłam. Gdy wyszłam z pomieszczenia, po pół godzinie poczułam zapachy dochodzące z kuchni. Zaciekawiona podążyłam w tamtym kierunku. Stanęłam przy wyspie i patrzyłam na Emmę, która odziwo miała dobry humor i robiła śniadanie.
- Pomóc ci w czymś?- zapytałam.
-Nie. Już skończyłam tylko trzeba wszystko pozanosić na stół- odparła. Przytaknęłam i zabrałam się do zanoszenia. Śniadanie było przepyszne. Wpakowałam wszystkie talerze do zmywarki i usiadłam obok Emmy na kanapie z kubkiem herbaty.
- Możemy porozmawiać?- zapytała nie pewnie moja przyjaciółka.
- Oczywiście. Pytaj, o co chcesz.- uśmiechnęłam się delikatnie.
*Oczami Emmy*
- No więc, chciałam się dowiedzieć co się stało, że trafiłam do szpitala i nic nie pamiętam.
- Nie wiem, jak mam ci to powiedzieć. Po prostu prawie przedawkowałaś tabletki. Byłaś na skraju śmierci, ale cię uratowano. Za to tabletki wpłynęły źle na twój mózg i nie pamiętasz ostatnich momentów, które się wydarzyły w twoim życiu.- gdy to usłyszałam to po prostu zamarłam i wytrzszczyłam gały na dziewczynę.- jestem tylko ciekawa...- powiedziała i się zawahała
-noo... co- ponaglałam przyjaciółkę
-co pamiętasz ostatniego?- nie myślałam jeszcze o tym.
- Eeee... na pewno wiem, że Alex cię pobił, i że przeprowadziłam się tutaj, bo... ON- na to wspomnienie... poczułam złość? Chyba tak. Otrząsnęłam się i kontynuowałam.- wiem, że kupiłam to mieszkanie i zaczęłam szukać pracy...- aha pracy szukałam, w tym śnie znalazłam już tą pracę. Muszę się jeszcze czegoś dowiedzieć.- tylko nie wiem, czy znalazłam ją czy nie?
- Właśnie znalazłaś- spojrzałam na przyjaciółkę pytająco.- miałaś być kierowcą busa od zespołu One Direction.
- Co to za zespół?- zapytałam zdziwiona. Barbara szukała czegoś na komórce, a po chwili dała mi ją do rąk. Ujżałam zdjęcie tych chłopaków co byli w moim śnie. Czyli wszystko się zgadzało ze snu z tą pracą.- A co to za dwoje?- wskazałam na blondyna i szatyna, których rozpoznawał ze szpitala. Dziewczyna tylko westchnęła.
- Ten blondyn to mój chłopak, Niall, którego poznałam dzięki tobie- powiedziała z uśmiechem.- a ten drugi to Louis.
- Dlaczego wybiegł wtedy z sali jak byłam w szpitalu?
- Ohhh... załamał się, że go nie pamiętasz. Po prostu cię kocha ponad życie. Leżałaś nie przytomna 5 dni, a on przy tobie cały czas czuwał. Nie mógł znieść tego, że go nie pamiętasz.- mina mi zżędła.- dzięki niemu zapomniałaś o wszystkim strasznym co ci się przytrafiło w życiu i wiesz, co mam na myśli. Idę teraz zadzwonić do Niall'a.- wyszła. Próbowałam dalej jakoś przetrawić słowa przyjaciółki. 
*Oczami Barbary*
- Hej- powiedziałam do słuchawki.
- Hej, co tam u ciebie księżniczko- usłyszałam ciepłe powitanie od mojego chłopaka. 
-Dobrze, mów lepiej co u Louis'a? 
-Trzyma się jakoś. Jak Emma?
-Ma się okej. Dzisiaj miała bardzo dobry humor. Ale napewno wszystko z nim w porządku?
- Tak. Emma też pojedzie?- szybko zmienia temat nie rozumiem, ale już chyba się trochę złości, że pytam o niego ciągle.
- Nie wiem nie zapytałam się jej, ale napisze ci SMS-em, okej?
-Dobra. To dozobaczenia księżniczko. Kocham cię.
-Pa.- po zakończonej rozmowie szybko udałam się w kierunku pokoju mojej przyjaciółki. Zapukałam
-Można- zapytałam wystawiając głowę przez uchylone drzwi do środka. Emma siedziała na łóżku i przglądała coś w telefonie.
- Jasne.- weszłam do pomieszczenia i usiadłam obok niej na łóżku.
- Mam pytanie. Chcesz pojechać ze mną do chłopaków. Znaczy się do Niall'a i Louis'a i reszty zespołu?- zapytałam.
- Nie wiem, czy to jest dobry pomysł, żebym chciała go teraz zobaczyć. Muszę sobie wszystko poukładać w głowie najpierw i wtedy może...
- Okej ja w pełni to rozumiem. Spoczko to ja napiszę do Niall'a, a właśnie, bo ja w takim razie zostawiam cię samą- nie pomyślałam trochę.
- Umiem sobie poradzić. Na ile wyjeżdżasz?
-Na pare dni, ale nie martw się będę co dziennie dzwonić.
- Okej.
- No to ja idę spakować jakieś ciuszki i lecę w świat haha. Co oglądasz.
-Jakieś zdjęcia.- pokazała mi zdjęcie, na którym jest z Louis'em pod wieżą Eiffla. Słodkie.
-Dobra idę- uśmiechnęłam się do niej i udałam się do swojego pokoju. Wylot miałam wcześnie rano, jak na moją przyjaciółkę. Pożegnałam się z Emmą, która zaraz po pożegnaniu wylądowała z powrotem w łóżku.
*Rano*
*Oczami Louis'a*
Wstałem chyba o 8:30. Odświerzyłem sie w hotelowej łazience i zjadłem sniadanie. Skończyłem jeść, gdy do mojego pokoju wszedł uradowany Niall. 
-Hej - powiedziałem wymuszajac uśmiech.
-Hej . Mam super wiadomość. Barbara dzisiaj przyjeżdża!
-Z Emmą? - zapytałem z nadzieją w głosie.
-Niestety nie. 
-Ok.- Niall wyszedł, a ja położyłem sie na łóżko w parszywym humorze. Na szczęscie dziś nie mieliśmy, żadnego koncertu i mogłem pobyć sam przez cały dzień. Nie wiem ile czasu minęło. W ogóle nie zwracałem na to uwagi. Nagle do mojego pokoju wbiegła Barbara i zawiesiła mi się na karku. 
-Hej! Stęskniłam się!- pocałowała mnie w policzek. 
-Hej. Co tam u was? 
-A dobrze. Emme trapi to, że nie może sobie przypomnieć.
-Przyjadę do was za jakieś 2 miesiące, bo bedziemy mieli przerwę. 
-Dobra. - uśmiechnęła sie i wyszła.
*Oczami Niall'a*
Czekałem, aż moja dziewczyna przyjdzie do pokoju, bo oczywiście musiała pójść przywitać się z Louis'em! Jak wróciliśmy do trasy i rozmawialiśmy przez telefon to każdą rozmowę musiała zaczynać od tego, jak się czuje Louis, czy ja ją nie obchodzę w ogóle. Przez tą sytuację z Emmą bardzo się do siebie zbliżyli. Nie pozwolę sobie odbrać dziewczyny, a już napewno nie Louis'owi. Powiedziałem przez telefon kocham cię, myślałem, że chociać usłyszę ja ciebie też. Usłyszałem tylko chłodne "pa". Weszła do pokoju.
- Możemy pogadać?- zapytałem. Od razu wyczuła, że coś jest nie tak. Stanęła przedemną i spojrzała na mnie pytająco.
-Tak.- powiedziała niepewnie, tak jakby się bała tej rozmowy.
-Co jest między tobą, a Louis'em?- wywaliłem prosto z mostu. Skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej.
- Co masz na myśli, bo nie wiem o co ci chodzi?
- Doskonale wiesz o co mi chodzi.
- No nie bardzo...
- Ja rozumiem, że Emma i ten dziwny wypadek i w ogóle i obiecaliśmy, że pomożemy Louis'owi przejść przez to, ale bez przesady. Nie uważasz, że za bardzo się nim przejmujesz? Gdy do ciebie dzwonię to nawet nie raczysz zapytać, co u mnie?! Tylko odrazu przechodzisz do temat LOUIS? Czy ja ciebie w ogóle jeszcze obchodze?- zapytałem. Ostatnie zdania wypowiedziałem trochę podnioślejszym tonem. Ona tylko stała i patrzy na mnie ze zdziwieniem. Zaskoczyłem ją.
- Niall to nie tak, jak myślisz.- powiedziała. Chciała mnie do siebie przytulić, ale ja się odsunąłem.- Niall proszę cię.
- Nie po prostu powiedz, że nic do mnie nie czujesz i będziesz wolna! Proszę bardzo droga wolna, leć do niego. On jest ważniejszy.
-Nie prawda. Niall daj mi to po prostu wytłumaczyć.- mówiła już błagalnym tonem. Czyli, że coś musi być chyba na rzeczy.
- A może ty to zrobiłaś specjalnie?! Co?! Z tym wypadkiem?- przesadziłem. Barbara miała łzy w oczach i patrzała na mnie z nienawiścią w oczach.- Barbara, ja przepra...- nagle poczułem jej rękę na moim policzku, która mnie z całej siły udeżyła. Poczułem palące miejsce na prawym policzku. Odrazu przyłożyłem do niego rękę i odróciłem się w stronę dziewczyny. Była cała zpłakana i tyle ją widziałem, bo zaraz po tym wybiegła z pokoju. Boże, co ja najlepszego zrobiłem. Chyba stałem tak przez pół godziny. Co ja robię?! Powinienem za nią pobic! Jakim ja jestem idiotą! Zacząłem płakać i skuliłem się pod ścianą. Przecież powinienem być silny. Przecież ja ją jasna cholera kocham. Nie powinienem był tak mówić, a jak zrobi sobie coś przezemnie? Nie wybaczę sobie tego. Wiem już, że popełniłem ogromny błąd. Łzy leciały strumieniami z mojego policzka. Poszedłem usiąść na kanapie i tam wypłakiwać swoje żałe z pudełkiem lodów czekoladowych.


*Oczami Louis'a*
Leżałem cały dzień przed telewizorem. Do mojego pokoju wbiegła rozpłakana Barbara. Wleciała mi w ramiona, zdziwiony objołem ją ramieniem.
-Co sie stało?- zapytałem.
-Niall... on zaczął obwiniać mnie za cały ten wypadek... mówi, że chce sie do Ciebie zbliżyć... , że go nie kocham.
-To nie prawda! Nie słuchaj go! Jestes wspaniała. Napewno go kochasz i nie jesteś winna temu wypadkowi. -pocałowałem ją w czoło i mocno wtuliłem w swój tors. Po jakimś czasie Barbara zapytała się czy mam coś mocnego do picia. Wyciągnąłem z barku wódkę i zaczelismy pić. Byliśmy nieźle najebani. Nie wiedzieliśmy co robimy. Dziewczyna zbliżyła się do mnie powoli i nagle zaczęła mnie całować...
                                                                                                                                    

Pod ostatnim rozdziałem był tylko jeden komentarz. Serio? Proszę tylko o jeden głupi komentarz od każdej osoby, która przeczyta ten rozdział. Może być nawet w nim zawarte "do dupy" albo co kowiek. Po prostu chcę wiedzieć, co sądzicie po przeczytaniu tego rozdziału. Nawet nie wiecie, jak ten jeden głupi komentarz motywuje do działania. My nawet nie wiemy co o tym sądzicie, czy jest to głupie, czy wam się podoba. 




PS. BARDZO DZIĘKUJĘ CHOCIAŻ ZA TEN JEDEN UMIESZCZONY POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM I JESZCZE RAZ PROSZĘ O KOMENTARZE POD ROZDZIAŁEM PO PRZECZYTANIU! LOFFCIAM <333 / NANDOS



CZYTASZ
=
KOMENTUJESZ
=
UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY





poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 11

BARDZO BYŁYBYŚMY WDZIĘCZNE POD KAŻDYM ROZDZIAŁEM, KTÓRY PRZECZYTACIE ZOSTAWIĆ KOMENTARZ. ZALEŻY NAM NA TYM BARDZO. PLIS...



Weszliśmy do sali. Louis podbiegł do jej łóżka. Chwycił ją za rękę i zaczął płakać. To było okropne. Usiadłam obok niego. Przytulił się do mnie. Nie wiedziałam co zrobić. Było to dość krępujące, lecz odwzajemniłam uścisk.
Biegłem przerażony. Nie wiem dlaczego, ale chyba uciekałem. Nagle się zatrzymałem się. Przedemną pojawiła się przepaść.
-Przepraszam.- usłyszałem głos. Głos dziewczyny. Znałem go z kądś. Rozejrzałem się do okoła. Nikogo nie było. Może mi się wydawało? Pewnie tak. Czułem jednak pewien nie pokój. Obróciłem się w stronę przepaści. Było ciemno. Nie widziałbym nic, gdyby nie księżyc. Nagle ktoś złapał mnie za ramię. Odwróciłem się gwałtownie w stronę osoby, która nadal mnie trzymała.-przepraszam...-spojrzałem na twarz dziewczyny, którą oświetlał blask księżyca i już wiedziałem z kąd znam ten głos. To była Emma! Była cała zapłakana. Wyglądała blado. Była cała wychudzona. Miała poczochrane włosy.
- Emma!- ucieszyłem się na widok dziewczyny i mocno ją przytuliłem.- Co się stało? Dlaczego płaczesz?- zapytałem dziewczyny. Nie odpowiedziała. Pomyślałem, że chyba musi odpocząć, bo zauważyłem, że ciężko oddychała. Wyglądało to tak, jakby przed kimś uciekała. Uspokoiła się trochę i gwałtownie się ode mnie oderwała. Złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą.
-Musimy uciekać! Szybko!- wykrzyczała z przerażeniem. Biegliśmy przez ciemny las, wydawało się, że droga była bez końca. Jednak ujrzałem nagle jakąś jaskinię.
-Chodź tutaj!- krzyknąłem do ukochanej i wskazałem na wejście do groty. Pokiwała głową na znak, że rozumie. Weszliśmy do środka. Muszę powiedziec, że było trochę strasznie. Nic nie było widać. Było ciemno. Nagle zapaliły się duże płomienie na ścianach w zdłóż dlugiego korytarza. Pociągnąłem Emmę za sobą. Doszliśmy do wielkich, drewnianych drzwi. Otworzyłem je i zajrzałem do środka. Była to jakaś wielka komnata, czy coś. Nie wiem w każdym bądź razie było to wielkie pomieszczenie. Do okoła wisiały zdjęcia. Oboje weszliśmy nie pewnie. 


Dziewczyna zaczęła oglądać jakieś fotografie wywieszone na sznurkach. Patrzała na nie z niedowierzeniem? Stanęła nagle w miejscu i raz spoglądała na mnie raz na zdjęcie.
-Czy t..t..to ..- jąkała się. - czy to my?- zapytała. Podszedłe do niej, by przyjżeć się zdjęciu. Doskonale pamiętam to zdjęcie. Kiedy byliśmy w Paryżu na spacerze z Niall'em i Barbarą to przechodziliśmy koło wieży Eiffla. Poprosiłem Niall'a o zrobienie nam zdjęcia. Oczywiście Emma była uparta i nie chciała, żeby zrobiono jej zdjęcie. Ale uległa... Obejmowałem ją ramieniem. Ona się uśmiechała. A ja ją pocałowałem w policzek. Niall uchwycił to. Emma się wtedy pięknie zarumieniła. Kocham kiedy się rumieni. Nagle zobaczyłem, że dziewczyna mi macha ręką przed twarzą.
-Odpowiesz mi?- zapytała z nadzieją w głosie.
- Tak to my.- potwierdziłem ze smutkiem w głosie. To nie możliwe, że ona tego nie pamięta. Usłyszałem tylko "aha". I wróciła do dalszego oglądania zdjęć. Stałem w miejscu. Nagle się ocknąłem i poszedłem w jej stronę.
- Jak masz na imię?- to pytanie mną mocno wstrząsnęło.
- Louis.-odpowiedziałem na pytanie dziewczyny. Posmutniałem. Nie wiedziała kim jestem. Jak?!
- Z kąd znasz moję imię? Dlaczego cię nie znam, a ty mnie tak?
- To musi być sen... to musi być sen- powiedziałem do siebie, ale Emma to usłyszała. Wykonała ruch, jakby ją olśniło
-Przepraszam.-powiedziała. Zaszkliły jej się oczy. Byłem zaskoczony jej zachowaniem.
-Dlaczego mnie przepraszasz?
-Przepraszam za to, że wyrządziłam ci tak wielką krzywdę.- objęła moją twarz w swoje drobne dłonie. Łzy kapały z jej policzków na ziemię.
- Nie rozumiem.
-Przepraszam, ale muszę odejść z twojego życia raz na zawsze.- pocałowała mnie namiętnie. Nagle oderwała się ode mnie i zaczęła znikać. Chciałem złapać jąza rękę, ale moja przenikała przez jej. Tak jakby była duchem. 
-Nie, nie, nie...- mówiłem. Zniknęła. Łzy zaczęły wypływać z moich oczu na policzki.
- Nie, Emma proszę cię wróć...proszę- mówiłem. Nagle ktoś zaczął mnie szturchać za ramię. Podniosłem głowę i ujrzałem Niall'a, a za nim stała Barbara.
- Stary, co się stało?- zapytał Niall zdziwiony. Barbara złapała go delikatnie za ramię i pokręciła głową, żeby nic nie mówił. Ona doskonale wiedziała o co chodzi. Opowiedziałem jej ten koszmar. Śni mi się już od 5 dni. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Szybko obróciłem się w stronę mojej ukochanej, która jeszcze nie wybudziła się ze śpiączki. 
- Louis, może jednak wrócisz do domu i tam się na spokojnie prześpisz?- zapytała Barbara.
- Nie, nie.. zostanę przy mojej dziewczynie i będę czekał, aż się wybudzi.- odparłem.- Masz moje ciuchy?- tym razem wypowiedź skierowałem do blondyna. Przytaknął i podał mi torbę z moimi ciuchami.
- Idź się przebież, a my tu zostaniemy.- powiedział Niall.
- Okej- odpowiedziłem i wyszedłem do łazienki się przebrać.
*Oczami Niall'a*
Louis wyszedł do łazienki. Usiedliśmy na krzesłach obok łóżka naszej przyjaciółki. Miałem okazję zapytać Barbary, o co chodzi.
- O co chodziło?- dziewczyna popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem, ale po chwili zrozumiała o co chodzi i westchnęła. Opowiedziała mi, że od kąd Louis dowiedział się o tym, że Emma może go nie pamiętać to śnią mu się koszmary. Opowiedziała mi sen ze szczegółami. Przeraziłem się trochę. Moim zdaniem najlepiej by było, żeby Louis odpoczął w domu w końcu. Może by mu się polepszyło. Nie najlepiej wygląda. Na szczęście mamy teraz przerwę i może przy niej być. Nie wiem, co bym zrobił gdyby Barbarze się takie coś przydarzyło i by mnie nie pamiętała. A jakby mnie nie pamiętała to znaczy, że by mnie nie kochała. Przeraziłem się na samą tą myśl. Objąłem dziewczynę ramieniem i mocno się do niej przytuliłem. Na chwilę się od niej odsunąłem, ale byliśmy tak blisko siebie, że czułem jej oddech. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Objąłem jej twarz w dłonie i pocałowałem czule w usta. Odwajemniła pocałunek.
- Nie wyobrażam sobie gdyby nas takie coś spotkało.- powiedziałem cicho, ale na tylko głośno by mogła mnie usłyszeć.
- Ja też- odparła ze smutkiem- dlatego musimy coś zrobić, nie wiem wesprzeć go jakoś i w ogóle- przytuliła się do mnie. Oparłem brodę o jej głowę.- mam nadzieję, że będzie go pamiętać..- wyczułem na swojej koszulce coś mokrego.  To były jej łzy. Próbowałem ją w jakiś sposób uspokoić.
-Ciii...będzie dobrze..- nie wiem, czy będzie dobrze, ale próbowałem ją jakoś pocieszyć.
-Nie będzie.. - pocałowałem dziewczynę w czoło. Lekko się uśmiechnęła, ale nie na długo, bo coś ją zaciekawiło. Zrozumiałem, że wzrok kierowała w stronę ręki jej Emmy. Poruszała palcami. Spojrzałem na twarz przyjaciółki i zobaczyłem, jak jej powieki podnoszą się ciężko do góry, a po chwili opadają. Moja dziewczyna również to zuważyła.
-Gdzie jest Louis?- zapytała zszokawana Barbara. Nagle mój przyjaciel wszedł przez drzwi do pomieszczenia.
- Jestem, co się stało?-zapytał-Coś z Emmą?!- zaczął się denerwować.
- Ona się wybudza!-krzyknęła Brabara. Louis szybko podbiegł do łóżka ukochanej i przytulił do siebie.
*Oczami Louis'a*
Gdy wyszedłem z łazienki już przebrany  w czyste ubrania natknąłem się na lekarza, który zajmował się moją dziewczyną.
- Panie Tomlinson, mogę prosić pana na chwilkę?- zapytał. Kiwnąłem głową.- W takim razie zapraszam do gabinetu.
Weszliśmy do niewielkiego, jasnego pomieszczenia. Po jednej stronie znajdowały się regały z jakimiś segregatorami i w ogóle z papierami. Na końcu stało jego biurko. Gestem ręki wskazał bym usiał na krześle znajdującym się przed biurkiem. Wziął jakieś papiery z biurka i zaczął przeglądać.
-Stan pana dziewczyny jest..- zawahał się- można powiedzieć, że nie taki poważny jaki myślałem, jednak są bardzo małe szanse, że będzie pamiętała, bądź sobie przypomni sytuacje sprzed kilku miesięcy.- boże.. jak ten facet zaczyna mnie wkurzać. Przedłuża strasznie, zamiast dojść do sedna to on... ahhh już nie ma słów.- tabletki spowodowały to, że żle wpłynęło to na jej mózg, ale ona ma szanse, żeby sobie przypomnieć oczywiście jak będzie się starać. Jak będzie w stanie to będzie po prostu, jakby to nazwać? Bedzie w stanie walczyć z mózgiem, żeby przywrócić sobie wspomnienia. Przydałaby się jej jakaś pomoc. Gdy będzie się wybudzać proszę do niej ciągle mówić i w żaden sposób jej nie denerwować.- pokazał mi jakieś winiki badań.- więc jest nadzieja.- przejżałem kartki. Podziękowałem mu i wyszedłem z jego gabinetu. Gdy wchodziłem do sali mojej dziewczyny usłyszałem Barbarę.
- Gdzie jest Louis?
-Jestem, co się stało.- zobaczyłęm jak Barbara i Niall pochylają się nad moją ukochaną. - Coś z Emmą?!- Przepuścili mnie szybko do niej. Dziewczyna otwierała powoli oczy. Przytuliłem ją do siebie. Momentalnie łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Odsunęła się ode mnie i spojrzała na moją twarz. Zaczęła naerwowo rozglądać się po pomieszczeniu.
-Kim jesteś? Gdzie ja jestem? Co się stało?- o nie! Ona mnie nie pamięta.
- Nie pamiętasz mnie?- pokiwała przecząco głową i spojrzała na Barbarę.
- Barbara? Co się tu dzieje? Jak się tu znalazłam? Kim oni są?- te pytania co raz bardziej mnie raniły " Kim oni są?", "Kim jesteś?". Nie wytrzymałem i wybiegłem ze sali. Wybiegłem ze szpitala. Potrzebowałem świerzego powietrza. Musiałem sobie wszystko na spokojnie przetrawić. Pobiegłem w stronę jakieś ławki. Rozpłakałem się po prostu. Nagle koło mnie usiadł gołąb.
-I co się tak gapisz? Nie masz co robić?- zapytałem zdenerwowany gołębia. No pięknie. Aż tak oszlałem, że gadam teraz z gołębiami. Teraz zrozumiałem. Nie rozpłakałem się dlatego, że byłem smutny, bo moja własna dziewczyna mnie nie pamięta tylko dlatego, że jej współczuję. Muszę jej pomóc, ale nie czuję się na siłach. Nie! Muszę być dla niej silny. Muszę do niej wrócić i jej pomóc. Mam nadzieję, że się uda. Wstałem i skierowałem się w stronę szpitala...

CZYTASZ
=
KOMENTUJESZ
=
UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY <333