poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 11

BARDZO BYŁYBYŚMY WDZIĘCZNE POD KAŻDYM ROZDZIAŁEM, KTÓRY PRZECZYTACIE ZOSTAWIĆ KOMENTARZ. ZALEŻY NAM NA TYM BARDZO. PLIS...



Weszliśmy do sali. Louis podbiegł do jej łóżka. Chwycił ją za rękę i zaczął płakać. To było okropne. Usiadłam obok niego. Przytulił się do mnie. Nie wiedziałam co zrobić. Było to dość krępujące, lecz odwzajemniłam uścisk.
Biegłem przerażony. Nie wiem dlaczego, ale chyba uciekałem. Nagle się zatrzymałem się. Przedemną pojawiła się przepaść.
-Przepraszam.- usłyszałem głos. Głos dziewczyny. Znałem go z kądś. Rozejrzałem się do okoła. Nikogo nie było. Może mi się wydawało? Pewnie tak. Czułem jednak pewien nie pokój. Obróciłem się w stronę przepaści. Było ciemno. Nie widziałbym nic, gdyby nie księżyc. Nagle ktoś złapał mnie za ramię. Odwróciłem się gwałtownie w stronę osoby, która nadal mnie trzymała.-przepraszam...-spojrzałem na twarz dziewczyny, którą oświetlał blask księżyca i już wiedziałem z kąd znam ten głos. To była Emma! Była cała zapłakana. Wyglądała blado. Była cała wychudzona. Miała poczochrane włosy.
- Emma!- ucieszyłem się na widok dziewczyny i mocno ją przytuliłem.- Co się stało? Dlaczego płaczesz?- zapytałem dziewczyny. Nie odpowiedziała. Pomyślałem, że chyba musi odpocząć, bo zauważyłem, że ciężko oddychała. Wyglądało to tak, jakby przed kimś uciekała. Uspokoiła się trochę i gwałtownie się ode mnie oderwała. Złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą.
-Musimy uciekać! Szybko!- wykrzyczała z przerażeniem. Biegliśmy przez ciemny las, wydawało się, że droga była bez końca. Jednak ujrzałem nagle jakąś jaskinię.
-Chodź tutaj!- krzyknąłem do ukochanej i wskazałem na wejście do groty. Pokiwała głową na znak, że rozumie. Weszliśmy do środka. Muszę powiedziec, że było trochę strasznie. Nic nie było widać. Było ciemno. Nagle zapaliły się duże płomienie na ścianach w zdłóż dlugiego korytarza. Pociągnąłem Emmę za sobą. Doszliśmy do wielkich, drewnianych drzwi. Otworzyłem je i zajrzałem do środka. Była to jakaś wielka komnata, czy coś. Nie wiem w każdym bądź razie było to wielkie pomieszczenie. Do okoła wisiały zdjęcia. Oboje weszliśmy nie pewnie. 


Dziewczyna zaczęła oglądać jakieś fotografie wywieszone na sznurkach. Patrzała na nie z niedowierzeniem? Stanęła nagle w miejscu i raz spoglądała na mnie raz na zdjęcie.
-Czy t..t..to ..- jąkała się. - czy to my?- zapytała. Podszedłe do niej, by przyjżeć się zdjęciu. Doskonale pamiętam to zdjęcie. Kiedy byliśmy w Paryżu na spacerze z Niall'em i Barbarą to przechodziliśmy koło wieży Eiffla. Poprosiłem Niall'a o zrobienie nam zdjęcia. Oczywiście Emma była uparta i nie chciała, żeby zrobiono jej zdjęcie. Ale uległa... Obejmowałem ją ramieniem. Ona się uśmiechała. A ja ją pocałowałem w policzek. Niall uchwycił to. Emma się wtedy pięknie zarumieniła. Kocham kiedy się rumieni. Nagle zobaczyłem, że dziewczyna mi macha ręką przed twarzą.
-Odpowiesz mi?- zapytała z nadzieją w głosie.
- Tak to my.- potwierdziłem ze smutkiem w głosie. To nie możliwe, że ona tego nie pamięta. Usłyszałem tylko "aha". I wróciła do dalszego oglądania zdjęć. Stałem w miejscu. Nagle się ocknąłem i poszedłem w jej stronę.
- Jak masz na imię?- to pytanie mną mocno wstrząsnęło.
- Louis.-odpowiedziałem na pytanie dziewczyny. Posmutniałem. Nie wiedziała kim jestem. Jak?!
- Z kąd znasz moję imię? Dlaczego cię nie znam, a ty mnie tak?
- To musi być sen... to musi być sen- powiedziałem do siebie, ale Emma to usłyszała. Wykonała ruch, jakby ją olśniło
-Przepraszam.-powiedziała. Zaszkliły jej się oczy. Byłem zaskoczony jej zachowaniem.
-Dlaczego mnie przepraszasz?
-Przepraszam za to, że wyrządziłam ci tak wielką krzywdę.- objęła moją twarz w swoje drobne dłonie. Łzy kapały z jej policzków na ziemię.
- Nie rozumiem.
-Przepraszam, ale muszę odejść z twojego życia raz na zawsze.- pocałowała mnie namiętnie. Nagle oderwała się ode mnie i zaczęła znikać. Chciałem złapać jąza rękę, ale moja przenikała przez jej. Tak jakby była duchem. 
-Nie, nie, nie...- mówiłem. Zniknęła. Łzy zaczęły wypływać z moich oczu na policzki.
- Nie, Emma proszę cię wróć...proszę- mówiłem. Nagle ktoś zaczął mnie szturchać za ramię. Podniosłem głowę i ujrzałem Niall'a, a za nim stała Barbara.
- Stary, co się stało?- zapytał Niall zdziwiony. Barbara złapała go delikatnie za ramię i pokręciła głową, żeby nic nie mówił. Ona doskonale wiedziała o co chodzi. Opowiedziałem jej ten koszmar. Śni mi się już od 5 dni. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Szybko obróciłem się w stronę mojej ukochanej, która jeszcze nie wybudziła się ze śpiączki. 
- Louis, może jednak wrócisz do domu i tam się na spokojnie prześpisz?- zapytała Barbara.
- Nie, nie.. zostanę przy mojej dziewczynie i będę czekał, aż się wybudzi.- odparłem.- Masz moje ciuchy?- tym razem wypowiedź skierowałem do blondyna. Przytaknął i podał mi torbę z moimi ciuchami.
- Idź się przebież, a my tu zostaniemy.- powiedział Niall.
- Okej- odpowiedziłem i wyszedłem do łazienki się przebrać.
*Oczami Niall'a*
Louis wyszedł do łazienki. Usiedliśmy na krzesłach obok łóżka naszej przyjaciółki. Miałem okazję zapytać Barbary, o co chodzi.
- O co chodziło?- dziewczyna popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem, ale po chwili zrozumiała o co chodzi i westchnęła. Opowiedziała mi, że od kąd Louis dowiedział się o tym, że Emma może go nie pamiętać to śnią mu się koszmary. Opowiedziała mi sen ze szczegółami. Przeraziłem się trochę. Moim zdaniem najlepiej by było, żeby Louis odpoczął w domu w końcu. Może by mu się polepszyło. Nie najlepiej wygląda. Na szczęście mamy teraz przerwę i może przy niej być. Nie wiem, co bym zrobił gdyby Barbarze się takie coś przydarzyło i by mnie nie pamiętała. A jakby mnie nie pamiętała to znaczy, że by mnie nie kochała. Przeraziłem się na samą tą myśl. Objąłem dziewczynę ramieniem i mocno się do niej przytuliłem. Na chwilę się od niej odsunąłem, ale byliśmy tak blisko siebie, że czułem jej oddech. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Objąłem jej twarz w dłonie i pocałowałem czule w usta. Odwajemniła pocałunek.
- Nie wyobrażam sobie gdyby nas takie coś spotkało.- powiedziałem cicho, ale na tylko głośno by mogła mnie usłyszeć.
- Ja też- odparła ze smutkiem- dlatego musimy coś zrobić, nie wiem wesprzeć go jakoś i w ogóle- przytuliła się do mnie. Oparłem brodę o jej głowę.- mam nadzieję, że będzie go pamiętać..- wyczułem na swojej koszulce coś mokrego.  To były jej łzy. Próbowałem ją w jakiś sposób uspokoić.
-Ciii...będzie dobrze..- nie wiem, czy będzie dobrze, ale próbowałem ją jakoś pocieszyć.
-Nie będzie.. - pocałowałem dziewczynę w czoło. Lekko się uśmiechnęła, ale nie na długo, bo coś ją zaciekawiło. Zrozumiałem, że wzrok kierowała w stronę ręki jej Emmy. Poruszała palcami. Spojrzałem na twarz przyjaciółki i zobaczyłem, jak jej powieki podnoszą się ciężko do góry, a po chwili opadają. Moja dziewczyna również to zuważyła.
-Gdzie jest Louis?- zapytała zszokawana Barbara. Nagle mój przyjaciel wszedł przez drzwi do pomieszczenia.
- Jestem, co się stało?-zapytał-Coś z Emmą?!- zaczął się denerwować.
- Ona się wybudza!-krzyknęła Brabara. Louis szybko podbiegł do łóżka ukochanej i przytulił do siebie.
*Oczami Louis'a*
Gdy wyszedłem z łazienki już przebrany  w czyste ubrania natknąłem się na lekarza, który zajmował się moją dziewczyną.
- Panie Tomlinson, mogę prosić pana na chwilkę?- zapytał. Kiwnąłem głową.- W takim razie zapraszam do gabinetu.
Weszliśmy do niewielkiego, jasnego pomieszczenia. Po jednej stronie znajdowały się regały z jakimiś segregatorami i w ogóle z papierami. Na końcu stało jego biurko. Gestem ręki wskazał bym usiał na krześle znajdującym się przed biurkiem. Wziął jakieś papiery z biurka i zaczął przeglądać.
-Stan pana dziewczyny jest..- zawahał się- można powiedzieć, że nie taki poważny jaki myślałem, jednak są bardzo małe szanse, że będzie pamiętała, bądź sobie przypomni sytuacje sprzed kilku miesięcy.- boże.. jak ten facet zaczyna mnie wkurzać. Przedłuża strasznie, zamiast dojść do sedna to on... ahhh już nie ma słów.- tabletki spowodowały to, że żle wpłynęło to na jej mózg, ale ona ma szanse, żeby sobie przypomnieć oczywiście jak będzie się starać. Jak będzie w stanie to będzie po prostu, jakby to nazwać? Bedzie w stanie walczyć z mózgiem, żeby przywrócić sobie wspomnienia. Przydałaby się jej jakaś pomoc. Gdy będzie się wybudzać proszę do niej ciągle mówić i w żaden sposób jej nie denerwować.- pokazał mi jakieś winiki badań.- więc jest nadzieja.- przejżałem kartki. Podziękowałem mu i wyszedłem z jego gabinetu. Gdy wchodziłem do sali mojej dziewczyny usłyszałem Barbarę.
- Gdzie jest Louis?
-Jestem, co się stało.- zobaczyłęm jak Barbara i Niall pochylają się nad moją ukochaną. - Coś z Emmą?!- Przepuścili mnie szybko do niej. Dziewczyna otwierała powoli oczy. Przytuliłem ją do siebie. Momentalnie łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Odsunęła się ode mnie i spojrzała na moją twarz. Zaczęła naerwowo rozglądać się po pomieszczeniu.
-Kim jesteś? Gdzie ja jestem? Co się stało?- o nie! Ona mnie nie pamięta.
- Nie pamiętasz mnie?- pokiwała przecząco głową i spojrzała na Barbarę.
- Barbara? Co się tu dzieje? Jak się tu znalazłam? Kim oni są?- te pytania co raz bardziej mnie raniły " Kim oni są?", "Kim jesteś?". Nie wytrzymałem i wybiegłem ze sali. Wybiegłem ze szpitala. Potrzebowałem świerzego powietrza. Musiałem sobie wszystko na spokojnie przetrawić. Pobiegłem w stronę jakieś ławki. Rozpłakałem się po prostu. Nagle koło mnie usiadł gołąb.
-I co się tak gapisz? Nie masz co robić?- zapytałem zdenerwowany gołębia. No pięknie. Aż tak oszlałem, że gadam teraz z gołębiami. Teraz zrozumiałem. Nie rozpłakałem się dlatego, że byłem smutny, bo moja własna dziewczyna mnie nie pamięta tylko dlatego, że jej współczuję. Muszę jej pomóc, ale nie czuję się na siłach. Nie! Muszę być dla niej silny. Muszę do niej wrócić i jej pomóc. Mam nadzieję, że się uda. Wstałem i skierowałem się w stronę szpitala...

CZYTASZ
=
KOMENTUJESZ
=
UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY <333



niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 10

Hej!Ten rozdział bd  troche krótszy  bo   za  bardzo   nie  mialysmy  czasu  pisac .

-Witaj Hiszpanio!- powiedział nie swoim głosem. Tak jakby próbował kogoś udawać. Kogoś, jak z kreskówek albo coś w tym stylu. Wszyscy cisnęli z niego bekę. Nie ukrywam, że ja też. Hahaha...Weszliśmy do hotelu i porozchodziliśmy sie do swoich pokoi. Miałam pokój z Lo`uis'em. Ubłagał go zanim tu dojechaliśmy. Weszliśmy do pokoju. Porozglądaliśmy sie po czym usiedliśmy na łóżku. Zaczał mnie całować po szyi. Pozwalając mu kontynuować powiedziałam:
-Nie możemy teraz. Misiu masz koncert za godzine... -pocałowałam go w usta i zaczęłam się rozpakowywać.
-Ale..no dobra..- powiedział obrażonym głosem.
Zaśmiałam sie pod nosem. Louis poszedł do łazienki. Położyłam sie na łózku. Było mi nie dobrze. Lou wyszedł z łazienki, a ja jak popażona do niej wbiegłam. Zwymiotowałam, Lou widzac mnie w jakim stanie byłam po wyjściu z łazienki zapytał:
-Wezwać lekarza lub kogoś?
-Nie.- odpowiedziałam kładząc sie pod kołdrę.
Lou doktnął mojego czoła i powiedział:
-Zmierz tepmeraturę masz chyba gorączke...- podał mi termomert.
Zmierzyłam :
-Rzeczywiście... 40C. Masz jakieś tabletki?
-Powinienem mieć.- po całkiem krótkim poszukiwaniu wyciagnął z torby tabletkę i butelkę wody. Wziełam tabletkę.
-Ja idę spać, miłego koncertu.- przybliżył się do mnie i chciał pocałować mnie w usta, ale ja odskoczyłam gwałtownie uniemożliwiając mu to.
-Co się stało?- zapytał zdezorientowany sytuacją.
- Nic, tylko chodzi o to, że jak na przykład jestem chora na coś to nie chcę ryzykować, że cię zarażę.- powiedziałam ze smutną miną. Szybko mnie cmoknął w usta.- Louis!
-No co?! Wolę leżeć z tobą w łóżku chory, niż nie dostać buziaka przed koncertem.- powiedział śmiejąc się. Wzięłam poduszkę i walnęłam go dwa razy w ramię. Dalej się śmiejąc wyrwał mi poduszkę- odpoczywaj kochanie.- powiedział troskliwie i wyszedł. Nie pamiętam, kiedy zasnęłam.
*Rano*
Obudziłam sie o 8:30. Otworzyłam oczy. Przy łózku stał wózek z jedzeniem i karteczką:


Usiadłam i zaczełam jeść. Pyszne było! Wstałam odworząc wózek pod drzwi. Poszłam do łazienki się odświeżyc, a przy okazji przebrać. Kiedy wyszłam z łazienki Lou siedział na łóżku robiąc coś na telefonie.
-Hej słonko jak sie spało?- zapytał przyciągając mnie na swoje kolana.
-A dobrze... O której skończyliście koncert?
-Ok. północy... Dobrze się już czujesz?
-Tak. - bawiłam sie naszymi palcami. 
-Dziś jedziemy do Londynu? 
-Tak w Barcelonie niestety tylko jeden koncert. A po koncercie w Londynie mamy przerwę przez miesiąc.
-Ooo... może pojedziemy gdzieś na urlop na 2 tygodnie?
-Możemy, ale gdzie chcesz jechać?
-Może... do Rio De Janeiro? Zawsze marzyłam, żeby tam pojechać- mówiłam wtulając sie w jego tors.
-Dobra- pocałował mnie.- Ale teraz musimy sie zbierać, bo o 11:00 mamy wyjazd.
Wstałam spakowałam się i wyszliśmy z pokoju. Wsiedliśmy do busa zasiadłam za kierownicą i odjechaliśmy. Podróż była męcząca. W Belgii Lou usiadł koło mnie. Chciałam go pocałować, lecz straciłam panowanie nad kierownicą. Zaczeliśmy ślizgać sie na jezdni. Na szczęście nic sie nie stało, ponieważ Lou przejął kierownicę i zjechalismy na pierwsze lepsze pobocze. Wyszliśmy z autokaru. Zatrzymał nas wkurwiony Paul.
- Co wy sobie myślicie, że o każdej porze dnia i nocy mozecie sie całować i nie wiadaomo co robić?! Mogliśmy zginąć!!
-Przepraszamy, ale nic sie nie stało...- powiedział Louis.
-Co mi da to wasze PRZEPRASZAM ?! CO MI KURWA DA ?! Nie, ja już tego nie wytrzymam zdecydujcie albo sie rozstajecie, albo Emma odchodzi... Sami się tego doigraliscie...
-Ale... Nie możesz nam tego zabronić!- próbował uratować sytuację Lou, lecz na marne.
-Mogę... macie czas do poranka.- powiedział wychodząc, żeby zawołać całą ekipę do ponownej jazdy. Zmierzałam w kierunku siedzenia kierowcy, lecz zatrzymała mnie Paul :
-Nie prowadzisz, ja jade do samego Londynu.
Nie odpowiedziałam poszłam w strone Lou. Pociagnął mnie za ręke w strone przegrody sypialnej, usiadł na swoim łóżku:
-Co my teraz zrobimy ? - zapytał patrząc na mnie zmęczonymi oczami.
-Nie wiem zobaczymy jeszcze jutro. Na razie idź spać. - położył się, a ja poszłam do Paul'a.
-Paul podjęliśmy decyzję... odchodzę, w Londynie pojade do domu.
-Dobrze. -odpowiedział ignorujac mnie.
-Za ile bedziemy na miejscu ?
-Za jakieś 30 minut powinismy być.
Poszłam do przegrody sypialnej gdzie spał Louis. Spojrzałam na niego automatycznie poleciały mi łzy. Pogłaskałam go po twarzy i powiedziałam cicho:
-Będzie dobrze tylko musisz o mnie zapommniec.
Odeszłam. On spał. Byliśmy na miejscu. Wyszłam z autokaru i wziełam swoje walizki i porzegnałam sie z każdym, Louis'a nie było. Wsiadałam już do taksówki kiedy zaczął biec w moim kierunku. Odjechałam nie czekając, aż przybiegnie. Obejrzałam się za siebie siedząc w taksówce. Widziałam jak jeszcze przez chwile za mna biegł. Popłakałam się. Dojechałam pod kamieniczkę, w której mieszkałam. Zabrałam swoje bagaże i poszłam do domu. Weszłam do mieszkania. Zamknęłam drzwi, a klucze i walizkę rzuciłam gdzieś w kąt. Położyłam sie w łóżku i zaczęłam płakać. Leżałam tak chyba przez godzine, lecz potem zasnęłam z przemęczenia. 
*Rano*
Wstałam spojrzałam na ekran telefonu zobaczyłam "15 nieodebranych połączeń Barbara, 89 nieodebranych połączeń Louis". Wyłączyłam telefon. Poszłam coś zjeść. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Usiadłam na łóżko załączając laptopa. Weszłam na pierwszy lepszy serwis internetowy. Wszędzie widniały tylko inforamcje "SENSACJA: LOUIS'A Z 1D ZOSTAWIŁA DZIEWCZYNA" itp. Nie mogłam na to patrzeć wyłączyłam go i załączyłam telewizor na jakiś bzdetach. Odstawiłam miskę z płatkami na półkę i podeszłam do walizki. Zaczęłam sie rozpakowywać. Na wierzchu leżała moja ulubiona koszulka Lou... Założyłam ją i rozpakowywałam sie dalej. Wrzuciłam pustą już walizkę do szafy. Oglądałam telewizor. Kiedy nagle usłyszałam dźwięk otwieracjaćych sie drzwi. Spojrzałam, była to Barbara. Rzuciła wszystko i powiesiła mi sie na szyi.
-Dziewczyno coś ty narobiła?!
-Musiałam wybrać zrobiłam to dla jego dobra!
-SŁUCHAM?! Ciekawe dla czyjego dobra. Bo na pewno nie dla waszego.
Zaczęłam płakać. Barbara przytulała mnie czule do siebie i pozwoliła wylewać mi kolejne słone łzy w jej koszulkę. 
-Dobra nie możesz tak całymi dniami ryczeć.- położyła dłonie na moich ramionach.
-To co mam robić?! Przecież nie wróce o tak sobie!  
- Wrócisz! Ale w trochę inny sposób- uśmiechnęła się do mnie. 
-Co masz na myśłi? 
-Chłopakom jutro zaczyna sie wolne, prawda?
-No tak... 
-Niall ma tu przyjechać. Postaram sie,  żeby Lou też przyjechał. 
-Nie  możesz... -kiwałam przecząco głową. 
-Mogę, mogę i tak zrobię, a teraz idź sie ogarnij, czy coś, bo wyglądasz masakrycznie- zachihotała.
-No dobra. -wziełam ciuchy i poszłam do łazienki. 
*Oczami  Barbary*
Jeju, ale ta dziewczyna namotała.- pomyślałam od razu gdy weszła do łazienki. Usiadłam na sofie i  załączyłam laptopa by pogadać z Niall'em przez skype.
-Hej księżniczko!- powiedział radosny Niall.
-Hej. Co tam u was? 
-A całkiem okej. Jutro przyjadę!- krzyknął z uśmiechem. 
-Mam prośbę. Mógłbyś przyjechać z Lou?
-Nie wiem. Czy się zgodzi, bo ostatnio w ogóle się do nikogo nie odzywa, ale postaram sie z nim pogadać. 
-Dziekuje .Kocham Cie ! 
-Ja Cie też. Dobra muszę kończyć, ide z nim pogadać. Pa, do jutra. 
-Pa.-  rozłączyłam się i poszłam w strone łazienki. Zapukałam, zapukałam drugi raz i trzeci, lecz Emma nie odpowiadała. Zdecydowałam sie wejść. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam nie przytomną Emmę, leżącą na podłodze, a obok niej jakieś puste pudełeczko po tabletkach. Zaczęłam ją szturchać, żeby się obudziła, ale to na nic. Szybko wybiegłam z łazienki po telefon. Zadzwoniłam na pogotowie. Szybko się zjawili. Wzięli Emmę na noszach. Ja w tym czasie wzięlam najpotrzebniejsze rzeczy i pojechałam do szpitala. W czasie jazdy w karetce zdążyłam napisać sms'a do Louis'a.:

Po kilku godzinach badań wyszedł lekarz i powiedział:
-Pani przyjaciółka jest w ciężkim stanie, zjadła bardzo mocne tabletki. Niestety...- zatrzymał się na chwile.
-No niech pan mówi!- powiedziałam zniecirpliwiona.
-Jest w śpiączce. Kiedy się wybudzi może nie pamiętać, nie których momentów ze swojego życia.-
Nie odpowiedziałam usiadłam na krześle bo, aż zrobiło mi sie słabo. Nagle pomiędzy mnie i lekarza wbiegł prestraszony Louis. 
-Co sie stało?!- krzyknął Lou.
-Spokojnie.- powiedział lekarz.- Kim pan jest dla pacjentki?
-Chłopakiem.
-Dobrze. A więc tak pańska dziewczyna jest w śpiącze i niestety, kiedy sie wybudzi może nie pamiętać momentów ze swojego życia.
-Ale... -nie dokończył Lou. 
-Możemy się z nią zobaczyć? - zapytałam. 
-Tak- odpowiedział lekarz. 
Weszliśmy do sali. Louis podbiegł do jej łóżka. Chwycił ją za rękę i zaczął płakać. To było okropne. Usiadłam obok niego. Przytulił się do mnie. Nie wiedziałam co zrobić. Było to dość krępujące, lecz odwzajemniłam uścisk.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 9

*Oczami Barbary*
Niall poszedł po śniadanie, a ja szybko napisałam SMS-a do Emmy. Nagle zadzwonił mi telefon. Ohhh.. mój agent.
- Słucham?- powiedziałam do słuchawki.
- No, gdzie ty jesteś?! Twój odrzutowiec jest już gotowy.-  na śmierć zapomniałam, że lecę do Nowego Yorku.
- Mogę się trochę spóźnić. A z resztą pokaz jest dopiero jutro, więc po co mam tak wcześnie lecieć.
- Dobra, jak chcesz. Ale to był twój pomysł z wcześniejszym wylotem, mówiłaś, ze chcesz pozwiedzać.
- Ale teraz mi się odwidziało.- wstałam z łóżka i założyłam bieliznę. Brrr.. zimno trochę. O jakaś bluza. No tak niebieska bluza Niall'a. Nie obrazi się, że ją założę. Z powrotem wróciłam na łóżko.
- O 16:00 na lotnisku i rzadnego ale- powiedział do mnie rozkazem.- przyślę samochód pod hotel.
- Okej, okej dozobaczenia.- pożegnałam się, a telefon rzuciłam na szafkę nocną. Akurat do pokoju wszedł Niall z wózkiem. Od razu na jego widok się uśmiechnęłam.
- Widzę, że bluza pasuje lajtowo- powiedział z uśmichem i pocałował mnie w usta.- Z kim rozmawiałaś?- oho chyba uslyszał kawałek rozmowy. Ciekawe co sobie pomyślał.
- Z agentem.- Niall usiadł na przciwko mnie.- Miałam dzisiaj lecieć do Nowego Yorku. Powinnam już właściwie siedzieć w samolocie.- powiedziałam wstając, żeby zobaczyć, co jest na śniadanie. On gwałtownie przyciągnął mnie do siebie tak, że taraz byłam pomiędzy jego nogami i opierałam czołem o jego czoło.
- A nie żałujesz, że siedzisz tutaj ze mną?- zapytał całując mnie po szyi.
- Nie. - odparłam i odchyliłam głowę, żeby mu było łatwiej. Usiadłam na nim okrakiem i wpiłam się w jego usta.- wolałabym spędzić cały dzień z tobą w łóżku niż na tym pokazie.- powiedziałam między pocałunkami
- Jakim pokazie?- zapytał zdziwiony bawiąc się moimi majtkami w koronkę.
- Victioria's secret- odparłam
- A on nie jest juto?
- Jest. Tylko po prostu modelki mają być już z samego rana jutro i się przygotowywać.- odpowiedziałam lekko wzdychając. Usłyszałam, jak Niall'owi zaburczało w brzuchu.- nie jesteś głodny?- zapytałam odrywając się od niego stawając przy wózku.- Mmm... te tosty wyglądają smakowicie.- powiedziłam do siebie w myślach po czym wzięłam jednego- Na co masz ochotę?- wstał i podszedł do mnie, obejmując mnie w tali zaczął całować po szyi.
- Na ciebie.- zarumieniłam się. Nagle poczułam jak mi robi malinkę. Skończył. Pocałował w usta i zabrał mi mojego tosta. Położył się na łożku.
- Hejj to mój tost!- powiedziałam oburzona i wzięłam sobie następnego i rzuciłam się obok niego. Śmialiśmy się. Nagle spowarzniał. Dotknął dłonią mojego policzka i popatrzał mi głęboko w oczy.
- Kocham cię.- zrobiłam się momentalnie cała czerwona i uśmiechnęłam się nieśmiało. Odwróciłam wzrok i otarłam łzę, która nie wiem kiedy spłynęła i nie wiem dlaczego- ejj.. co się stało?- znowu popatrzałam na niego.
- Ja ciebie też kocham.- powiedziałam z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Ja się w nim po prostu zakochałam. Jeszcze nigdy nie czułam tego do nikogo innego. Tylko czuję to do niego i jestem bezgranicznie szczęśliwa.- Nie przeżyję bez ciebie- dodałam ksztusząc się łzami.
- Nie płacz proszę cię, bo ja zacznę płakać.- uśmiechnął się do mnie. Zrobiło mi się lepiej. Kto by pomyślał, że jeden jego uśmiech może tak na mnie zadziałać. 
*Oczami Emmy*
Jedliśmy i się śmialiśmy, nie wiadomo z czego. Całowaliśmy się. Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi i nie minęła chwila, a widzieliśmy, jak stał przed nami Paul.
- Emma zbieraj się. Mamy wyjechać o 16:00, a widze, że nawet nie jesteś w stanie wstać z łóżka.- zakrząknął i uśmiechnął się odwracając wzrok w drógą stronę, nadal stojąc przed nami. Już chyba wiem, o co mu chodziło. Byłam w samych majtkach i koszulce Louis'a.
- Okej. Na którą mam być gotowa?- przerwałam niezręczną ciszę.
- O 15:00 WSZYSCY mają być spakowani i gotowi do drogi.- powiedział, gdy w końcu spojrzał na nas. Wyszedł. Wstałam z łóżka w poszukiwaniu ubrań. Znalazłam spodnie. No przynajmniej to. Schyliłam się po spodnie i nagle poczułam dłonie na moich biodrach. Louis przyciągnął mnie do siebie. Stałam do niego tyłem, ale wiedziałam, że na pewno się uśmiecha. Przybliżył usta do mojego ucha.
- Już się zbierasz?- zapytał szeptem.
- Muszę się jeszcze wykąpać i w ogóle.- powiedziałm na obronę.
- Wykąpać się możesz tutaj.- obrócił mnie do siebie.- jak chcesz to możesz ze mną, bo ja akurat idę.- pocałował mnie delikatnie w usta.
- Kusząca propozycja- powiedziałm z uśmieszkiem. Póścił mnie i skierował się do łazienki. Zatrzymał się przed samym wejściem.
- Idziesz? Czy mam ci pomóc?- zapytał się obracając się do mnie z chytrym uśmieszkiem. Wystawił rękę, bym mu podała swoją. Zaśmiałam się cicho pod nosem i zignorowałam gest chłopaka. Stałam w miejscu wpatrując się mu w oczy. Louis nagle zerwał się w moim kierunku z poważną miną. Muszę powiedzieć, że się trochę przestraszyłam, ale gdy tylko chwycił moją twarz w dłonie i zaczął namiętnie całować, strach uciekł. Uwiesiłam ręce na jego szyi. On rękami kreślił przeróżne wzorki na moich plecach. W końcu ustatkował swoje ręce na moich biodrach. Całowaliśmy się długo. Nie umiem powiedzieć ile, bo straciłam przy nim poczucie czsu. Złapał mnie za pośladki i uniusł ku górze. Oplotłam swoje nogi wokół jego sylwetki. Przenieśliśmy się do łazienki. Przyparł mnie do ściany i ściągnął jego koszulkę ze mnie. Ja zostałam w samych majtkach, a on w samych bokserkach. Całował mnie po całej długości szyi. Postawił mnie na ziemię. Chciał pocałować mnie w usta, ale wyrwałam mu się zwinnie, uciekając pod kabinę prysznicową. Włączyłam wodę i zdjęłam z siebie majtki. Weszłam pod gorący strumień. Nagle poczułam, jak jego ręce oplatają moją sylwetkę od tyłu. Czułam się przy nim tak bezpiecznie. Zdążyłam już umyć włosy. Obróciłam się w jego stronę. Wziął szampon.
- Umyć panią? Zapewniam, że będzie pani lśniła, jak najpiękniejszy brylant na całym świecie.- pokiwałam tylko głową śmiejąc się przy tym. Umył mnie całą zaczynając od ramion, póżniej zjechał na plecy. Wmasowywał płayn z dokładnością przyglądając się w między czasie mojemu ciału. Na początku mnie to trochę krępowało, ale po jakimś czasie się przyzwyczaiłam. Byłam, tak zajęta myśleniem o nim, że nie zauważyłam, kiedy skończył myć nogi. Zaczął masować mój brzuch, zmierzając rękoma do moich piersi. W między czasie ja nałożyłam szamponu na ręce i myłam jego plecy. Dotarł do piersi. Masował moje sutki. Jęknęłam cicho, ale chyba tego nie usłyszał.
*Oczami Louis'a*
Nie mogłem przestać patrzeć na jej idealną, szczupłą sylwetkę. Promieniwała tym kobiecym, subtelnym pęknem. Co ja wygaduję, jakieś poematy ze "Shreka". Ale to prawda. Była tak doskonała, że nie można było opisać ją w rzadnych słowach. Była tak kobieca. Umyłem ją, a ona mnie. Ciepłe strumienie wody oblewały nasze ciała. Całowaliśmy się namiętnie. Miałem ręce położone na jej doskonałych biodrach, a ona swoje uwiesiła na mojej szyi. Nasze ciała przywierały do siebie i co chwilę o siebie pocierały. Nagle wyłączyłem wodę. Nie wiem dlaczego to zrobiłem, ale coś mi mówiło, że trzeba już wrócić do rzeczywistości. Opatuliłem ją ciepłym ręcznikiem z bawełny, no i siebie przy okazji też. Wyszedłem z łazienki w poszukiwaniu jakiś ubrań. Emma została w łazience i suszyła włosy. Nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale mi jakoś wyschły. Tylko będę je musiał trochę podsuszyć, ale wyschły. Kiedy już się przebrałem w czysty strój, zrobiłem mały porządek w pokju. Muszę powiedzieć, że było co sprzątać. Wózek z resztkami śniadania postawiłem obok drzwi mojego pokoju. Pościeliłem łóżko. Z niektórych poduszek wylatywał pierz, nawet durzo pierzu, bo z niektórych nie zostało prawie nic. Nie zauważyłem tego wcześniej. Byłem chyba zbyt zajęty moją ukochaną. Nie ważne. Już trochę ogarnąłem. Emma wyszła z łazienki już w wysuszonych włosoach i ręczniku.
- Louis mam prośbę.- powiedziała błagalnym, słodkim tonem do mnie, przybliżając się.
- Dla ciebie wszystko księżniczko.- odparłem. Automatycznie pojawił się uśmiech na jej twarzy.
- Pójdziesz do mojego pokoju po jakieś moje ubrania?- popatrzała na mnie swoimi ślicznymi oczętami.
- Dobrze, czy już mówiłem, że dla ciebie wszystko, księżniczko?- zaśmiała się i pokiwała głową. Cmoknąłem ją przelotnie w usta.- pamiętaj, że jakbym nie wrócił za 5 minut to wezwij Paul'a. On będzie wiedział, co robić z moimi zwlokami. Chciałbym, żeby na pogrzebie było wesoło i zaśpiewała Leona Lewis.- spoważniała i popatrzyła na mnie wielkimi oczami.
- Mam nadzieję, że nie będę musiała- walnęła mnie lekko w ramię. Zaśmialiśmy się i pomaszerowałem do drzwi. Ruszyłem w stronę pokoju Emmy i Barbary. Kurczę, a jak zastanę ich pod czas to zginę pewną śmiercią tragiczną z rąk Niall'a. Dotarłem wreszcie do celu. Dobrze, że powiedziałem o pogrzebie Emmie. Dobra raz kozie śmierć. Wchodzę! Co zobaczyłem? Zobaczyłem pusty pokój. Aż normalnie mi się zrobiło tak lżej. Usłyszałem śmiechy dobiegające z łazienki. Dobra są w łazience.
- Niall przestań hahaha!- wydzierała się na blondyna Barbara. Ciekawe co on jej tam robi? Wolę nie wiedzieć. Postanowiłem sprawę zostawić bez komentarza. Szybko wziąłem jakąś czystą bieliznę, spodnie i koszulkę. Zmywam się. Szybko poszedłem do mojego pokoju.
- Jesteś wielki.- powiedziała Emma, kiedy tylko mnie zobaczyła z ubraniami w ręku. Podałem je ciuchy i się uśmiechnąłem.
- Serio? Jestem, aż taki wielki. No ja wiem że ma się ten kaloryfer i te mięśnie, ale nie przesadzajmy.- zaśmiała się i poszła do łazienki.- wiesz, że nie sprawiałabyś mi najmniejszego problemu gdybyś przebierała się przy mnie.- usłyszałem tylko z za drzwi "Wiem!" i jej słodki śmiech. 
*Oczami Emmy*
PARE GODZIN PÓŹNIEJ
Była już 15:30, a my już byliśmy spakowani do busu tylko Niall pojechał się porzegnać z Barbarą przed jej odlotem. O właśnie go widzę, czyli już przyjechał to znaczy, że możemy ruszać w drogę. Wszyscy weszli do pojazdu. Usiadłam za kierownicą. Odpaliłam silnik. Umówiłam się, że pierwsze pare godzin poprowadzę ja, a póżniej się zmienię z Paul'em. Nagle zobaczyłam Louis'a koło siebie.
-Hej- powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Niall i Barbara trafili już do sieci.- pokazał mi zdjęcia, jak Niall ściskał moją przyjaciółkę na lotnisku jakby nie chciał jej nigdy w życiu wypuścić ze swoich ramion. Unosił ją w swoich objęciach nad ziemią. Wyglądało to tak, jak w bajce. Rozmarzyłam się. Nagle moje myśli przerwał Paul.
- Startujemy młoda.- powiedział do mnie z uśmiechem na twarzy. Odwzajemniłam gest i ruszyłam. Jechałam już 5 godzin. Po woli brała mnie już senność. Zauważyłam zjazd, więc się zatrzymałam. Nagle przybiegł do mnie Paul.
- Coś się stało?
- Przepraszam, ale po woli odpływam w krainę Morfeusza.
-Okej to idź się przespać, a ja się z tobą już zamienię.- powiedział Paul. Nie wiem kiedy zasnęłam, ale ktoś mnie zaczął wybudzać.
- Co się dzieje?- powiedziałam jeszcze sennym głosem.
-Przepraszam cię słońce, ale miałem cię powiadomić, że zaraz będziemy na miejscu.- uśmiechnęłam się, kiedy usłyszałam głos Louis'a.
- Okej.- powiedziałam żywszym tonem. Otworzyłam oczy, żeby zobaczyć mojego ukochanego. Uśmiechał się do mnie z zaspanymi jeszcze oczmi. Wstałam i wyjżałam przez okno busa. Już dojeżdżaliśmy do hotelu, bo widziałam fanów, którzy, jak widać nocowali tam, żeby zobaczyć swoich idoli. Wjechaliśmy na parking hotelu. Cały czas słyszałam piski fanek. Zauważyłam Niall'a. Miał bardzo dobry humor. 
- Myślałam, że będzie chodził przygnębiony, a tu proszę- powiedziałam do Louis'a, patrząc się na Niall'a.
- Nie dziw mu się. Kiedy Barbara doleciała od razu zadzwoniła do Niall'a na skype i przez cały ten czas rozmawiali ze sobą. Dopiero teraz skończyli. Barbara go prosiła, żeby się nie smutał. A jak na koniec usłyszał z jej ust "kocham cię" to dopiero mu się humor poprawił.- zaśmiałam się. Ufff.. duszno się zrobiło. Nagle otworzyły się drzwi do busa. Poczułam uderzającą falę gorąca. Wyszłam pierwsza, a za mną Louis i cała reszta oprócz Niall'a. Ale długo nie musieliśmy na niego czekać. Wyszedł z rozłożonymi rękami. Wyglądał jakby wietrzył pachy.
-Witaj Hiszpanio!- powiedział nie swoim głosem. Tak jakby próbował kogoś udawać. Kogoś, jak z kreskówek albo coś w tym stylu. Wszyscy cisnęli z niego bekę. Nie ukrywam, że ja też. Hahaha...

CZYTASZ=KOMENTUJESZ



środa, 9 kwietnia 2014

Rozdział 8

 Otwarłam i zobaczyłam..O boże, czy on musi mnie tak doprowadzać do zawału?! Zobaczyłam przed sobą pudełko pięknie ozdobione, a na nim czerwona róża z liścikiem. Szybko zabrałam prezent- o ile to można nazwać prezentem.-  powiedziałam do siebie w myślach. Różę wstawiłam do wody, a pudełko położyłam na łóżku i zabrałam się za otwieranie liścika. 



O jaką sukienkę mu chodzi? Popatrzyłam na pudełko i z nowu na liścik. Zaczynam się bać tego co jest w tym pudełku. Zaczęłam powoli do niego podchodzić. Położyłam liścik obok pudełka i zaczęłam rozwiązywać wstążkę. Otworzyłam je powoli i zobaczyłam.. o boże, jaka prześliczna!


On to jednak ma gust.- Ale nie mogę jej założyć- wmawiałam sobie w myślach. Tak! Zrobię mu na złóść i jej nie założę. Tylko, co w takim razie mam ubrać. Dobra mam godzinę, więc idę się odświerzyć, później coś wymyśle. Po powrocie z łazienki przegrzebywałam wszystkie ubrania. Było gorzej niż przed wyjściem na randkę do kina. Ughhhh.. no nic muszę ją założyć nie mam innego wyjścia.  Więc dobrałam sobie taki zestaw i lekki makijaż. Wyszłam w świat 11:54.


Tak, jak napisał czekałam koło wyjścia. Nagle ktoś zasłonił mi oczy. Obróciłam się gwałtownie i ktoś przystwił mi palec do ust. Już wiedziałam, że to Nialler.
-Ciii.. Zabiorę Cię gdzieś, ale pod jednym warunkiem.- mówił do mojego ucha szepcząc podrażniając przy tym jego płatek.
-Pod jakim?- zapytałam mając dalej zasłonięte oczy.
-Musisz mieć zasłonięte oczy.- powiedział. Kiwnęłam lekko głową. Moje ręce drżały. Niall to wyczuł i się zaśmiał cicho pod nosem.- Zaufaj mi, nic ci nie zrobie.- wyszliśmy z budynku. O ile sobie przypominam to przed hotelem były schody. Nie wiem jak miałam z nich zejść ze zawiązanymi oczami, ale powiedział żebym mu zaufała. Stanęliśmy w miejscu, a on wziął mnie na ręce. Ooo.. jaki on kochany wziął mnie na ręce, a ja jestem taka ciężka. No i "przejażdżka" w jego ramionach się skończyła. Wsiedliśmy do samochodu. Jechaliśmy rozmawiając i śmiejąc się. Jak jakiś temat zaczęliśmy to powstawały od razu nowe. Dotarliśmy na miejsce, ale Niall dalej kazał mi mieć opaskę na oczach. Po jakimś czasie.
- Możesz już zdjąć.- powiedział. Zdjęłam i po chwili zobaczyłam panoramę Paryża. Właśnie uświadomiłam sobie, że znajduję się na wieży Eiffla. To było takie piękne. Wziął mnie delikatnie za rękę i poprowadził do stolika z czerwonym obrusem. Jedliśmy pyszne potrawy, piliśmy szmpana i ciągle rozmawialiśmy. Straciłam rachubę w czasie.
-Muszę Ci coś jeszcze pokazać.- powiedział i wstał. Złapał obie moje dłonie zaprowadził trochę dalej od stolika. Nagle usłyszałam samolot. Muszę powiedzieć, że się trochę przestraszyłam.
-Spójrz.- pokazał mi palcem na samolot, a za nim ciągnący się napis na dużym papierze. Tak jak, w niektórych kreskówkach. Spróbowałam go przeczytać. 
- Czy.. uczynisz... mnie.. najszczęśliwszym... człowiekiem.. i.. zostaniesz.. moją.. dziewczyną?- powiedziałam cicho pod nosem. Aż zatkało mi dech w piersiach. Spojrzałam na Niall'a. Lekko się do mnie uśmiechnął. 
- Zostaniesz moją dziewczyną?- spytał.
- A mam jakiś wybór?- odpowiedziałam mu pytaniem. Uśmiechnął się do mnie i złapał mnie w talii.
- Wiesz możesz dać mi z liścia w twarz i nie przejmując się niczym po prostu z tąd uciec.- dotknął czołem o moje czoło.
- Wiesz ja chyba wolę zostać twoją dziewczyną.- zaśmiał się cicho, a ja wpiłam się w jego usta. Całowaliśmy się długo i namiętnie. Obudziłam się z bólem głowy. Nawet nie pamiętam, jak wróciliśmy do hotelu. Otworzyłam oczy i napotkałam wzrok Niall'a, który opierał się na łokciu i patrzyła na mnie, łaskocząc mnie przy tym ruchami palców po długości mojej ręki. Przeszła mnie gęsia skórka.
- Dzień dobry- powiedział do mnie z uśmiechem.
- Dzień dobry- odwzajemniłam gest. Rozejrzałam się do okoła i zauważyłam nasze ubrania porozrzucane na ziemi. Skoro nasze ubrania są to my znaczy.. a no tak jesteśmy nadzy to znaczy, że znowu uprawiałam seks z niebieskookim blondynem i pewnie był zajebiście dziki i na pewno bym to wiedziała, gdybym coś pamiętała. Jasna cholera.- długo już nie śpisz?- zapytałam.
- Nie, jakieś 10 minut.- odpowiedział. I przez cały czas się na mnie patrzył? Przetarłam oczy dłońmi.
- Muszę się już zbierać.- powiedziałam ze smutną miną. Dźwignęłam się do pozycji siedzącej. Miałam całe odkryte plecy, tylko przód przykryty, co spowodowało na moim ciele kolejną gęsią skórkę. Usiadł koło mnie i zaczął mnie całować po szyi zjeżdżając na dół. Pocierał dłońmi o moje plecy. Wpił się w moje usta i położył mnie delikatnie swoim ciałem.
- Albo jednak zostanę trochę dłużej- wydusiłam między pocałunkami. Uśmiechnął się i dalej się całowaliśmy. Nie wiem, jak to się skończy, ale teraz nie mam czasu, żeby zajmować sobie tym myśli jedyne, co mnie zastanawia to to, czy używaliśmy w nocy prezerwatyw. Ale by było gdyśmy wpadli.
*Oczami Emmy*
Wyszłam z pokoju. Zakręciłam w pierwsze drzwi. Zapukałam po czym otworzył mi Louis. Weszłam i usiadłam na łóżku. Usiadł na przeciwko mnie i zapytał z rogalem na ustach : 
-To co robimy? 
-Nie wiem .. A na co masz ochote ?- odwzajemniłam uśmiech. 
Nie odpowiedział. Tylko objął mnie w tali i lekko położył na łóżku. Zaczął  całować mnie po szyi zjeżdżając w dół. Odepchnęłam go, lecz on się tym nie przejał. Szepnął mi tylko do ucha : 
-Zapomnij o przeszłości, myśl o teraźniejszosci... Nie bój się... - powiedział to z  troską w głosie.
-Dobrze... - oddawałam mu pocałunki. 
Powoli ściągnął ze mnie koszulkę, którą rzucił gdzieś w kąt. Z łatwoscią pozbył sie mojego stanika. Całował mnie zjeżdzajac jeszcze niżej. Był już przy brzuchu. ściągnśł ze mnie spodnie wraz z majtkami. Delikatnie całował mnie po mojej  kobiecości. Jedną rękę wplotłam w jego włosy. Mruczałam pod nosem, jak mi dobrze. Po chwili zerwałam sie i gwałtownie zdjęłam z niego spodnie wraz z bokserkami. Odwrócił nas  tak, że teraz ja górowałam , siedząc na nim okrakiem . Spojrzałam na Jego męskość... bez namyśłenia wziełam go 
do ust . Najpierw kawałek , lecz po krótkim czasie całego . Wykonywałam te
ruchy coraz szybciej. Louis nagle podniósł lekko mój podbrudek i podniósł 
mnie bliżej swoich ust. Zaczął mnie namiętnie całować. Nagle przerwał i powiedział :
-Jesteś gotowa ?
-Zawsze ..
Delikatnie we mnie wszedł... Nie czułam bólu. Sprawiało mi to bardziej przyjemność. Po jakimś czasie spełniona opadłam na łóżko. Louis wtulił się 
w moje włosy i zasnęlismy.
*Rano*
Obudziłam sie z lekkim bólem pomiedzy nogami... Ale nie przeszkadazło mi to. Było super! Otworzyłam oczy. Zaczełam sie rozglądać, gdzie podział sie Lou. Po chwili zauważyłam na półce nocnej karteczkę..


Uśmiechnęłam sie sama do siebie. Kiedy nagle usłyszałam dźwiek przychodzącewgo sms'a, zwlokłam się z łóżka w poszukiwaniu telefonu. Znalazłam! Była to wiadomość od Barbary. Od razu odpisałam :

Po odpisaniu zaczęlam sie ubierać. Założyłam majtki, lecz reszty nie umiałam znaleść. Więc ubrałam koszulkę Louis'a. Usiadłam na parapecie i spoglądałam przez okno.
*Oczami Louis'a* 
Wstałem wcześniej. Nie chciałem budzić mojej ślicznotki. Ubrałem się. Zostawiłem jej karteczkę. I poszedłem po śniadanie. Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem, że z pokoju obok wychodzi Niall. 
-Siema jak sie spało?- Zapytał idąc w strone windy. 
-Nie spałem, a ty ? - uśmiechnąłem sie. 
-Ja też. Musiałem zająć sie Barabrą- poruszył śmiesznie brwiami i zaczęliśmy się śmiać.
Weszliśmy do windy kontuując rozmowe. 
-I jak zrobiłeś to z tym samolotem?-  zapytałem. 
-Tak.- odparł zadowolony.
-I co? Udało sie?
-Była zaskoczona, ale zgodziła się - uśmiechnął się.
-To dobrze.
-A co tam u Was? 
-Nie miałem , aż tak łatwo.. 
-Czemu?- zapytał zdziwiony.
- Ona była zgwałcona... - odpowiedziałem zasmucony. 
-Jaka świnia mogła jej zrobić cos takiego?!-  zapytał z oburzeniem. 
-Tez tego nie rozumiem...
Wyszliśmy z windy i poszliśmy do restauracji. Zamówiliśmy jedzenie. Dostaliśmy od kelnerki dwa wózki bełne jedenia. Poszliśmy do windy. Kiedy byliśmy już przy drzwiach od swoich pokoi pożegnaliśmy się i weszliśmy do swoich pokoi. Wjechałem wózkiem liczac na to, że Emma jeszcze śpi. Myliłem sie. Zobaczyłem ją siedząca na parapecie w mojej koszulce. Przesunęłem wózek do ściany i podeszłem do:
-Dzień dobry słonko jak sie spało?-  zapytał obejmując mnie w tali. 
-A dobrze. 
-Ładnie ci w mojej koszulce.- powiedziałem z uśmiechem. 
-Dziękuję.- odwzajemniła gest.
-A nic Cię nie boli?- zapytałaem z troską.
-Nie - powiedziała podchodząc do wózka pełnego jedzenia. 
-Starałem sie być jak najbardziej delikatny.
-Dobrze Ci to wyszło - odwrociła się w moją stronę jedząc grzankę i śmiejąc się. 



CZYTASZ= KOMENTUJESZ


niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 7

- Nie-spojrzała na mnie- musimy pogadać.- pociągnęła mnie za łokieć w stronę reastauracji. 
*Oczami Niall'a*
Wszedłem do restauracji i nagle zobaczyłem Zayn'a i Liam'a. Pewnie Harry im już wygadał o Barbarze. O nie zauważyli mnie! Dobra Niall ogarnij się, może nie będą o nią pytać. Zayn zaczął machać ręką żebym usiadł koło nich.
- Cześć.- powiedziałem siadając obok Liam'a.
- Cześć stary. Co tam u twojej nowej dziewczyny?- zapytał Liam, a Zayn się cwaniacko uśmiechnął.
- No właśnie, może się pochwalisz? Słuchamy.- odezwał się Zayn. Dalej się uśmiechali do mnie głupkowato.
- Ale, co ja wam mówić?- udawałem głupiego i nagle zauważyłem, Barbarę, ale gdy tylko mnie zobaczyła odwróciła się na pięcie i pociągnęła ze sobą zdezorientowaną Emmę za sobą.
*Oczami Emmy*
-Co się stało? Dlaczego wyszłyśmy?- zapytałam. Może doczekam się kiedyś na odpowiedź. Nagle stanęłyśmy.
-Bo tam jest Niall. A ja nie mam ochoty siedzieć w tym samym pomieszczeniu co on!- cicho wykrzyczała mi to w oczy.
-Nie rozumiem. Widzę Cię całującą się z nim w windzie i nagle nie chcesz siedzieć w tym samym pomieszczeniu, co on. Wiesz, co nie ważne chodź my porozmawiać o tym w pokoju.- w drodze do pokoju zastanawiałam się, co ona ogarnia. Nie rozumiem jej kompletnie. Weszłyśmy do środka, a ona rzuciła się na łóżko. Stanęłam obok niej i wyczekiwałam, aż coś powie.
- No bo on jest taki pociągający i wogóle i taki wspaniały, słodki, po prostu idealny, a ja się w nim no poprostu..
-No co po prostu?!- usiadłam na łóżku i czekałam co powie.
- Ja po prostu coś do niego czuję, ale chyba się w nim zakochałam!- wykrzyczała i się zarumieniła. Zakryła twarz w dłonie. Usłyszałam pukanie. Gdy otworzyłam drzwi ujrzałam Louis'a. 
-Hej, masz może dzisiaj czas?- zapytał
- To zależy, a co? - przed moimi oczami ukazały się dwa bilety na koncert One Direction w Paryżu.- A po co mi te bilety?
- Pomyślałem, że będziesz chciała iść z Barbarą na nasz koncert, ale jak nie chcecie to nie,- zrobił minę smutniego pieska. Rzuciłam się mu na szyję, a on mnie przytulił.
-Jasne, że chcemy iść! Chcesz wejść?
- Chętnie, ale na chwilę. Menager kazał nam się stawić u niego wcześniej niż zwykle.
- Okej.- odparłam z uśmiechem. Gdy zobaczył leżącą na łóżku Barbarę zakrywającą nadal swoją twarz dłońmi, spojrzał na mnie pytająco.
- Co jej jest?
- Eee.. tam, zakochała się. - machnęłam ręką i poszłam położyć na stoliku bilety.
- Hahaha- Louis się słodko roześmiał.
- No, co?!- oho Barbara się wkurzyła.
- Nic, nic ja tak tylko.- Louis się przestraszył i zaczął się od niej odsuwać. Haha, jak to śmiesznie wyglądało. Barbara wstała z łóżka i pomaszerowała do łazienki.
- Emma chcesz disiaj, gdzieś wyskoczyć po koncercie?- zapytał
- Nie wiem, czy to dobry pomysł. Na pewno po koncercie będziesz zmęczony.
- O jak ty się o mnie troszczysz- usiadł na łóżku, a ja na jego kolanach objął moją twarz w dłonie- Dziękuję.
- Za co?
-Za to, że jesteś.- uśmiechnęłam się i musnęliśmy się ustami.
WIECZOREM
*Oczami Barbary*
Łoł. Koncert jest zajebisty. Niall wymiata na scenie. Wszyscy się wygłupiają, a ja z Emmą ciągle się z nich śmiejemy. Mają niezły ubaw haha. Boże nie wiedziałam, że on umie tak skakać na tej scenie.



Zgasły światła. Poszłyśmy z Emmą do garderoby chłopców. Wszyscy byli wykończeni koncertem. Szukałam wzrokiem Niall'a, ale nie było go tam. No nic. Pewnie poszedł się odświerzyć. Jutro mieli pojechać do Barcelony, a ja lecę z samego rana do Nowego Yorku na Victoria's Secret Fashion Show. Nie wiem kiedy się zobaczę z Emmą, właściwie to zależy mi bardziej, żeby szybciej zobaczyć Niall'a. Właśnie wszedł odświerzony i ubrany w czysty strój.
- Swietny koncert!- powiedziała Emma. 
- To super.- odparł Louis zmęczony, ale uśmiechnięty. Niall chyba był najżywszą osobą w pomieszczeniu, bo chłopcy pomieścili się na kanapie i prawie usypiali. Wszedł jakiś ochroniarz. Z tego, co mi wiadomo to Paul.
-Dobra chłopaki zbieramy się.- wszyscy zaczęli jęczeć oprócz Niall'a, który się tylko zaśmiał pod nosem patrząc na kolegów, którzy ledwo się zwijali z kanapy.
- Niall pomóż mi- powiedział błagalnym głosem Louis. Niall się zaśmiał i wyszedł za ochroniarzem. Po jakiejś godzinie byliśmy już w swoich pokojach. Emma ciągle z kimś pisała SMS-y, a ja oglądałam film.
-Może pójdziesz do Louis'a i zrobisz mu niespodziankę, a nie ciągle wydajesz kase na..- nagle mi przerwała.
- Dobra, dobra po prostu powiedz, że Niall do ciebie przychodzi na noc, a nie mnie w taki sposób wyganiasz.- powiedziała śmiejąc się. Rzuciłam w nią poduszkę. Trafiłam w głowę, a ona spadła z łóżka dalej się śmiejąc.
- Dobrze Ci tak!- napadnęłam na nią z górą poduszek i zaczęłam ją bić, każdą jaką znalazła po drodze moja ręka. Oczywiście nie obyło się od oddania mi w twarz z poduszki ze strony Emmy.
- Dobra stop!- powiedziała, gdy straciła już siłę. Przestała się śmiać i wstała z podłogi.- To co nie masz rzadnych planów na noc?
- Nie mam.- odpowiedziałam z bladym uśmiechem.
- Szkoda, że nie jedziesz z nami.- wstała i przytuliła się do mnie.
- Obiecuję, że jak będę miała wolne to przyjadę, jak najszybciej do ciebie.
- To ja idę do Louis'a!- wstała i wyszła z pokoju. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i zobaczyłam wiadomość od Niall'a. Właśnie. Spisałam sobie numer od Emmy. Chciałam ją o to błagać, ale nawet nie musiałam, bo odrazu go dostałam. Ciekawe po co on do mnie pisze. Boję się otworzyć. Dobra raz kozie śmierć. Otworzyłam i przeczytałam. Każe mi otworzyć drzwi?! Po co? Co on ogarnia? Idę otworzyć. Otwarłam i zobaczyłam.. 



piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 6

Powoli się przebudzałam, jadnak nie chciałam otwierać oczu. Zaczęłam sobie przypominać, co się ostatnio wydarzyło. Barbara poszła na randkę z Niall'em. Ja oglądałam film z Louis'em i zaczęliśmy o sobie opowiadać. Boże caławałam się z nim i powiedziałam mu, że zostałam zgwałcona! Chociaż jakoś chyba lepiej się czuję, jak mu to powiedziałam. Boże powiedziałam mu też o torcie na moich urodzinach. Czy ja coś ćpałam? Chyba trzeba się jakoś ruszyć z tego łóżka. Kurcze, jakoś tak ciężko mi było, jakby ktoś mnie trzymał. Ktoś mnie trzyma! Gwałtownie otworzyłam oczy i zobaczyłam Louis'a, który trzymał mnie w swoich ramionach. Zgrabnie wyszłam z objęć chłopaka i poszłam do łazienki się odświerzyć. Przy okazji przebrałam się w świerze ciuchy. Gdy wyszłam Louis'a już nie było w łóżku za to zobaczyłam go siedzącego przy stole przglądającego swojego iphona. Usiadłam koło niego.
-Dzieńdobry.- powiedział z uśmiechem odkładając telefon.
-Dzieńdobry- odwzajemniłam gest. Wziął moją dłoń.
-Jak się czujesz?- zapytał troskliwie.
-Całkiem dobrze?- odparłam z bladym uśmiechem. Spóściłam głowę.
- Chodź tu.- Louis wziął drugą dłoń i pociągnął w jego stronę. Usiadłam mu na kolanach. Pocałował mnie w czoło.- Pamiętaj, że jak będziesz czegoś potrzebować to zawsze możesz na mnie liczyć.- Zaczął całować mnie po szyi. Przestał. Jęknęłam z niezadowolenia. Zaśmiał się.- Pamiętaj.- powiedział z uśmiechem patrząc się mi głęboko w oczy.
- Dobrze, będę pamiętać- wyszczerzyłam do niego zęby.
- Głodna?- zapytał się mnie, a ja akurat poczyłam burczenie w brzuchu. Ten to ma wyczucie w czaie.
- Jasne!
- To co idziemy na dół coś zjeść, czy wolisz w pokoju?
- Chodźmy zjeść na dół.
- Okej to chodź.- wtsaliśmy i wyszliśmy z pokoju. Kiedy byliśmy w drodze do hotelowej reatauracji Louis wziął mnie za rękę i splótł nasze palce. Poczułam jak na moich policzkach pojawiają się lekkie rumieńce. Gdy zasiedliśmy przy stoliku pokazanym przez kelnera, zaczęłam się zastanawiać, gdzie się do cholery podziała Barbara. No raczej w pokoju jej nie widziałam. Ciekawe, a może noc spędziła z.. Nie! A może jednak. Z przemyśleń wyrwał mnie głos Louis'a.
- O czym tak myślisz?- powiedział przeglądając menu.
- Zastanawiam się, gdzie jest Barbara.- Louis zaczął się cwaniacko uśmiechać. Jak on seksownie wygląda. Co ja mówie?! On ZAWSZE seksownie wygląda.- Wiesz, gdzie może być?- zapytałam niepewnie.
- W pokoju u was jej raczej nie było, więc myślę, że noc spędziła z niebieskookim, farbowanym blondynem.- wiedziałam, że on też tak myśli. Może do niej zadzwonić. Nieee..., i tak telefon zostawiłam w pokoju.
- To co zamawiamy?- zapytał się, a ja się skapnęłam, że nawet nie otworzyłam karty z daniami.
*Oczami Barbary*
Otworzyłam moje zaspane oczy. Wyciągnęłam rękę po telefon, żeby sprawdzić która godzina. 11:00. Ohhh.. nie chce mi się wstawać. Obróciłam się na prawy bok i nagle ujrzałam blondyna, który smacznie spał na brzuchu. Usiadłam i zaczęłam się w niego wptrywać. Odgarnęłam mu delikatnie grzywkę, a on powiedział coś pod nosem. Dobra chyba trzeba się już zbierać. Zgarnęłam wszystkie u brania z podłogi, czyli sukienka, buty, bielizna i zaczęłam się ubierać. Chyba jednak muszę zdjąć te szpile, bo przecież nie dojdę nawet do drzwi do bra podbiegłam wziąć telefon i jeszcze tylko torebka. A jest! dobra wszystko mam. Jeszcze raz spojrzałam na Niall'a. Mam nadzieję, że nie obrazi się na mnie, jak pójdę. Skierowałam się w stronę drzwi i powoli wyszłam z apartamentu zamykając delikatnie drzwi. Odwracając się wpadłam na jakiegoś chłopaka. Miał kręcone włosy i zielone oczy. Uśmiechnął się do mnie z wyszczerzonymi zębami.
-Hej, jestem Harry. Kolega Niall'a.- powiedział.
-Barbara.-odwzajemniłam gest.
-Mogę tak zapytać z ciekawości?- o boże będzie mnie pytał co robiłam u Niall'a w pokoju.- Co robiłaś u Niall'a w pokoju.- zarumieniłam się. Co ja mam mu powiedzięć. Że jego kolega mnie zerżnął w nocy, i że to był świetny seks i teraz właśnie wychodziłam z pokoju po cichu, żeby go nie obudzić. Spojrzałam na chłopaka, a on dalej czekał na odpowiedź.
- Eeee.. noo..- Zaczęłam wymachiwać rękami. Zaśmiał się.
- Dobra, chyba się domyślam. Po twoich rozczochranych własach i sukience na lewą stronę, da się domyśleć. Pewnie teraz śpi, jak zabity to nie będę go budzić. Narazie.- póścił do mnie oczko i poszedł
-Pa.- skierowałam się w stronę pokoju. Emmy nie było w środku. Zadzwonię. Słyszę dźwięk jej dzwonka.
- Fuck. Zostawiła telefon.- powiedziałam do siebie. Poszłam się odświerzyć. Założyłam to:



*Oczami Emmy*
Ale się nażarłam. Zjadłam 3 tosty, 1 porówkę, kanapkę z serem, prawie całą sałatkę gyros i wypiłam 2 herbaty. Nie wspominając o tym, że Louis zjadł prawie wszystko, co się znajdywało w menu pod napisem "Śniadania". Właśnie patrzyłam, jak wpychał w siebie ostatnie marchewki z talerza.
-Smakowało?- zapytał z uśmiechem.
-Nawet bardzo. I też bardzo się najadłam.- zaczęłam masować sobie brzuszek. Zaśmiał się.- Z czago się śmiejesz?- zapytałam ściągając brwi.
- Nie nic tylko, że ty tyle zjadłaś, ile kot napłakał.
-Co proszę?! Zjadłam dużo, z resztą tyle ile by wystarczyło, żebym się porządnie najadła.- skrzyżowałam ręce na piersiach i udałam obrażoną- a wogóle to porównaj sobie mój, a twój żołądek.- zaśmiał się znowu. Jak on mnie irytuje.
-Dobra, dobra już się nie czepiam. Tylko się nie obrażaj na mnie.- popatrzył na mnie błagalnie swoimi cudnymi oczami. Nie dałoby się na niego obrazić.
-Nie obrażam się na ciebie. Więcej się już nie czepiaj tylko patrz w swój talerz.
-Okej.
-To co zbieramy się? Emma już chyba powinna być w pokoju.- wstał od stołu. Powiedział coś kelnerce i wyszliśmy z restauracji.
*Oczami Niall'a*
Obudził mnie telefon.
- Hallo?- usłyszałem głos Harrego.
-No, no Niall znalazłeś sobie fajną i bardzo ładną dziewczynę.- nie za bardzo jeszcze jażyłem, ale chyba mu chodzi o Barbarę. Zaraz skąd wie o Barbarze?! Nagle zerwałem się z łóżka, a jej już nie było.
- Skąd ty o niej.. znaczy się no.. wiesz?- jąkałem się.
-Widziałem jakieś 10 minut temu, jak wychodziła z twojego pokoju.- aha czyli właściwie przed chwilą wyszła. Szkoda, że tak szybko. No nic trochę się z nią pobawie w obrażonego. Uśmiechnąłem się sam do siebie.
-Hallo?! Jesteś tam?- krzyknął Harry do słuchawki.
-Tak jestem.
-Zbieraj się, bo dzisiaj mamyyyyy..
-Co mamy?
- Mamy koncert! Niall jaki ty nie ogarnięty jesteś. Piękne paryżanki czekają, a ty co?- powiedział i się rozłączył. Udałem się do łazienki poszedłem zrobić, co miałem zrobić i wyszedłem z pokoju. Pomyślałem, że pójdę coś zjeść, bo już dawno powinienem być po śniadaniu.
*Oczami Barbary*
Dobra idę coś zjeśc na dół do restauracji. Strasznie zgłodniałam. Czekałam na nadjeżdżającą windę z niecierpliwością. Ktoś się zbliża. Miałam nadzieję, że będę jechała sama. Zaraz, czy to Niall?! Idzie w moim kierunku. Boże jeszcze mam z nim po wczoraj jechać w jednej windzie. Ogarnij się Barbara tylko z nim wczoraj uprawiałaś nieziemski seks. Dalej czekałam na windę patrząc na wskaźnik, który wskazywał, na którym piętrze znajduje się winda.
*Oczami Niall'a*
Widzę kogoś przy windzie. No nie, mam nadzieję, że to nie jakaś ześwirowana fanka. A niee to Barbara.. ALE SUPER będę z nią jechał w jednej windzie. Uśmiechnąłem się na samą tą myśl. Dobra Niall'er udawaj obrażonego! Posmutniałem i próbowałem nie wydawać z siebie żadnych emocji. Spojrzała na mnie kątem oka i wróciła do wcześniejszego zajęcia, czyli patrzenie się na wskaźnik. Dlaczego ona się do mnie nawet nie odezwała?! No dobra Niall'er działaj.
-A tak wogóle to cześć- powiedziałem bez żadnych uczuć. Dobrze Niall! Udawaj, że ci nie zależy.
-Hej.- odpowiedziała. Winda przyjechała. Weszliśmy.- Prezpraszam, że wcześniej wyszłam. Wybaczysz?- prosi mnie o wybaczenie i to z tym pięknym anielskim uśmiechem. Niech nie myśli, że jej tak łatwo wybacze. O nie, nie.
- Nie wiem, może- odpowiedziałem. Podniosła brwi do góry, a ja się przysunąłem do niej tak, że plecami zderzyła się lekko ze ścianą. Byłem tak blisko, że czułem jak przyspiesza jej bicie serca.- Chyba, że coś dla mnie zrobisz. Popatrzyła się na mnie pytającym wzrokiem.
- Mianowicie co?- uśmiechnąłem się do niej, a ona zakumała o co mi chodzi. Złapałem jej w talii. Nasze czoła się zetknęły, a ona wpiła się w moje usta. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Przywierałem swoim ciałem o jej ciało tak, że ona nie mogła się ruszyć przez znajdującą się za nią ścianę windy. Ściskałem agresywnie jej pośladki. Nagle usłyszałem dźwięk w windzie, który oznaczał, że już jesteśmy na miejscu. Za bardzo się tym nie przejęliśmy. Gdy drzwi się otworzyły usłyszałem cichy śmiech. Śmiech Louis'a i.. i Harrego?! Nagle oderwałem się od dziewczyny i oboje spojrzeliśmy na rozbawionych trzech ludzi, którymi oczywiście byli Harry, Louis i Emma.
*Oczami Emmy*
Louis złączył nasze dłonie, kiedy wyszliśmy z restauracji. Gdy kierowaliśmy się w stronę wind podbiegł do nas Harry.
-No co tam gołąbeczki. Jak tam zleciała noc, bo z tego co widziałem to Niall'owi bardzo upojnie- powiedział i wybuchnął śmiechem. Popatrzylismy na siebie z Louis'em pytająco.
- Oczym ty mówisz?- zapytałam go.
- Z jego pokoju wyszła jakaś ładna dziewczyna, ale miała rozczochrane włosy, sukienkę na lewą stronę i szpilki w ręce, więc na to wygląda, że spędzili ze sobą noc- zaczął śmiesznie ruszać brwiami- i jeszcze powiedziała, że ma na imię Barbara.- Roześmialiśmy się z Louis'em. Loczek spojrzał na nas pytająco.
-Bo widzisz Harry to jest moja przyjaciółka i wczoraj poszła na randkę z Niall'em i nie wróciła na noc do pokoju- powiedziałam już całkiem opanowana. Stanęliśmy przed windami.
- Niall się chyba obraził, że zostawiła go tak rano.- powiedział Louis do Harrego.
-Hahaha, Niall ma swój własny sposób na dziewczyny. Napewno teraz są już ze sobą znowu w łóżku, a jak nie są to za chwilę będą.- oboje z Louis'em się roześmiali. Ciekawe o jaki sposób chodziło. Przyjechała już winda. Nagle otwarły się drzwi i zobaczyłam Niall'a i Barbarę. Zaczęłam się śmiać z przyjaciółki tak, jak Harry i Louis. Oderwali się od siebie i wyszli z windy. Przestaliśmy się śmiać, kiedy spojrzeli na nas zabójczym wzrokiem.
- To ja już pójdę. Pa.- powiedział Niall do Barbary przeczesując włosy.
- Pa. - odpowiedziała mu i spojrzała na mnie. Louis i Harry weszli do windy.
- Jedziecie?- zapytał loczek.
- Nie-spojrzała na mnie- musimy pogadać.- pociągnęła mnie za łokieć w stronę reastauracji.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ