BARDZO BYŁYBYŚMY WDZIĘCZNE POD KAŻDYM ROZDZIAŁEM, KTÓRY PRZECZYTACIE ZOSTAWIĆ KOMENTARZ. ZALEŻY NAM NA TYM BARDZO. PLIS...
Weszliśmy do sali. Louis podbiegł do jej łóżka. Chwycił ją za rękę i zaczął płakać. To było okropne. Usiadłam obok niego. Przytulił się do mnie. Nie wiedziałam co zrobić. Było to dość krępujące, lecz odwzajemniłam uścisk.
Biegłem przerażony. Nie wiem dlaczego, ale chyba uciekałem. Nagle się zatrzymałem się. Przedemną pojawiła się przepaść.
-Przepraszam.- usłyszałem głos. Głos dziewczyny. Znałem go z kądś. Rozejrzałem się do okoła. Nikogo nie było. Może mi się wydawało? Pewnie tak. Czułem jednak pewien nie pokój. Obróciłem się w stronę przepaści. Było ciemno. Nie widziałbym nic, gdyby nie księżyc. Nagle ktoś złapał mnie za ramię. Odwróciłem się gwałtownie w stronę osoby, która nadal mnie trzymała.-przepraszam...-spojrzałem na twarz dziewczyny, którą oświetlał blask księżyca i już wiedziałem z kąd znam ten głos. To była Emma! Była cała zapłakana. Wyglądała blado. Była cała wychudzona. Miała poczochrane włosy.
- Emma!- ucieszyłem się na widok dziewczyny i mocno ją przytuliłem.- Co się stało? Dlaczego płaczesz?- zapytałem dziewczyny. Nie odpowiedziała. Pomyślałem, że chyba musi odpocząć, bo zauważyłem, że ciężko oddychała. Wyglądało to tak, jakby przed kimś uciekała. Uspokoiła się trochę i gwałtownie się ode mnie oderwała. Złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą.
-Musimy uciekać! Szybko!- wykrzyczała z przerażeniem. Biegliśmy przez ciemny las, wydawało się, że droga była bez końca. Jednak ujrzałem nagle jakąś jaskinię.
-Chodź tutaj!- krzyknąłem do ukochanej i wskazałem na wejście do groty. Pokiwała głową na znak, że rozumie. Weszliśmy do środka. Muszę powiedziec, że było trochę strasznie. Nic nie było widać. Było ciemno. Nagle zapaliły się duże płomienie na ścianach w zdłóż dlugiego korytarza. Pociągnąłem Emmę za sobą. Doszliśmy do wielkich, drewnianych drzwi. Otworzyłem je i zajrzałem do środka. Była to jakaś wielka komnata, czy coś. Nie wiem w każdym bądź razie było to wielkie pomieszczenie. Do okoła wisiały zdjęcia. Oboje weszliśmy nie pewnie.
Dziewczyna zaczęła oglądać jakieś fotografie wywieszone na sznurkach. Patrzała na nie z niedowierzeniem? Stanęła nagle w miejscu i raz spoglądała na mnie raz na zdjęcie.
-Czy t..t..to ..- jąkała się. - czy to my?- zapytała. Podszedłe do niej, by przyjżeć się zdjęciu. Doskonale pamiętam to zdjęcie. Kiedy byliśmy w Paryżu na spacerze z Niall'em i Barbarą to przechodziliśmy koło wieży Eiffla. Poprosiłem Niall'a o zrobienie nam zdjęcia. Oczywiście Emma była uparta i nie chciała, żeby zrobiono jej zdjęcie. Ale uległa... Obejmowałem ją ramieniem. Ona się uśmiechała. A ja ją pocałowałem w policzek. Niall uchwycił to. Emma się wtedy pięknie zarumieniła. Kocham kiedy się rumieni. Nagle zobaczyłem, że dziewczyna mi macha ręką przed twarzą.
-Odpowiesz mi?- zapytała z nadzieją w głosie.
- Tak to my.- potwierdziłem ze smutkiem w głosie. To nie możliwe, że ona tego nie pamięta. Usłyszałem tylko "aha". I wróciła do dalszego oglądania zdjęć. Stałem w miejscu. Nagle się ocknąłem i poszedłem w jej stronę.
- Jak masz na imię?- to pytanie mną mocno wstrząsnęło.
- Louis.-odpowiedziałem na pytanie dziewczyny. Posmutniałem. Nie wiedziała kim jestem. Jak?!
- Z kąd znasz moję imię? Dlaczego cię nie znam, a ty mnie tak?
- To musi być sen... to musi być sen- powiedziałem do siebie, ale Emma to usłyszała. Wykonała ruch, jakby ją olśniło
-Przepraszam.-powiedziała. Zaszkliły jej się oczy. Byłem zaskoczony jej zachowaniem.
-Dlaczego mnie przepraszasz?
-Przepraszam za to, że wyrządziłam ci tak wielką krzywdę.- objęła moją twarz w swoje drobne dłonie. Łzy kapały z jej policzków na ziemię.
- Nie rozumiem.
-Przepraszam, ale muszę odejść z twojego życia raz na zawsze.- pocałowała mnie namiętnie. Nagle oderwała się ode mnie i zaczęła znikać. Chciałem złapać jąza rękę, ale moja przenikała przez jej. Tak jakby była duchem.
-Nie, nie, nie...- mówiłem. Zniknęła. Łzy zaczęły wypływać z moich oczu na policzki.
- Nie, Emma proszę cię wróć...proszę- mówiłem. Nagle ktoś zaczął mnie szturchać za ramię. Podniosłem głowę i ujrzałem Niall'a, a za nim stała Barbara.
- Stary, co się stało?- zapytał Niall zdziwiony. Barbara złapała go delikatnie za ramię i pokręciła głową, żeby nic nie mówił. Ona doskonale wiedziała o co chodzi. Opowiedziałem jej ten koszmar. Śni mi się już od 5 dni. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Szybko obróciłem się w stronę mojej ukochanej, która jeszcze nie wybudziła się ze śpiączki.
- Louis, może jednak wrócisz do domu i tam się na spokojnie prześpisz?- zapytała Barbara.
- Nie, nie.. zostanę przy mojej dziewczynie i będę czekał, aż się wybudzi.- odparłem.- Masz moje ciuchy?- tym razem wypowiedź skierowałem do blondyna. Przytaknął i podał mi torbę z moimi ciuchami.
- Idź się przebież, a my tu zostaniemy.- powiedział Niall.
- Okej- odpowiedziłem i wyszedłem do łazienki się przebrać.
*Oczami Niall'a*
Louis wyszedł do łazienki. Usiedliśmy na krzesłach obok łóżka naszej przyjaciółki. Miałem okazję zapytać Barbary, o co chodzi.
- O co chodziło?- dziewczyna popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem, ale po chwili zrozumiała o co chodzi i westchnęła. Opowiedziała mi, że od kąd Louis dowiedział się o tym, że Emma może go nie pamiętać to śnią mu się koszmary. Opowiedziała mi sen ze szczegółami. Przeraziłem się trochę. Moim zdaniem najlepiej by było, żeby Louis odpoczął w domu w końcu. Może by mu się polepszyło. Nie najlepiej wygląda. Na szczęście mamy teraz przerwę i może przy niej być. Nie wiem, co bym zrobił gdyby Barbarze się takie coś przydarzyło i by mnie nie pamiętała. A jakby mnie nie pamiętała to znaczy, że by mnie nie kochała. Przeraziłem się na samą tą myśl. Objąłem dziewczynę ramieniem i mocno się do niej przytuliłem. Na chwilę się od niej odsunąłem, ale byliśmy tak blisko siebie, że czułem jej oddech. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Objąłem jej twarz w dłonie i pocałowałem czule w usta. Odwajemniła pocałunek.
- Nie wyobrażam sobie gdyby nas takie coś spotkało.- powiedziałem cicho, ale na tylko głośno by mogła mnie usłyszeć.
- Ja też- odparła ze smutkiem- dlatego musimy coś zrobić, nie wiem wesprzeć go jakoś i w ogóle- przytuliła się do mnie. Oparłem brodę o jej głowę.- mam nadzieję, że będzie go pamiętać..- wyczułem na swojej koszulce coś mokrego. To były jej łzy. Próbowałem ją w jakiś sposób uspokoić.
-Ciii...będzie dobrze..- nie wiem, czy będzie dobrze, ale próbowałem ją jakoś pocieszyć.
-Nie będzie.. - pocałowałem dziewczynę w czoło. Lekko się uśmiechnęła, ale nie na długo, bo coś ją zaciekawiło. Zrozumiałem, że wzrok kierowała w stronę ręki jej Emmy. Poruszała palcami. Spojrzałem na twarz przyjaciółki i zobaczyłem, jak jej powieki podnoszą się ciężko do góry, a po chwili opadają. Moja dziewczyna również to zuważyła.
-Gdzie jest Louis?- zapytała zszokawana Barbara. Nagle mój przyjaciel wszedł przez drzwi do pomieszczenia.
- Jestem, co się stało?-zapytał-Coś z Emmą?!- zaczął się denerwować.
- Ona się wybudza!-krzyknęła Brabara. Louis szybko podbiegł do łóżka ukochanej i przytulił do siebie.
*Oczami Louis'a*
Gdy wyszedłem z łazienki już przebrany w czyste ubrania natknąłem się na lekarza, który zajmował się moją dziewczyną.
- Panie Tomlinson, mogę prosić pana na chwilkę?- zapytał. Kiwnąłem głową.- W takim razie zapraszam do gabinetu.
Weszliśmy do niewielkiego, jasnego pomieszczenia. Po jednej stronie znajdowały się regały z jakimiś segregatorami i w ogóle z papierami. Na końcu stało jego biurko. Gestem ręki wskazał bym usiał na krześle znajdującym się przed biurkiem. Wziął jakieś papiery z biurka i zaczął przeglądać.
-Stan pana dziewczyny jest..- zawahał się- można powiedzieć, że nie taki poważny jaki myślałem, jednak są bardzo małe szanse, że będzie pamiętała, bądź sobie przypomni sytuacje sprzed kilku miesięcy.- boże.. jak ten facet zaczyna mnie wkurzać. Przedłuża strasznie, zamiast dojść do sedna to on... ahhh już nie ma słów.- tabletki spowodowały to, że żle wpłynęło to na jej mózg, ale ona ma szanse, żeby sobie przypomnieć oczywiście jak będzie się starać. Jak będzie w stanie to będzie po prostu, jakby to nazwać? Bedzie w stanie walczyć z mózgiem, żeby przywrócić sobie wspomnienia. Przydałaby się jej jakaś pomoc. Gdy będzie się wybudzać proszę do niej ciągle mówić i w żaden sposób jej nie denerwować.- pokazał mi jakieś winiki badań.- więc jest nadzieja.- przejżałem kartki. Podziękowałem mu i wyszedłem z jego gabinetu. Gdy wchodziłem do sali mojej dziewczyny usłyszałem Barbarę.
- Gdzie jest Louis?
-Jestem, co się stało.- zobaczyłęm jak Barbara i Niall pochylają się nad moją ukochaną. - Coś z Emmą?!- Przepuścili mnie szybko do niej. Dziewczyna otwierała powoli oczy. Przytuliłem ją do siebie. Momentalnie łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Odsunęła się ode mnie i spojrzała na moją twarz. Zaczęła naerwowo rozglądać się po pomieszczeniu.
-Kim jesteś? Gdzie ja jestem? Co się stało?- o nie! Ona mnie nie pamięta.
- Nie pamiętasz mnie?- pokiwała przecząco głową i spojrzała na Barbarę.
- Barbara? Co się tu dzieje? Jak się tu znalazłam? Kim oni są?- te pytania co raz bardziej mnie raniły " Kim oni są?", "Kim jesteś?". Nie wytrzymałem i wybiegłem ze sali. Wybiegłem ze szpitala. Potrzebowałem świerzego powietrza. Musiałem sobie wszystko na spokojnie przetrawić. Pobiegłem w stronę jakieś ławki. Rozpłakałem się po prostu. Nagle koło mnie usiadł gołąb.
-I co się tak gapisz? Nie masz co robić?- zapytałem zdenerwowany gołębia. No pięknie. Aż tak oszlałem, że gadam teraz z gołębiami. Teraz zrozumiałem. Nie rozpłakałem się dlatego, że byłem smutny, bo moja własna dziewczyna mnie nie pamięta tylko dlatego, że jej współczuję. Muszę jej pomóc, ale nie czuję się na siłach. Nie! Muszę być dla niej silny. Muszę do niej wrócić i jej pomóc. Mam nadzieję, że się uda. Wstałem i skierowałem się w stronę szpitala...
*Oczami Niall'a*
Louis wyszedł do łazienki. Usiedliśmy na krzesłach obok łóżka naszej przyjaciółki. Miałem okazję zapytać Barbary, o co chodzi.
- O co chodziło?- dziewczyna popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem, ale po chwili zrozumiała o co chodzi i westchnęła. Opowiedziała mi, że od kąd Louis dowiedział się o tym, że Emma może go nie pamiętać to śnią mu się koszmary. Opowiedziała mi sen ze szczegółami. Przeraziłem się trochę. Moim zdaniem najlepiej by było, żeby Louis odpoczął w domu w końcu. Może by mu się polepszyło. Nie najlepiej wygląda. Na szczęście mamy teraz przerwę i może przy niej być. Nie wiem, co bym zrobił gdyby Barbarze się takie coś przydarzyło i by mnie nie pamiętała. A jakby mnie nie pamiętała to znaczy, że by mnie nie kochała. Przeraziłem się na samą tą myśl. Objąłem dziewczynę ramieniem i mocno się do niej przytuliłem. Na chwilę się od niej odsunąłem, ale byliśmy tak blisko siebie, że czułem jej oddech. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Objąłem jej twarz w dłonie i pocałowałem czule w usta. Odwajemniła pocałunek.
- Nie wyobrażam sobie gdyby nas takie coś spotkało.- powiedziałem cicho, ale na tylko głośno by mogła mnie usłyszeć.
- Ja też- odparła ze smutkiem- dlatego musimy coś zrobić, nie wiem wesprzeć go jakoś i w ogóle- przytuliła się do mnie. Oparłem brodę o jej głowę.- mam nadzieję, że będzie go pamiętać..- wyczułem na swojej koszulce coś mokrego. To były jej łzy. Próbowałem ją w jakiś sposób uspokoić.
-Ciii...będzie dobrze..- nie wiem, czy będzie dobrze, ale próbowałem ją jakoś pocieszyć.
-Nie będzie.. - pocałowałem dziewczynę w czoło. Lekko się uśmiechnęła, ale nie na długo, bo coś ją zaciekawiło. Zrozumiałem, że wzrok kierowała w stronę ręki jej Emmy. Poruszała palcami. Spojrzałem na twarz przyjaciółki i zobaczyłem, jak jej powieki podnoszą się ciężko do góry, a po chwili opadają. Moja dziewczyna również to zuważyła.
-Gdzie jest Louis?- zapytała zszokawana Barbara. Nagle mój przyjaciel wszedł przez drzwi do pomieszczenia.
- Jestem, co się stało?-zapytał-Coś z Emmą?!- zaczął się denerwować.
- Ona się wybudza!-krzyknęła Brabara. Louis szybko podbiegł do łóżka ukochanej i przytulił do siebie.
*Oczami Louis'a*
Gdy wyszedłem z łazienki już przebrany w czyste ubrania natknąłem się na lekarza, który zajmował się moją dziewczyną.
- Panie Tomlinson, mogę prosić pana na chwilkę?- zapytał. Kiwnąłem głową.- W takim razie zapraszam do gabinetu.
Weszliśmy do niewielkiego, jasnego pomieszczenia. Po jednej stronie znajdowały się regały z jakimiś segregatorami i w ogóle z papierami. Na końcu stało jego biurko. Gestem ręki wskazał bym usiał na krześle znajdującym się przed biurkiem. Wziął jakieś papiery z biurka i zaczął przeglądać.
-Stan pana dziewczyny jest..- zawahał się- można powiedzieć, że nie taki poważny jaki myślałem, jednak są bardzo małe szanse, że będzie pamiętała, bądź sobie przypomni sytuacje sprzed kilku miesięcy.- boże.. jak ten facet zaczyna mnie wkurzać. Przedłuża strasznie, zamiast dojść do sedna to on... ahhh już nie ma słów.- tabletki spowodowały to, że żle wpłynęło to na jej mózg, ale ona ma szanse, żeby sobie przypomnieć oczywiście jak będzie się starać. Jak będzie w stanie to będzie po prostu, jakby to nazwać? Bedzie w stanie walczyć z mózgiem, żeby przywrócić sobie wspomnienia. Przydałaby się jej jakaś pomoc. Gdy będzie się wybudzać proszę do niej ciągle mówić i w żaden sposób jej nie denerwować.- pokazał mi jakieś winiki badań.- więc jest nadzieja.- przejżałem kartki. Podziękowałem mu i wyszedłem z jego gabinetu. Gdy wchodziłem do sali mojej dziewczyny usłyszałem Barbarę.
- Gdzie jest Louis?
-Jestem, co się stało.- zobaczyłęm jak Barbara i Niall pochylają się nad moją ukochaną. - Coś z Emmą?!- Przepuścili mnie szybko do niej. Dziewczyna otwierała powoli oczy. Przytuliłem ją do siebie. Momentalnie łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Odsunęła się ode mnie i spojrzała na moją twarz. Zaczęła naerwowo rozglądać się po pomieszczeniu.
-Kim jesteś? Gdzie ja jestem? Co się stało?- o nie! Ona mnie nie pamięta.
- Nie pamiętasz mnie?- pokiwała przecząco głową i spojrzała na Barbarę.
- Barbara? Co się tu dzieje? Jak się tu znalazłam? Kim oni są?- te pytania co raz bardziej mnie raniły " Kim oni są?", "Kim jesteś?". Nie wytrzymałem i wybiegłem ze sali. Wybiegłem ze szpitala. Potrzebowałem świerzego powietrza. Musiałem sobie wszystko na spokojnie przetrawić. Pobiegłem w stronę jakieś ławki. Rozpłakałem się po prostu. Nagle koło mnie usiadł gołąb.
-I co się tak gapisz? Nie masz co robić?- zapytałem zdenerwowany gołębia. No pięknie. Aż tak oszlałem, że gadam teraz z gołębiami. Teraz zrozumiałem. Nie rozpłakałem się dlatego, że byłem smutny, bo moja własna dziewczyna mnie nie pamięta tylko dlatego, że jej współczuję. Muszę jej pomóc, ale nie czuję się na siłach. Nie! Muszę być dla niej silny. Muszę do niej wrócić i jej pomóc. Mam nadzieję, że się uda. Wstałem i skierowałem się w stronę szpitala...
CZYTASZ
=
KOMENTUJESZ
=
UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY <333
Wow!! No nareszcie!! I plis dodaj szybko!! Bo chce wiedzieć!! Ona musi sobie przypomnieć!!
OdpowiedzUsuńBuźki =*