O jaką sukienkę mu chodzi? Popatrzyłam na pudełko i z nowu na liścik. Zaczynam się bać tego co jest w tym pudełku. Zaczęłam powoli do niego podchodzić. Położyłam liścik obok pudełka i zaczęłam rozwiązywać wstążkę. Otworzyłam je powoli i zobaczyłam.. o boże, jaka prześliczna!
On to jednak ma gust.- Ale nie mogę jej założyć- wmawiałam sobie w myślach. Tak! Zrobię mu na złóść i jej nie założę. Tylko, co w takim razie mam ubrać. Dobra mam godzinę, więc idę się odświerzyć, później coś wymyśle. Po powrocie z łazienki przegrzebywałam wszystkie ubrania. Było gorzej niż przed wyjściem na randkę do kina. Ughhhh.. no nic muszę ją założyć nie mam innego wyjścia. Więc dobrałam sobie taki zestaw i lekki makijaż. Wyszłam w świat 11:54.
Tak, jak napisał czekałam koło wyjścia. Nagle ktoś zasłonił mi oczy. Obróciłam się gwałtownie i ktoś przystwił mi palec do ust. Już wiedziałam, że to Nialler.
-Ciii.. Zabiorę Cię gdzieś, ale pod jednym warunkiem.- mówił do mojego ucha szepcząc podrażniając przy tym jego płatek.
-Pod jakim?- zapytałam mając dalej zasłonięte oczy.
-Musisz mieć zasłonięte oczy.- powiedział. Kiwnęłam lekko głową. Moje ręce drżały. Niall to wyczuł i się zaśmiał cicho pod nosem.- Zaufaj mi, nic ci nie zrobie.- wyszliśmy z budynku. O ile sobie przypominam to przed hotelem były schody. Nie wiem jak miałam z nich zejść ze zawiązanymi oczami, ale powiedział żebym mu zaufała. Stanęliśmy w miejscu, a on wziął mnie na ręce. Ooo.. jaki on kochany wziął mnie na ręce, a ja jestem taka ciężka. No i "przejażdżka" w jego ramionach się skończyła. Wsiedliśmy do samochodu. Jechaliśmy rozmawiając i śmiejąc się. Jak jakiś temat zaczęliśmy to powstawały od razu nowe. Dotarliśmy na miejsce, ale Niall dalej kazał mi mieć opaskę na oczach. Po jakimś czasie.
- Możesz już zdjąć.- powiedział. Zdjęłam i po chwili zobaczyłam panoramę Paryża. Właśnie uświadomiłam sobie, że znajduję się na wieży Eiffla. To było takie piękne. Wziął mnie delikatnie za rękę i poprowadził do stolika z czerwonym obrusem. Jedliśmy pyszne potrawy, piliśmy szmpana i ciągle rozmawialiśmy. Straciłam rachubę w czasie.
-Muszę Ci coś jeszcze pokazać.- powiedział i wstał. Złapał obie moje dłonie zaprowadził trochę dalej od stolika. Nagle usłyszałam samolot. Muszę powiedzieć, że się trochę przestraszyłam.
-Spójrz.- pokazał mi palcem na samolot, a za nim ciągnący się napis na dużym papierze. Tak jak, w niektórych kreskówkach. Spróbowałam go przeczytać.
- Czy.. uczynisz... mnie.. najszczęśliwszym... człowiekiem.. i.. zostaniesz.. moją.. dziewczyną?- powiedziałam cicho pod nosem. Aż zatkało mi dech w piersiach. Spojrzałam na Niall'a. Lekko się do mnie uśmiechnął.
- Zostaniesz moją dziewczyną?- spytał.
- A mam jakiś wybór?- odpowiedziałam mu pytaniem. Uśmiechnął się do mnie i złapał mnie w talii.
- Wiesz możesz dać mi z liścia w twarz i nie przejmując się niczym po prostu z tąd uciec.- dotknął czołem o moje czoło.
- Wiesz ja chyba wolę zostać twoją dziewczyną.- zaśmiał się cicho, a ja wpiłam się w jego usta. Całowaliśmy się długo i namiętnie. Obudziłam się z bólem głowy. Nawet nie pamiętam, jak wróciliśmy do hotelu. Otworzyłam oczy i napotkałam wzrok Niall'a, który opierał się na łokciu i patrzyła na mnie, łaskocząc mnie przy tym ruchami palców po długości mojej ręki. Przeszła mnie gęsia skórka.
- Dzień dobry- powiedział do mnie z uśmiechem.
- Dzień dobry- odwzajemniłam gest. Rozejrzałam się do okoła i zauważyłam nasze ubrania porozrzucane na ziemi. Skoro nasze ubrania są to my znaczy.. a no tak jesteśmy nadzy to znaczy, że znowu uprawiałam seks z niebieskookim blondynem i pewnie był zajebiście dziki i na pewno bym to wiedziała, gdybym coś pamiętała. Jasna cholera.- długo już nie śpisz?- zapytałam.
- Nie, jakieś 10 minut.- odpowiedział. I przez cały czas się na mnie patrzył? Przetarłam oczy dłońmi.
- Muszę się już zbierać.- powiedziałam ze smutną miną. Dźwignęłam się do pozycji siedzącej. Miałam całe odkryte plecy, tylko przód przykryty, co spowodowało na moim ciele kolejną gęsią skórkę. Usiadł koło mnie i zaczął mnie całować po szyi zjeżdżając na dół. Pocierał dłońmi o moje plecy. Wpił się w moje usta i położył mnie delikatnie swoim ciałem.
- Albo jednak zostanę trochę dłużej- wydusiłam między pocałunkami. Uśmiechnął się i dalej się całowaliśmy. Nie wiem, jak to się skończy, ale teraz nie mam czasu, żeby zajmować sobie tym myśli jedyne, co mnie zastanawia to to, czy używaliśmy w nocy prezerwatyw. Ale by było gdyśmy wpadli.
*Oczami Emmy*
Wyszłam z pokoju. Zakręciłam w pierwsze drzwi. Zapukałam po czym otworzył mi Louis. Weszłam i usiadłam na łóżku. Usiadł na przeciwko mnie i zapytał z rogalem na ustach :
-To co robimy?
-Nie wiem .. A na co masz ochote ?- odwzajemniłam uśmiech.
Nie odpowiedział. Tylko objął mnie w tali i lekko położył na łóżku. Zaczął całować mnie po szyi zjeżdżając w dół. Odepchnęłam go, lecz on się tym nie przejał. Szepnął mi tylko do ucha :
-Zapomnij o przeszłości, myśl o teraźniejszosci... Nie bój się... - powiedział to z troską w głosie.
-Dobrze... - oddawałam mu pocałunki.
Powoli ściągnął ze mnie koszulkę, którą rzucił gdzieś w kąt. Z łatwoscią pozbył sie mojego stanika. Całował mnie zjeżdzajac jeszcze niżej. Był już przy brzuchu. ściągnśł ze mnie spodnie wraz z majtkami. Delikatnie całował mnie po mojej kobiecości. Jedną rękę wplotłam w jego włosy. Mruczałam pod nosem, jak mi dobrze. Po chwili zerwałam sie i gwałtownie zdjęłam z niego spodnie wraz z bokserkami. Odwrócił nas tak, że teraz ja górowałam , siedząc na nim okrakiem . Spojrzałam na Jego męskość... bez namyśłenia wziełam go
do ust . Najpierw kawałek , lecz po krótkim czasie całego . Wykonywałam te
ruchy coraz szybciej. Louis nagle podniósł lekko mój podbrudek i podniósł
mnie bliżej swoich ust. Zaczął mnie namiętnie całować. Nagle przerwał i powiedział :
mnie bliżej swoich ust. Zaczął mnie namiętnie całować. Nagle przerwał i powiedział :
-Jesteś gotowa ?
-Zawsze ..
Delikatnie we mnie wszedł... Nie czułam bólu. Sprawiało mi to bardziej przyjemność. Po jakimś czasie spełniona opadłam na łóżko. Louis wtulił się
w moje włosy i zasnęlismy.
w moje włosy i zasnęlismy.
*Rano*
Obudziłam sie z lekkim bólem pomiedzy nogami... Ale nie przeszkadazło mi to. Było super! Otworzyłam oczy. Zaczełam sie rozglądać, gdzie podział sie Lou. Po chwili zauważyłam na półce nocnej karteczkę..
Uśmiechnęłam sie sama do siebie. Kiedy nagle usłyszałam dźwiek przychodzącewgo sms'a, zwlokłam się z łóżka w poszukiwaniu telefonu. Znalazłam! Była to wiadomość od Barbary. Od razu odpisałam :
Po odpisaniu zaczęlam sie ubierać. Założyłam majtki, lecz reszty nie umiałam znaleść. Więc ubrałam koszulkę Louis'a. Usiadłam na parapecie i spoglądałam przez okno.
*Oczami Louis'a*
Wstałem wcześniej. Nie chciałem budzić mojej ślicznotki. Ubrałem się. Zostawiłem jej karteczkę. I poszedłem po śniadanie. Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem, że z pokoju obok wychodzi Niall.
-Siema jak sie spało?- Zapytał idąc w strone windy.
-Nie spałem, a ty ? - uśmiechnąłem sie.
-Ja też. Musiałem zająć sie Barabrą- poruszył śmiesznie brwiami i zaczęliśmy się śmiać.
Weszliśmy do windy kontuując rozmowe.
-I jak zrobiłeś to z tym samolotem?- zapytałem.
-Tak.- odparł zadowolony.
-I co? Udało sie?
-Była zaskoczona, ale zgodziła się - uśmiechnął się.
-To dobrze.
-A co tam u Was?
-Nie miałem , aż tak łatwo..
-Czemu?- zapytał zdziwiony.
- Ona była zgwałcona... - odpowiedziałem zasmucony.
-Jaka świnia mogła jej zrobić cos takiego?!- zapytał z oburzeniem.
-Tez tego nie rozumiem...
Wyszliśmy z windy i poszliśmy do restauracji. Zamówiliśmy jedzenie. Dostaliśmy od kelnerki dwa wózki bełne jedenia. Poszliśmy do windy. Kiedy byliśmy już przy drzwiach od swoich pokoi pożegnaliśmy się i weszliśmy do swoich pokoi. Wjechałem wózkiem liczac na to, że Emma jeszcze śpi. Myliłem sie. Zobaczyłem ją siedząca na parapecie w mojej koszulce. Przesunęłem wózek do ściany i podeszłem do:
-Dzień dobry słonko jak sie spało?- zapytał obejmując mnie w tali.
-A dobrze.
-Ładnie ci w mojej koszulce.- powiedziałem z uśmiechem.
-Dziękuję.- odwzajemniła gest.
-A nic Cię nie boli?- zapytałaem z troską.
-Nie - powiedziała podchodząc do wózka pełnego jedzenia.
-Starałem sie być jak najbardziej delikatny.
-Dobrze Ci to wyszło - odwrociła się w moją stronę jedząc grzankę i śmiejąc się.
CZYTASZ= KOMENTUJESZ

.jpg)



Ooo... jacy oni opiekuńczy!!! Sweetaśnie! Czekam już na następny!!!
OdpowiedzUsuńBuźki =*
Dziekujemy ! :*
Usuń