sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 9

*Oczami Barbary*
Niall poszedł po śniadanie, a ja szybko napisałam SMS-a do Emmy. Nagle zadzwonił mi telefon. Ohhh.. mój agent.
- Słucham?- powiedziałam do słuchawki.
- No, gdzie ty jesteś?! Twój odrzutowiec jest już gotowy.-  na śmierć zapomniałam, że lecę do Nowego Yorku.
- Mogę się trochę spóźnić. A z resztą pokaz jest dopiero jutro, więc po co mam tak wcześnie lecieć.
- Dobra, jak chcesz. Ale to był twój pomysł z wcześniejszym wylotem, mówiłaś, ze chcesz pozwiedzać.
- Ale teraz mi się odwidziało.- wstałam z łóżka i założyłam bieliznę. Brrr.. zimno trochę. O jakaś bluza. No tak niebieska bluza Niall'a. Nie obrazi się, że ją założę. Z powrotem wróciłam na łóżko.
- O 16:00 na lotnisku i rzadnego ale- powiedział do mnie rozkazem.- przyślę samochód pod hotel.
- Okej, okej dozobaczenia.- pożegnałam się, a telefon rzuciłam na szafkę nocną. Akurat do pokoju wszedł Niall z wózkiem. Od razu na jego widok się uśmiechnęłam.
- Widzę, że bluza pasuje lajtowo- powiedział z uśmichem i pocałował mnie w usta.- Z kim rozmawiałaś?- oho chyba uslyszał kawałek rozmowy. Ciekawe co sobie pomyślał.
- Z agentem.- Niall usiadł na przciwko mnie.- Miałam dzisiaj lecieć do Nowego Yorku. Powinnam już właściwie siedzieć w samolocie.- powiedziałam wstając, żeby zobaczyć, co jest na śniadanie. On gwałtownie przyciągnął mnie do siebie tak, że taraz byłam pomiędzy jego nogami i opierałam czołem o jego czoło.
- A nie żałujesz, że siedzisz tutaj ze mną?- zapytał całując mnie po szyi.
- Nie. - odparłam i odchyliłam głowę, żeby mu było łatwiej. Usiadłam na nim okrakiem i wpiłam się w jego usta.- wolałabym spędzić cały dzień z tobą w łóżku niż na tym pokazie.- powiedziałam między pocałunkami
- Jakim pokazie?- zapytał zdziwiony bawiąc się moimi majtkami w koronkę.
- Victioria's secret- odparłam
- A on nie jest juto?
- Jest. Tylko po prostu modelki mają być już z samego rana jutro i się przygotowywać.- odpowiedziałam lekko wzdychając. Usłyszałam, jak Niall'owi zaburczało w brzuchu.- nie jesteś głodny?- zapytałam odrywając się od niego stawając przy wózku.- Mmm... te tosty wyglądają smakowicie.- powiedziłam do siebie w myślach po czym wzięłam jednego- Na co masz ochotę?- wstał i podszedł do mnie, obejmując mnie w tali zaczął całować po szyi.
- Na ciebie.- zarumieniłam się. Nagle poczułam jak mi robi malinkę. Skończył. Pocałował w usta i zabrał mi mojego tosta. Położył się na łożku.
- Hejj to mój tost!- powiedziałam oburzona i wzięłam sobie następnego i rzuciłam się obok niego. Śmialiśmy się. Nagle spowarzniał. Dotknął dłonią mojego policzka i popatrzał mi głęboko w oczy.
- Kocham cię.- zrobiłam się momentalnie cała czerwona i uśmiechnęłam się nieśmiało. Odwróciłam wzrok i otarłam łzę, która nie wiem kiedy spłynęła i nie wiem dlaczego- ejj.. co się stało?- znowu popatrzałam na niego.
- Ja ciebie też kocham.- powiedziałam z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Ja się w nim po prostu zakochałam. Jeszcze nigdy nie czułam tego do nikogo innego. Tylko czuję to do niego i jestem bezgranicznie szczęśliwa.- Nie przeżyję bez ciebie- dodałam ksztusząc się łzami.
- Nie płacz proszę cię, bo ja zacznę płakać.- uśmiechnął się do mnie. Zrobiło mi się lepiej. Kto by pomyślał, że jeden jego uśmiech może tak na mnie zadziałać. 
*Oczami Emmy*
Jedliśmy i się śmialiśmy, nie wiadomo z czego. Całowaliśmy się. Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi i nie minęła chwila, a widzieliśmy, jak stał przed nami Paul.
- Emma zbieraj się. Mamy wyjechać o 16:00, a widze, że nawet nie jesteś w stanie wstać z łóżka.- zakrząknął i uśmiechnął się odwracając wzrok w drógą stronę, nadal stojąc przed nami. Już chyba wiem, o co mu chodziło. Byłam w samych majtkach i koszulce Louis'a.
- Okej. Na którą mam być gotowa?- przerwałam niezręczną ciszę.
- O 15:00 WSZYSCY mają być spakowani i gotowi do drogi.- powiedział, gdy w końcu spojrzał na nas. Wyszedł. Wstałam z łóżka w poszukiwaniu ubrań. Znalazłam spodnie. No przynajmniej to. Schyliłam się po spodnie i nagle poczułam dłonie na moich biodrach. Louis przyciągnął mnie do siebie. Stałam do niego tyłem, ale wiedziałam, że na pewno się uśmiecha. Przybliżył usta do mojego ucha.
- Już się zbierasz?- zapytał szeptem.
- Muszę się jeszcze wykąpać i w ogóle.- powiedziałm na obronę.
- Wykąpać się możesz tutaj.- obrócił mnie do siebie.- jak chcesz to możesz ze mną, bo ja akurat idę.- pocałował mnie delikatnie w usta.
- Kusząca propozycja- powiedziałm z uśmieszkiem. Póścił mnie i skierował się do łazienki. Zatrzymał się przed samym wejściem.
- Idziesz? Czy mam ci pomóc?- zapytał się obracając się do mnie z chytrym uśmieszkiem. Wystawił rękę, bym mu podała swoją. Zaśmiałam się cicho pod nosem i zignorowałam gest chłopaka. Stałam w miejscu wpatrując się mu w oczy. Louis nagle zerwał się w moim kierunku z poważną miną. Muszę powiedzieć, że się trochę przestraszyłam, ale gdy tylko chwycił moją twarz w dłonie i zaczął namiętnie całować, strach uciekł. Uwiesiłam ręce na jego szyi. On rękami kreślił przeróżne wzorki na moich plecach. W końcu ustatkował swoje ręce na moich biodrach. Całowaliśmy się długo. Nie umiem powiedzieć ile, bo straciłam przy nim poczucie czsu. Złapał mnie za pośladki i uniusł ku górze. Oplotłam swoje nogi wokół jego sylwetki. Przenieśliśmy się do łazienki. Przyparł mnie do ściany i ściągnął jego koszulkę ze mnie. Ja zostałam w samych majtkach, a on w samych bokserkach. Całował mnie po całej długości szyi. Postawił mnie na ziemię. Chciał pocałować mnie w usta, ale wyrwałam mu się zwinnie, uciekając pod kabinę prysznicową. Włączyłam wodę i zdjęłam z siebie majtki. Weszłam pod gorący strumień. Nagle poczułam, jak jego ręce oplatają moją sylwetkę od tyłu. Czułam się przy nim tak bezpiecznie. Zdążyłam już umyć włosy. Obróciłam się w jego stronę. Wziął szampon.
- Umyć panią? Zapewniam, że będzie pani lśniła, jak najpiękniejszy brylant na całym świecie.- pokiwałam tylko głową śmiejąc się przy tym. Umył mnie całą zaczynając od ramion, póżniej zjechał na plecy. Wmasowywał płayn z dokładnością przyglądając się w między czasie mojemu ciału. Na początku mnie to trochę krępowało, ale po jakimś czasie się przyzwyczaiłam. Byłam, tak zajęta myśleniem o nim, że nie zauważyłam, kiedy skończył myć nogi. Zaczął masować mój brzuch, zmierzając rękoma do moich piersi. W między czasie ja nałożyłam szamponu na ręce i myłam jego plecy. Dotarł do piersi. Masował moje sutki. Jęknęłam cicho, ale chyba tego nie usłyszał.
*Oczami Louis'a*
Nie mogłem przestać patrzeć na jej idealną, szczupłą sylwetkę. Promieniwała tym kobiecym, subtelnym pęknem. Co ja wygaduję, jakieś poematy ze "Shreka". Ale to prawda. Była tak doskonała, że nie można było opisać ją w rzadnych słowach. Była tak kobieca. Umyłem ją, a ona mnie. Ciepłe strumienie wody oblewały nasze ciała. Całowaliśmy się namiętnie. Miałem ręce położone na jej doskonałych biodrach, a ona swoje uwiesiła na mojej szyi. Nasze ciała przywierały do siebie i co chwilę o siebie pocierały. Nagle wyłączyłem wodę. Nie wiem dlaczego to zrobiłem, ale coś mi mówiło, że trzeba już wrócić do rzeczywistości. Opatuliłem ją ciepłym ręcznikiem z bawełny, no i siebie przy okazji też. Wyszedłem z łazienki w poszukiwaniu jakiś ubrań. Emma została w łazience i suszyła włosy. Nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale mi jakoś wyschły. Tylko będę je musiał trochę podsuszyć, ale wyschły. Kiedy już się przebrałem w czysty strój, zrobiłem mały porządek w pokju. Muszę powiedzieć, że było co sprzątać. Wózek z resztkami śniadania postawiłem obok drzwi mojego pokoju. Pościeliłem łóżko. Z niektórych poduszek wylatywał pierz, nawet durzo pierzu, bo z niektórych nie zostało prawie nic. Nie zauważyłem tego wcześniej. Byłem chyba zbyt zajęty moją ukochaną. Nie ważne. Już trochę ogarnąłem. Emma wyszła z łazienki już w wysuszonych włosoach i ręczniku.
- Louis mam prośbę.- powiedziała błagalnym, słodkim tonem do mnie, przybliżając się.
- Dla ciebie wszystko księżniczko.- odparłem. Automatycznie pojawił się uśmiech na jej twarzy.
- Pójdziesz do mojego pokoju po jakieś moje ubrania?- popatrzała na mnie swoimi ślicznymi oczętami.
- Dobrze, czy już mówiłem, że dla ciebie wszystko, księżniczko?- zaśmiała się i pokiwała głową. Cmoknąłem ją przelotnie w usta.- pamiętaj, że jakbym nie wrócił za 5 minut to wezwij Paul'a. On będzie wiedział, co robić z moimi zwlokami. Chciałbym, żeby na pogrzebie było wesoło i zaśpiewała Leona Lewis.- spoważniała i popatrzyła na mnie wielkimi oczami.
- Mam nadzieję, że nie będę musiała- walnęła mnie lekko w ramię. Zaśmialiśmy się i pomaszerowałem do drzwi. Ruszyłem w stronę pokoju Emmy i Barbary. Kurczę, a jak zastanę ich pod czas to zginę pewną śmiercią tragiczną z rąk Niall'a. Dotarłem wreszcie do celu. Dobrze, że powiedziałem o pogrzebie Emmie. Dobra raz kozie śmierć. Wchodzę! Co zobaczyłem? Zobaczyłem pusty pokój. Aż normalnie mi się zrobiło tak lżej. Usłyszałem śmiechy dobiegające z łazienki. Dobra są w łazience.
- Niall przestań hahaha!- wydzierała się na blondyna Barbara. Ciekawe co on jej tam robi? Wolę nie wiedzieć. Postanowiłem sprawę zostawić bez komentarza. Szybko wziąłem jakąś czystą bieliznę, spodnie i koszulkę. Zmywam się. Szybko poszedłem do mojego pokoju.
- Jesteś wielki.- powiedziała Emma, kiedy tylko mnie zobaczyła z ubraniami w ręku. Podałem je ciuchy i się uśmiechnąłem.
- Serio? Jestem, aż taki wielki. No ja wiem że ma się ten kaloryfer i te mięśnie, ale nie przesadzajmy.- zaśmiała się i poszła do łazienki.- wiesz, że nie sprawiałabyś mi najmniejszego problemu gdybyś przebierała się przy mnie.- usłyszałem tylko z za drzwi "Wiem!" i jej słodki śmiech. 
*Oczami Emmy*
PARE GODZIN PÓŹNIEJ
Była już 15:30, a my już byliśmy spakowani do busu tylko Niall pojechał się porzegnać z Barbarą przed jej odlotem. O właśnie go widzę, czyli już przyjechał to znaczy, że możemy ruszać w drogę. Wszyscy weszli do pojazdu. Usiadłam za kierownicą. Odpaliłam silnik. Umówiłam się, że pierwsze pare godzin poprowadzę ja, a póżniej się zmienię z Paul'em. Nagle zobaczyłam Louis'a koło siebie.
-Hej- powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Niall i Barbara trafili już do sieci.- pokazał mi zdjęcia, jak Niall ściskał moją przyjaciółkę na lotnisku jakby nie chciał jej nigdy w życiu wypuścić ze swoich ramion. Unosił ją w swoich objęciach nad ziemią. Wyglądało to tak, jak w bajce. Rozmarzyłam się. Nagle moje myśli przerwał Paul.
- Startujemy młoda.- powiedział do mnie z uśmiechem na twarzy. Odwzajemniłam gest i ruszyłam. Jechałam już 5 godzin. Po woli brała mnie już senność. Zauważyłam zjazd, więc się zatrzymałam. Nagle przybiegł do mnie Paul.
- Coś się stało?
- Przepraszam, ale po woli odpływam w krainę Morfeusza.
-Okej to idź się przespać, a ja się z tobą już zamienię.- powiedział Paul. Nie wiem kiedy zasnęłam, ale ktoś mnie zaczął wybudzać.
- Co się dzieje?- powiedziałam jeszcze sennym głosem.
-Przepraszam cię słońce, ale miałem cię powiadomić, że zaraz będziemy na miejscu.- uśmiechnęłam się, kiedy usłyszałam głos Louis'a.
- Okej.- powiedziałam żywszym tonem. Otworzyłam oczy, żeby zobaczyć mojego ukochanego. Uśmiechał się do mnie z zaspanymi jeszcze oczmi. Wstałam i wyjżałam przez okno busa. Już dojeżdżaliśmy do hotelu, bo widziałam fanów, którzy, jak widać nocowali tam, żeby zobaczyć swoich idoli. Wjechaliśmy na parking hotelu. Cały czas słyszałam piski fanek. Zauważyłam Niall'a. Miał bardzo dobry humor. 
- Myślałam, że będzie chodził przygnębiony, a tu proszę- powiedziałam do Louis'a, patrząc się na Niall'a.
- Nie dziw mu się. Kiedy Barbara doleciała od razu zadzwoniła do Niall'a na skype i przez cały ten czas rozmawiali ze sobą. Dopiero teraz skończyli. Barbara go prosiła, żeby się nie smutał. A jak na koniec usłyszał z jej ust "kocham cię" to dopiero mu się humor poprawił.- zaśmiałam się. Ufff.. duszno się zrobiło. Nagle otworzyły się drzwi do busa. Poczułam uderzającą falę gorąca. Wyszłam pierwsza, a za mną Louis i cała reszta oprócz Niall'a. Ale długo nie musieliśmy na niego czekać. Wyszedł z rozłożonymi rękami. Wyglądał jakby wietrzył pachy.
-Witaj Hiszpanio!- powiedział nie swoim głosem. Tak jakby próbował kogoś udawać. Kogoś, jak z kreskówek albo coś w tym stylu. Wszyscy cisnęli z niego bekę. Nie ukrywam, że ja też. Hahaha...

CZYTASZ=KOMENTUJESZ



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz