poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 13

Rozdział zawiera Scenę 18+
Po jakimś czasie Barbara zapytała się, czy mam coś mocnego do picia. Wyciągnąłem z barku wódkę i zaczelismy pić. Byliśmy nieźle najebani. Nie wiedzieliśmy co robimy. Dziewczyna zbliżyła sie do mnie powoli i nagle zaczęła mnie całować... odwzajeminiłem pocałunki.
Usiadła na mnie okrakiem i ściągnęła ze mnie bluzkę i składała pocałunki na moim nagim ciele. Ściągnąła mi dres wraz z bokserkami i wzięła moją męskość do ust. Bylo idealnie. Kiedy ona wykonywała delikatne ruchy ustami, ja gładziłem reka jej wlosy. W pewnym momencie odwróciłem ją tak, że taraz ja górowałem. Włożyłem Ręce pod jej bluzkę i rozpiąłem stanik. Powoli pozbywała sie kolejnych częsci garrderoby. Doszedłem do jej kobiecości i zacząłem ją delikatnie pieścić. Jęczała cichutko wplatajac palce w moje wlosy. Po chwili moja męskość delikatnie weszła w nią. Głośno jęczała. Wykonywałem suptelene ruchy, lecz po chwili zacząłem przyspieszać. Krzyczała z rozkoszy. Bardzo mnie to podniecało. Po 4h pieprzenia się, opadlłem spełniony na łóżko. Barbara położyła swoją głwę na moim torsie.
-Dziekuję za noc...
-Nawzajem. - odparła, po czym oboje zasneliśmy. Obudziłem się rano w tej samej pozycji, w której zasnąłem. Obok mnie leżała Barbara, jeszcze spała. Miałem okropnego kaca. Podparłem głowę o łokieć i spoglądałem na śpiącą Barbarę. Jakieś 20 minut póżniej obudziła się.
-Cześć - powiedziała muskajac delikatnie moje usta. 
-Hej, jak sie spało ?- uśmiechnąłem się lekko do niej.
-Dobrze, tylko mam okropnego kaca.
-Ja też.- zasmiałem się. Barbara wstała. Zaczęła zbierać swoje ubrania i udała się do łazienki.
*Oczami Barbary*
Po wejściu do łazienki szybko się ubrałam i przemyłam twarz wodą. Wyszłam z pomieszczenia i pożegnałam się z Louis'em buziakiem w policzek i znalazłam się już na korytarzu. Nie wiem, czy mam powiedzieć Niall'owi o tej nocy. Co ja narobiłam? Weszłam do pokoju mojego i Niall'a. Gdy zdjęłam buty ujrzałam blondyna, który był w samych spodniach od dresu, bez koszulki.
-Gdzie byłaś? Martwiłem się.- powiedział i podszedł do mnie. Wziął moją twarz w dłonie i potarł kciukami moje policzki. Pocałował w mnie w czoło, po czym oparł o nie swoje. Zauważyłam, że miał spuchnięte miejsca pod oczami. Płakał. Patrzyliśmy sobie głępoko w oczy. Brakowało mi tych niebieskich tęczówek.
-Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam, za to co powiedziałem. Kocham cię. Wybaczysz mi?- on mnie się pyta, czy mu wybaczę? Teraz to ja go powinnam błagać o wybaczenie. Łzy zaczęły napływać do moich oczu, po czym się ulotniły na policzki. Tym razem to ja go pocałowałam w czoło. Skierowałam się w stronę łazienki. Odkręciłam wodę i weszłam pod prysznic. Weszłam pod gorącą wodę, która od razu mnie uspokoiła, jednak nie na długo. Przemyślałam wszystko. Nie powinnam przesypiać się z Louis'em. Byłam pijana. Nie, to nie jest rzadne usprawiedliwienie. Co ja w ogóle u niego robiłam?! Po co ja do niego poszłam?! Akurat wtedy kiedy pokłóciłam się z Niall'em. Jaka ja jestem głupia i nierozsądna.-karciłam siebie w myślach. Zaczęłam płakać. Gdy się już trochę uspokoiłam zakręciłam wodę. Nie mogę siebie samej znieść za to, co zrobiłam. Muszę powiedzieć Niall'owi. Chociaż na tyle zasługuje. A Emma?! Zrobiłam coś takiego wiedząc w jakim jest stanie! Spojrzałam na siebie w lustrze.
-Jestem okropną przyjaciółką, jak i dziewczyną.- powiedziałam i momentalnie się rozpłakałam.


Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
-Barbara, wszystko dobrze?- zapytał blondyn zza drzwi.
-Tak, tak wszystko dobrze.- odpowiedziałam zmieszana. Otarłam łzy i wyleciałam z łazienki w samym ręczniku.


Wzięłam jakiąś czystą bieliznę i od razu zaczęłam ją na siebie zakładać. Porwałam z szafki też jakieś dresy i je włożyłam. Dałam na łóżko dwie walizki, z którymi tu przyjechałam i zaczęłam wrzucać wszystkie moje rzeczy jakie napotkałam. Nagle do pokoju wparował Niall.
-Co ty robisz?!
-Pakuję się.- odparłam nie patrząc się na niego.
-No widzę, ale dlaczego?- zapytał się, gdy zaczęłam zapinać drugą walizkę. Szybko wzięłam bagarze i skierowałam się do wyjścia. Nagle blondyn chwycił mnie za ramiona i stanął torując mi przejście.
-Nie ma mowy. Nigdzie nie idziesz.- popatrzyłam się na chłopaka ze zdziwieniem.- nie pozwolę ci odejść. Rozumiesz?- chciał wziąc moje walizki, ale mu na to nie pozwoliłam.
-Niall. Muszę odejść! Nie jestem na siłach, żeby patrzeć ci teraz w ogóle w oczy!- krzyknęłam z bezsilności.- Zdradziłam cię.- powiedziałam cicho krztusząc się łzami. Oparłam się o ścianę i zjechałam po niej na dół. Chłopak przykucnął przy mnie i otarł moje łzy z policzków, po czym pocałował mnie w czoło.
-To nie ma żadnego znaczenia, bo cię cholernie kocham i nie pozwolę ci odejść. Chyba, że chcesz wrócić do tego lalusia. Kim kolwiek on jest.
-Oczywiście, że nie chce, ale nie rozumiem...
-Bo cię kocham i nie mogę bez ciebie żyć.- powiedział. Przytuliłam go.
-Ja ciebie też kocham.- zaczęliśmy się całować i nie umieliśmy się od siebie oderwać. Nagle on wstał i pociągnął mnie w ku górze za sobą. Całowaliśmy się w drodze do łóżka i nie przestawaliśmy nawet, gdy potykaliśmy się ciągle o jakieś półki i przedmioty. Niall nie wytrzymał i w połowie drogi przyparł mnie do ściany i zaczął całować mnie po szyi zjeżdżając trochę niżej i znowu wracał do ust. Zerwał ze mnie koszulkę. Ściągnęłam szybki ruchem buty. Ściągnął moje spodnie, a ja jego. Ubrania rzucaliśmy byle gdzie. Ściągnął mój stanik, a ja jego bokserki. Byliśmy co raz bliżej. Jeszcze tylko moje majtki, które w ekspresowym tempie znalazły się już na jakiejś szafce. Pociągnął mnie ku górze dzięki czemu mogłam owinąć swoje nogi w okół jego talii. Poczułam, jak we mnie wchodzi. Wykonywał delikatne pchnięcia, a ja jęczałam z rozkoszy do jego ucha. Nagle oderwał mnie od ściany i poczułam pod sobą miękki dywan. Raz robił delikatne pchnięcia, a raz mocne. Doprowadzał mnie tym do obłędu. Zwałaszcza, że w tej chwili kochamy się na ziemi. Nie wiem kiedy się znależliśmy na łóżku. Bez przerwy krzyczałam jego imię. Wykonywał tak mocne pchnięcia, że dotykał czubkiem moje czułe miejsce, na co tylko krzyczałam. Nagle przerwał i wyciągnął swojego przyjaciela ze mnie. Nie miałam dość. Chciałam jeszcze. Zauważył to i uśmiechnął się do mnie cwaniacko. Najpierw zaczął całować mnie w usta, a potem zjechał na szyję. Zrobił mi chyba 3 malinki. Cały czas trzymał mnie za biodra. Zjeżdżał co raz niżej. Zaczął ssać moje sutki. Przestał gdy całkiem stwardniały. Całował mnie po brzuchu i zjeżdżał do mojej kobiecości. Wreszcię dotarł do celu. Poruszał tak zmysłowo językiem we mnie, że już normalnie nie umiałam wytrzymać i zaczęłam wołać jego imię. Nagle znalazł się przy mnie i pocałował mnie w usta. Znowu we mnie wszedł. Dotykał całego mojego ciała. Kochaliśmy się długo. Nie pamiętam kiedyzasnęłam. Obudziłam się, kiedy zachodziło słońce. Tak jakoś dziwnie się czułam budząc się w łóżku kiedy zachodzi słońce. Usiadłam leniwie na łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Łóżko było całe w pierzach. Na podłodze były po rozrzucane moje i Niall'a ubrania, nie tylko na podłodze właściwie. Przewrócona... szafka nocna?! Co tu się działo? Patrzyłam na to wszystko z wielkimi oczami. Nagle do pokoju wszedł Niall już ubrany. Cały w skowronkach, a tu tak wszystko leży porozwalane.
-Co ty taki wesoły?- zapytałam przecierając oczy. Popatrzał się na mnie jak na idiotkę. Rzucił się obok mnie na łóżko.
-To było najwspanialsze popołudnie w całym moim życiu.- powiedział przciągając się.- Skarbie... bo jest tak sprawa...
-Oho coś się stało
-Nie nie nic się nie stało tylko po prostu mam dzisiaj koncert i muszę jechać zaraz na arenę.
-Okej.-westchnęłam.
-Ej księżniczko nie smutaj się proszę- powiedział udając przybitego szczeniaczka. Nie wiem jak to można inaczej nazwać.
-Nie smutam się- powiedziałam i pocałowałam go w usta.
-Obiecuję, że ci to wynagrodzę. W przyszłym tygodniu wracam do Londynu i mam dla ciebie niespodziankę.
-Jaką?-zapytałam zdziwiona.
-No niespodzianka to niespodzianka. Nie mów, że mam ci tłumaczyć, co to jest.
-Poproszę, bo nie rozumiem.- Niall wyciągnął telefon i czegoś w nim szukał.
-"Niespodzianka- coś będące zaskoczeniem, czego się ktoś nie spodziewa". Proszę bardzo. Z wikipedii. Najprościej jak można wytłumaczenie.
-Aha to ja nie lubię niespodzianek.- udałam obrażoną. Niall spojrzał na zegarek.
-Dobra, księżniczko ja się będę już zbierał.- powiedział. Pocałował mnie w policzek i wyszedł. Po 20 minutach już byłam ubrana i wykąpana. Zadzwoniłam po kogoś z obsługi hotelu, by to posprzątał, bo sama nie dałabym rady. Ciekawe, co będzie jak to zobaczą. Już chyba nigdy nie pozwolą nam wejść do tego hotelu. 
*Oczami Emmy*
Barbara wyjechała, a ja znowu mam te sny. Już właściwie wszystko sobie przypominam, ale jeszcze mam dziury w pamięci. Weszłam do kuchni, by wstawić wodę na herbatę. Na kolację wyciągnęłam z lodówki sałatkę jarzynową, a do tego zrobiłam sobie parówki na ciepło. Zalałam herbatę i poszła z jedzeniem przed telewizor. Włączyłam jakiś program muzyczny, gdzie miał lecieć zaraz czyjś koncert. A był to koncert One Direction, do którego należał mój Louis. Co? Dlaczego nazwałam go moim? To było bez sensu z mojej strony, ale dobra. Zaczął się. Ale on słodko wygląda na tej scenie. I jak czysto śpiewa. Ma genialny głos. Taki jakiś chrypowaty i wysoki. Nigdy jeszcze takiego nie słyszałam. Nie zwracałam uwagi na żadnego z czterech pozostałych chłopaków tylko na jego. Nagle poczułam brak jedzenia na widelcu. No nie wszystko już zjadłam. Znowu bez sensu. Wszystko jest takie bez sensu. Moje życie jest bez sensu. Po co ja w ogóle brałam te cholerne tabletki. To też było bez sensu. Co ja sobie myślałam. Zachowałam się jak jakaś pięcioletnia gówniara. Koncert się skończył. Nie zwracając uwagi na późną godzinę, włączyłam laptopa i wyszukałam w YT "One Direction". Od razu zaczęłam oglądać wszystkie teldyski do piosenek i funny moments. Nie wiem dlaczego, ale ciągle się z niego śmiałam. Jest zabawny, czuły i w ogóle. Został przy mnie w szpitalu do póki się nie obudziłam, a później go tak wrednie potraktowałam. Muszę go koniecznie przeprosić. Nie chcący spojrzałam na zegarek i wróciłam wzrokiem na następny filmik. Nie dowierzając znowu wróciłam wzrokiem na zegarek. O nie jest 4:06. No pięknie. W sumie nie mam planów na jutro, ale chciałabym jeszcze kiedyś się przespać. Zamknęłam szybko laptopa i położyłam się do łóżka. Śniło mi się tym razem o pocałunku... i o odejściu z pracy. Zostawiłam go. Z bezsilności wzięłam te cholerne tabletki. Znowu bez sensu czuję się jak w jakimś durnym filmie, który jest pojebany na maksa. Nie no, no po prostu zajebiście. I się obudziłam. 11:00. O tak wcześnie? I nawet nie jestem przemęczona. Ciągle miałam w głowie obraz Louis'a. Nie umiałam przestać o nim myśleć. Może zadzwonię do Brabary. Sprawdzę co u niej słychać. Nie odbiera. Strasznie mi się nudzi. Może pójdę się przejść, ale najpierw... -powąchałam swoje pachy. -Ale najpierw pójdę się wykąpać. Tak to chyba był mój najgenialniejszy pomysł w całym moim życiu. Odświerzyłam się i ubrałam.


Chodziłam spacerkiem w parku. Rzucił mi się w oczy gość, który robił mi zdjęcia. Zauważyłam jeszcze jednego w innym miejscu i może jeszcze trzech. Wszyscy z aparatami. Dziwne. Coś czuję, że powinnam już wracać. Szybkim krokiem ruszyłam do wyjścia z parku. Obróciłam się. Idą za mną. Zaczęłam biec. Chyba było ich o 4 więcej. Niech się odczepią. Szybko skręciłam w jakąś uliczkę. Chyba ich zgubiłam. Zadzwoniłam do Barbary. Nie odbiera. Nawet nie wiem dlaczego do niej zadzwoniłam. Przecież i tak mi nie pomoże, bo jest kompletnie, gdzie indziej. Gratuluję mózgowości Emma. Rozejżałam się po ulicy wychodząc zza budynku nie ma ich. Szybko biegłam w stronę mieszkania. Gdy zauważyłam mój budynek, zwolniłam. Byłam już przy samych drzwiach wejścia do budynku i nagle ktoś mnie złapał za ramię i pociągnął do tyłu. Odwróciłam się i zobaczyła tych gości z aparatami.
-Co jest teraz między tobą, a Louis'em Tomlinsonem?- zapytał jeden.
-Czy to prawda, że ćpasz?- zapytał drugi.
-Czy jesteście dalej razem?-zapytał trzeci.
-Czy zerwał z tobą dlatego, że bierzesz- zapytał trzeci. Pytań było co raz więcej i jeszcze na dodatek robili mi zdjęcia. Przedarłam się przez tą zgraję i szybko weszłam do budynku i po chwili już byłam w mieszkaniu. Zamknęłam dokładnie za sobą drzwi. Zamknęłam wszystkie okna i pozasłaniałam zasłony. Bałam się.
-Co to do cholery miało być?- powiedziałam do siebie. Poszłam do łazienki się wykąpać. Woda mnie co nieco uspokoiła. Przebrałam się w dres. Miałam zamiar pooglądać jakiś film, by nie myśleć o tym co się dzisiaj stało. Włączyłam telewizor poszukując czegoś ciekawego. Nagle zatrzymałam się na wiadomościach. Zaciekawiło mnie jedno zdjęcie, które właśnie było wyświtlane. To byłam ja. Na pasku pod zdjęciem był wyświetlany napis. "Dziewczyna Louis'a Tomlinsona bierze. Dlatego chłopak ją zostawił?". Oni przecież nie znają prawdy. Nie wiedzą o niczym i wymyślają jakieś durne plotki na mój temat. Nagle usłyszałam dzwonek telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz. Barbara.
-Halo?- powiedziałam do słuchawki.
-Hej wszystko u ciebie okej?
-Tak jest spoko, oprócz tego, że właśnie wymyślają jakieś ploty na mój temat.
-O to widziałaś już?
-Ty też to widziałaś?
-Nie chce cię martwić, ale to jest chyba wyświtlane w każdej telewizji na ziemii. Ale spokojnie. Za niedługo wszystko ucichnie i będziesz miała spokój.
-To mnie pocieszyłaś.
-Zawsze coś. Dobra ja muszę kończyć. Narka.
-No pa.- zakończyłam rozmowę i rzuciłam telefon na kanapę. Świetnie. Teraz będę siedzieć cały czas w domu. Znowu słyszę dzwonek telefonu. Sięgnęłam szybko po niego. Serce mi zamarło na sekundę. Dzwonił... dzwonił Louis.


CZYTASZ
=
KOMENTUJESZ
=
UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY



1 komentarz:

  1. Nareszcie!!! Się już doczekać nie mogłam!!! Uuu... Ale się porobiło... I dlatego chcę jak najszybciej wiedzieć, co będzie dalej, więc proooooszę dodaj szybko!!!
    Buźki =*

    OdpowiedzUsuń